Choć dla wielu z nas wakacyjny wyjazd jest jednym z najprzyjemniejszych momentów w roku, planowanie urlopu często zaczyna się od tego samego pytania: dokąd właściwie pojechać? Przeglądamy rankingi, zapisujemy rolki z TikToka lub pytamy znajomych o polecenia. A gdyby tym razem poszukać inspiracji gdzie indziej – między kartkami ulubionej powieści?
Jeśli zazwyczaj z dystansem podchodzisz do trendów podróżniczych, zapewniam, że akurat temu warto przyjrzeć się bliżej. Zwłaszcza jeśli kochasz czytać. W 2026 roku bowiem podróże inspirowane literaturą przestały być niszową rozrywką dla najbardziej zagorzałych moli książkowych, a stały się jednym z najszybciej rosnących trendów turystycznych. Tym razem to nie książka jedzie z nami na wakacje – to my ruszamy w drogę jej śladami.
Nie dzieje się to zresztą w próżni. Od kilku lat rośnie zainteresowanie slow travel, czyli podróżowaniem bez pośpiechu, a także wakacjami pozwalającymi choć na chwilę wylogować się z cyfrowego świata. Popularność zdobywają również „skillcations” – wyjazdy, podczas których uczymy się nowych rzeczy – oraz „set-jetting”, czyli odwiedzanie miejsc znanych z filmów i seriali, od „Emily w Paryżu” po „Biały Lotos”. Literacka turystyka wydaje się więc naturalnym rozwinięciem tych tendencji. Łączy przyjemność odkrywania nowych miejsc z opowieścią, która już wcześniej zdążyła się rozgościć w naszej wyobraźni.
Czytaj także: Książki z włoskim klimatem: 5 tytułów, które przenoszą do krainy niekończącego się lata
Choć spacery śladami literackich bohaterów od dawna cieszą się popularnością – wystarczy wspomnieć warszawskie trasy inspirowane „Lalką” Bolesława Prusa – dziś coraz częściej nie chodzi już o pojedynczą atrakcję, ale o zaplanowanie całego wyjazdu wokół książki.
Jedni ruszają tropem bohaterów literackich: fani Jane Austen odwiedzają Bath, wielbiciele Harry’ego Pottera wybierają Edynburg i szkockie Highlandy, a miłośnicy Sally Rooney szukają współczesnej Irlandii znanej z kart jej powieści. Inni wolą podążać śladami samych autorów – zwiedzają domy pisarzy, miasta, które stały się dla nich inspiracją, i miejsca, w których powstawały słynne dzieła. W Dublinie można na przykład spędzić kilka dni, odkrywając świat Jamesa Joyce’a, a w Pradze spojrzeć na stolicę Czech oczami Franza Kafki.
Właśnie na tym polega fenomen określany mianem „bookbound”. Dla wielu czytelników podróż staje się próbą wejścia do świata, który wcześniej istniał wyłącznie między okładkami książki. Chcą oni zobaczyć krajobrazy, które dotąd znali jedynie z opisów, przejść ulicami, które wcześniej odwiedzali tylko w wyobraźni, i poczuć atmosferę miejsc będących tłem ulubionych historii. Taka podróż pozwala przedłużyć kontakt z opowieścią i spojrzeć na nią z zupełnie nowej perspektywy. Coraz częściej celem podróży stają się również niezależne księgarnie i zabytkowe biblioteki, które dla miłośników książek bywają równie atrakcyjne jak najbardziej znane zabytki.
Liczby pokazują, że nie jest to chwilowa moda. Według Skyscannera 55% podróżnych zarezerwowało lub rozważało wyjazd inspirowany książką, a liczba wyszukiwań hoteli z bibliotekami wzrosła w ciągu roku o 70%. Platforma Vrbo ukuła nawet termin „readaways” – wyjazdów, których głównym celem jest czytanie i odpoczynek. Zainteresowanie taką formą wypoczynku deklaruje aż 91% badanych.
Skąd ten boom? Paradoksalnie może wynikać z faktu, że czytamy coraz mniej. Wolne chwile przejmują media społecznościowe, seriale i nieustanny strumień informacji. Dla wielu osób wakacje pozostają jednym z nielicznych momentów, kiedy można naprawdę zanurzyć się w lekturze i nie zerkać co kilka minut na ekran telefonu. Książka staje się więc symbolem czegoś, czego coraz bardziej nam brakuje – skupienia, spokoju i uważności.
Czytaj także: Wciągające książki na urlop. 5 tytułów, które umilą letni wypoczynek
Popularność literackich podróży wynika jednak nie tylko z potrzeby odpoczynku. Coraz ważniejszy staje się ich wymiar społeczny. Wokół książek powstają kluby czytelnicze, retreaty, festiwale i wyjazdy tematyczne, podczas których uczestnicy nie tylko czytają, ale też rozmawiają, wymieniają się doświadczeniami i nawiązują relacje. Coraz więcej osób planuje również podróże wokół wydarzeń literackich. Festiwale książki przyciągają dziś nie tylko lokalnych mieszkańców, lecz także gości z innych miast i krajów, którzy traktują spotkania z autorami jako równie ważny punkt wyjazdu jak zwiedzanie samego miejsca.
To właśnie dlatego trend napędzają dziś media społecznościowe. BookTok, internetowe społeczności czy kluby książki prowadzone przez znane osoby sprawiły, że czytanie przestało być wyłącznie samotnym zajęciem, a stało się sposobem budowania wspólnoty. Książka daje pretekst do spotkania, a podróż – okazję, by tę relację pogłębić.
Możliwe więc, że podróże inspirowane literaturą są czymś więcej niż kolejnym modnym hasłem. W świecie pełnym pośpiechu i nadmiaru bodźców proponują inny sposób odkrywania rzeczywistości – wolniejszy, bardziej uważny i głębszy. A przy okazji przypominają, że czasem najlepszy przewodnik po świecie można znaleźć na własnej półce z książkami.
Źródła: A. Ledsom, „Why Literary Travel Is Surging In 2026”, forbes.com; „The rise of literary tourism: Why readers are turning books into travel itineraries”, firstpost.com [dostęp: 14.07.2026]