Anna Sierant - Wolisz oglądać cały serial od razu czy jeden odcinek co tydzień? Psychologowie: widzowie mówią jedno, a badania – drugie
00:00
06:46
Binge-watching stał się znakiem rozpoznawczym ery Netflixa, ale coraz więcej platform wraca do cotygodniowych premier. Przypadek? Niekoniecznie. Psychologowie przekonują, że oczekiwanie na kolejny odcinek nie tylko buduje napięcie, lecz także sprawia, że serial zostaje z nami na dłużej – i to dosłownie.
Co te tajemnicze terminy, choć pewnie nie dla miłośników seriali dostępnych w streamingu, oznaczają? Pierwszy z nich nazywa oglądanie całego sezonu (lub sezonów) serialu od razu, a drugi – powoli, po jednym odcinku. „Binge” to bowiem z angielskiego „oddawanie się czemuś bez umiaru”, a w przypadku oglądania – „oglądanie ciągiem” czy „serialowy maraton”. „Drip” natomiast to dosłownie „kropla”, „kapanie”, a „release” – „udostępnianie”, czyli odsłanianie historii stopniowo, po „kropli”.
Część platform streamingowych, jak często robi to Netflix, w dniu premiery serialu umożliwia widzom oglądanie od razu całego sezonu lub – coraz częściej – dzieli serial na dwie części. HBO, Disney+ czy Apple TV zazwyczaj stosują inną strategię: jeden tydzień – jeden odcinek. Którą z nich wolą widzowie i czy to, co deklarują, znajduje potwierdzenie w badaniach psychologów?
Większość ankiet przeprowadzonych wśród widzów platform streamingowych wskazuje na to, że oglądający twierdzą, iż zdecydowanie wolą, gdy serial jest dostępny w całości już w dniu premiery. Taka możliwość daje wolność wyboru – można poświęcić na serial całą noc albo np. oglądać codziennie po jednym odcinku. Dzięki temu widzowska ciekawość tego, co będzie dalej, zostaje szybko zaspokojona. To podobny mechanizm jak wtedy, gdy czytamy książkę i nie możemy się od niej oderwać, myśląc: „jeszcze tylko jeden rozdział”.
W wielu raportach przedstawionych przez YouGov, które zajmuje się badaniem opinii publicznej w Europie, Ameryce Północnej, Azji i Australii widzowie stwierdzali, że wolą właśnie binge-watching. Np. jedno ze starszych badań, z 2017 roku, pokazuje preferencje Amerykanów – wśród całej populacji 47% osób wybrało opcję oglądania sezonu serialu za jednym razem, a wśród milenialsów było to nawet 68%. W roku 2019 w ankiecie wzięło udział aż 17 tysięcy osób i 56% z nich preferowało binge-waching, a tylko 29% – cotygodniowe odcinki. W roku 2023 swoje preferencje określili Brytyjczycy – i znów drip release zebrało tylko 32% głosów, a opcja: całość w jednym czasie – 54%.
Dostęp do wszystkich odcinków ukochanego serialu wydaje się zdecydowanie kuszący, jednak – co zbadali psychologowie – czekanie na kolejne odcinki, ukazujące się co tydzień, wzbudza wśród oglądających więcej emocji. To jak oczekiwanie na nagrodę, które aktywuje ośrodek przyjemności niemal równie mocno jak sama nagroda.
W przypadku drop release można też mówić o tzw. efekcie Zeigarnik opisanym przez psycholożkę i psychiatrę Blumę Zaigarnik. Polega on na tym, że ludzki umysł lepiej zapamiętuje te historie, które są niedokończone, ponieważ cały czas „pracują” one w naszych głowach. Nie inaczej jest z serialami: w oglądających przez cały czas utrzymuje się zainteresowanie produkcją, w mediach społecznościowych (i nie tylko) rodzą się kolejne dyskusje, dotyczące możliwego rozwoju wypadków w kolejnych odcinkach.
Takie rozwiązanie przynosi też korzyści platformom streamingowym, ponieważ zainteresowanie ich produkcjami utrzymuje się dzięki temu dłużej. Co więcej, oglądający staje się też niejako zmuszony przez swoje zaangażowanie w serial do wykupienia subskrypcji na dłużej niż, często bezpłatny lub tańszy, pierwszy miesiąc.
W roku 2025 w czasopiśmie „Marketing Science” ukazały się wyniki ogromnego badania, przeprowadzonego z udziałem 84 tysięcy osób. Osoby te były użytkownikami jednej z platform streamingowych, jednak nie zostało zdradzone, której konkretnie. Naukowcy przypisali użytkowników losowo do dwóch grup: jedna z nich oglądała odcinki serialu co tydzień, druga miała dostęp do wszystkich od razu. Użytkownicy z cotygodniowymi premierami częściej wracali potem na platformę, oglądali na niej więcej treści i chcieli przedłużyć subskrypcję.
Z kolei badanie przeprowadzone przez naukowców z University of Melbourne w 2017 roku wskazało, że uczestnicy z grupy oglądających co tydzień deklarowali potem, że często rozmawiali o produkcji z innymi osobami, myśleli o kolejnych odcinkach między ich emisjami. Co więcej, czuli oni większą więź z bohaterami serialu, a ich całościowe doświadczenie z serialem było bardziej satysfakcjonujące niż u osób oglądających go od razu w całości.
Wnioski te potwierdzają raporty Parrot Analytics. Jak z nich wynika, seriale typu drip release generują więcej dyskusji w mediach społecznościowych i mają więcej wyszukiwań w Google. Widzowie pozostają po prostu dłużej nimi zainteresowani.
Binge-watching i drip release to jedno, ale co z oczekiwaniem na kolejne sezony danego serialu? Cierpliwość widzów musi być coraz większa, bo w roku 2020 średnio czekaliśmy na nowy sezon 12 miesięcy, a w roku 2025 – aż 21 miesięcy. Z jednej strony, widzowie nie mają aż takiej cierpliwości do czekania na kolejne sezony, o czym mogą świadczyć np. wyniki „Pamiętnika po zbrodni według grzecznej dziewczynki” – drugi sezon ma aż o 76% mniejszą oglądalność niż jego pierwsza odsłona. Jednak takie rozwiązanie ma też swoje plusy: przed emisją nowego sezonu po dłuższym czasie widzowie chętnie przypominają sobie, co działo się w danej produkcji wcześniej. Tak było m.in. ze „Stranger Things” – przed emisją finałowego sezonu oglądalność poprzednich wzrosła aż o 300%.