Na liście obsady serialu „Jedyna” obok jej nazwiska widnieje imię „Zosia”. Można jednak powiedzieć, że wcieliła się nie w jedną postać, ale w aż siedem miliardów ludzi. Dodajmy – ludzi bardzo opanowanych i powściągliwych. Rola nie pozostawiała wiele miejsca na efektowne szarżowanie, a mimo to Karolina Wydra zdołała przyciągnąć uwagę. Najpierw widzów, a potem także Amerykańskiej Akademii Telewizyjnej. Pochodząca z Polski aktorka właśnie znalazła się w gronie nominowanych do nagrody Emmy.
Karolina Wydra ma szansę na statuetkę w kategorii „najlepsza aktorka drugoplanowa w serialu dramatycznym”. O prestiżowe wyróżnienie konkuruje z aż czterema gwiazdami serialu „The Pitt”: Taylor Dearden, Fioną Dourif, Katherine LaNasą i Sepideh Moafi, a także Allison Janney z „Dyplomatki” i Julianne Nicholson z „Paradise”.
Pierwszą w karierze nominację przyniósł jej występ w najnowszej produkcji Vince'a Gilligana, stojącego za kultowym już „Breaking Bad” i spin-offem „Zadzwoń do Saula”. Co ciekawe, historia Waltera White'a zdobyła aż 16 nagród Emmy, a Saula Goodmana – wbrew wielkiej przychylności krytyków i fanów – ani jednej. I to mimo 53 (!) uzbieranych na przestrzeni lat nominacji.
Tym razem Gilligan wraz z ekipą „Jedynej” mają widoki na 18 „telewizyjnych Oscarów”. Poza Karoliną Wydrą w kategoriach aktorskich do szranków stają Rhea Seehorn, Carlos-Manuel Vesga, Jeff Hiller i Miriam Shor. Jak urodzona w Opolu aktorka dołączyła do tego grona?
Karolina Wydra – kim jest Polka nominowana do nagrody Emmy?
Karolina Wydra przyszła na świat w 1981 roku w południowo-zachodniej Polsce. Miała 11 lat, gdy razem z rodziną wyjechała do Stanów Zjednoczonych – początkowo do Kalifornii, a potem do Nowego Jorku. Po zaledwie pięciu latach zaczęła pracować za oceanem jako modelka. Wkrótce przerwała karierę, by dokończyć edukację. Już po szkole pozowała do okładek wielu magazynów modowych i brała udział w kampaniach reklamowych. Z czasem zainteresowała się aktorstwem. Jej debiutanckim filmem była komedia „Ratunku! Awaria” w reżyserii zdobywcy Oscara Michela Gondry’ego.
Do największych sukcesów Polki zaliczają się także niewielkie występy u boku Ryana Goslinga i Steve’a Carella w „Kocha, lubi, szanuje” i marvelowskich „Agentach T.A.R.C.Z.Y.” oraz role wampirzycy Violet Mazurski w serialu „Czysta krew” i Dominiki Petrovej, żony tytułowego lekarza, w „Dr. Housie”.
Przełomem, który pozwolił jej rywalizować o najważniejsze nagrody w branży, okazała się jednak „Jedyna”. Na plan filmowy weszła po pięcioletniej przerwie od zawodowych obowiązków. W tym czasie została mamą dwóch synów i całkowicie poświęciła się opiece nad dziećmi. Nie było łatwo – przez decyzję o rodzicielstwie straciła agenta i menadżera. Jako 40-letnia kobieta obawiała się nawet, że nie dostanie już od Hollywood kolejnej szansy.
– Odeszłam, żeby mieć dzieci. To było dla mnie bardzo ważne. Naprawdę przerażające było to, że nikt nie chciał mnie już reprezentować, bo robiłam sobie długą przerwę. To było tuż po pandemii COVID-19, branża się zmieniała, wszystko się zmieniało. Nie widziałam wówczas, czy kiedykolwiek wrócę do zawodu, czy będę na to gotowa – wspominała na łamach „Deadline”.
Potem trafiła na przesłuchanie do tajemniczej produkcji science-fiction. Jak sama mówi w rozmowie z magazynem „Numéro”, współpraca z Vincem Gilliganem jest „spełnieniem jej marzeń”. Wcielenie się z Zosię wymagało od niej jednak zupełnie innego podejścia niż przy poprzednich projektach. Nie tylko ze względu na konieczność opanowania kwestii w kilku językach, w tym po mandaryńsku czy mongolsku.
– Ona nie odczuwa nerwów ani negatywnych emocji. Musiałam być bardzo obecna w swoim ciele. Zagłębiliśmy się również w analizę umysłu zbiorowego i tego, co on oznacza. Zosia nie jest robotem, jest osobą pogodną, szczęśliwą i niewzruszoną. Jest uosobieniem bezwarunkowej miłości – opowiada o swojej bohaterce.
– Ważną rolę w tym procesie odegrała codzienna medytacja. Wprowadziła mnie ona w stan spokoju i łączności ze światem, a mój głos stał się naturalnie łagodniejszy. Dużo ćwiczyliśmy do czynności, które wymagały ode mnie specyficznej pamięci mięśniowej, takich jak sterowanie samolotem czy koparką. Musiało to wyglądać tak, jakbym robiła to milion razy – dodaje.
Wiadomo już, że wysiłek się opłacił. Czy rola w serialu „Jedyna” przyniesie Polce „telewizyjnego Oscara”? Przekonamy się 14 września podczas oficjalnej gali wręczenia nagród Emmy.