Małgorzata Major - Antybohaterowie sprzed lat. Czy nadal kochamy Dona Drapera i Tony’ego Soprano?
00:00
Tony Soprano to jeden z najbardziej barwnych bohaterów współczesnych seriali. „Rodzina Soprano” miała swoją premierę na HBO 27 lat temu, ale nic nie wskazuje na to, żeby doczekała się godnego konkurenta. Podobnie jest z „Mad Men”. Produkcja Matthew Weinera to zachwycająca w swojej szczegółowości panorama amerykańskich lat 60. Mimo corocznych premier setek seriali na rynku amerykańskim, żaden nie zbliżył się do fenomenu wspomnianych dwóch tytułów.
„Rodzina Soprano” stworzona przez Davida Chase’a, to serial totalny. Jest w nim wszystko, od wielkich namiętności po depresję, stany lękowe, samotność i śmierć. Tony Soprano (James Gandolfini) jest naszym przewodnikiem po uniwersum włoskich emigrantów w Stanach Zjednoczonych, a dokładnie w północnym New Jersey. Jako głowa rodziny mafijnej DiMeo oraz ojciec i mąż, prowadzi nas również przez meandry życia mężczyzny w średnim wieku, któremu patriarchat nie pozwala przyznać się do różnych stanów emocjonalnych, słabości i lęków. Tony ma depresję, ale uznaje to za sprawę bardzo wstydliwą. Nie mówi o tym swoim kolegom, z obawy, że przestaliby mieć do niego szacunek. Przecież to takie niemęskie mieć problemy ze zdrowiem psychicznym. Tak sądzi Tony i wszyscy mężczyźni w jego otoczeniu.
Poznajmy go w dniu gdy odleciały kaczki. Soprano dokarmiał je nad domowym basenem, a gdy odleciały, bohater mierzy się z atakiem paniki. Jak każdy mężczyzna w średnim wieku, uwięziony w okowach patriarchatu i tradycyjnego podziału ról, nie zwierza się ze swoich kłopotów żonie Carmeli (Edie Falco), ani nie ujawnia stanów lękowych najbliższym przyjaciołom. Buduje wizerunek twardziela, który panuje nad wszystkim. Szybko jednak wychodzi na jaw, że kontakty z matką napawają go przerażeniem. Livia (Nancy Marchand) mimo zaawansowanego wieku wciąż jest hardą, bezwzględną kobietą, a dorosły syn wciąż jest dla niej irytującym dzieciakiem w krótkich spodenkach. Nie traktuje go jak równorzędnego partnera do rozmów, kpi z zacietrzewienia mężczyzny i próby udowodnienia, że radzi sobie w życiu doskonale.
Paradoksalnie podążamy za człowiekiem, któremu nie mamy prawa kibicować. Morderca, złodziej, kłamca, szef struktur mafijnych, osobnik niegodny szacunku. A mimo to serial o takim bohaterze jest uznawany za najlepszą produkcję w historii telewizji. Twórca David Chase udowodnił, że prawdziwe emocje zawsze się obronią. Tony Soprano doskonale odzwierciedla nasze stany emocjonalne, niepokoje i poczucie bycia niewystarczającym. W gruncie rzeczy jest bardzo zakompleksionym i niepewnym siebie mężczyzną. Wielka w tym zasługa jego matki, o czym przekonujemy się oglądając retrospekcje z dzieciństwa bohatera. Trafiamy do lat 60. i środowiska włoskich emigrantów, gdzie maczyzm był czymś powszechnym, ale równocześnie kobiety miały silną pozycję, którą wspierały ustalony podział ról. Livia nie pozwalała Tony’emu być dzieckiem, wymagała od niego męstwa i siły nawet gdy chłopiec nie miał nastu lat.
Nie bez powodu Tony udaje się na terapię do dr Melfi. Nieprzepracowane traumy dają o sobie znać dzień po dniu. A to, że życiowe frustracje przekształca w agresję, jest szkodliwe głównie dla żony i dzieci. W rodzinie Soprano każdy musi być twardy i walczyć o miejsce w stadzie. Żona szybko to pojęła i wiedząc o zdradach męża, skupia się na tym, żeby usytuować się w jak najkorzystniejszym miejscu, zarówno finansowo jak i społecznie. Ale nawet Carmeli w końcu zaczyna przeszkadzać niewierność Tony’ego, bohaterka zachowuje się podobnie do Betty Draper (January Jones) z „Mad Men”. Obie kobiety długo karmią się iluzją idealnej rodziny, wygodnego życia i swobody finansowej. Jednak w pewnym momencie zarówno Carmela, jak i Betty zaczynają dostrzegać, jak wysoką cenę płacą za kłamstwo. Frustracja, bezradność i samotność towarzyszą im każdego dnia. Na ogół odbija się to na dzieciach, a przecież głównym sprawcą zamieszania jest mąż. Betty decyduje się na ostre cięcie i rozwód. Carmela staje w połowie drogi – zaczyna wymagać, ale brakuje jej odwagi, żeby postawić kropkę nad „i”.
fot. materiały prasowe
Tony wobec żony jest bardziej wymagający niż wobec matki. Żona negocjuje z bohaterem wiele kwestii, ale ostatecznie ulega sile jego „autorytetu”. Z kolei matka do końca życia kpi z syna i lekceważy jego pozycję rodzinną, jak i zawodową. Ma poczucie, że Tony jest jej marionetką. I że nigdy nie odważy się zakwestionować zdania seniorki. Schorowana, pozbawiona sił kobieta, ma niezaprzeczalnie jeden atut – całe życie pracowała nad wpędzaniem syna w kompleksy, działała zgodnie z zasadą, że kropla drąży skałę. Osiągnęła swój cel – Tony jej nienawidził, nie czuł żadnej więzi, spotkania z matką traktował jak zło konieczne. A po jej śmierci nie był w stanie wyksztusić z siebie szczerego słowa żalu. Ale dlaczego miałby to robić? Matka miała destrukcyjny wpływ na jego życie, nie mógł się uwolnić spod jej kurateli, a gdy próbował wydostać się na wolność – zawsze sprowadzała go w to samo miejsce, gdzie czuł się jak sześciolatek pozbawiony mocy sprawczej.
Livia była toksyczną matką i zniszczyła prawidłowy rozwój emocjonalny dzieci. Zarówno Tony, jak i jego siostra Janice (Aida Turturro) zawsze już byli dziećmi odrzuconymi. U Tony’ego brak więzi z matką skutkował narcyzmem i skrajnie niebezpiecznymi postawami. Zresztą nie trzeba silić się na dyplomację – Soprano był złym człowiekiem. Bo jak inaczej nazwać mordercę i kłamcę. Bohater niejednokrotnie posuwa się do kłamstw i kłamstewek, żeby ukryć swoje motywacje i utrzymać szacunek wśród podwładnych. Kłamie w wielu sprawach. Okłamuje córkę, żonę, pracowników. Okłamuje też swoją terapeutkę. Nie jest w stanie przełamać bariery wstydu i pokazać się takim, jakim jest naprawdę. Prowadzi to do wielu wątpliwości u jego terapeutki, która nie wie, czy powinna kontynuować pracę z bohaterem.
Czytaj także: Na taką męskość nie ma już przyzwolenia. Filmy i seriale, których bohaterowie się przeterminowali
Doktor Melfi (Lorraine Bracco) sama mierzy się z traumą. Pada ofiarą brutalnej przemocy i przez moment rozważa, czy szukać zemsty i pomocy u swojego pacjenta, ale poczucie przyzwoitości i etyka lekarska nie pozwalają jej na ten desperacki krok. Bohaterka czuje się oszukana przez wymiar sprawiedliwości, jej oprawca nie otrzymuje należnej kary. Chce jednak wierzyć, że prawo to coś więcej niż kij bejsbolowy i samosądy. Chociaż wie, że Tony pomógłby jej wymierzyć sprawiedliwość językiem ulicy, to ma świadomość, że na zawsze stałaby się jego dłużniczką. Nigdy też ich relacja w gabinecie nie byłaby już taka sama. Podkopałoby to jej autorytet jako terapeutki, a w konsekwencji jej praca nigdy już nie byłaby wiarygodna.
Tony nigdy nie działał bezinteresownie. Na pewno znalazłby okazję, żeby oczekiwać zadośćuczynienia. Poza tym jego pomoc, to zawsze transakcja wymienna. Prędzej czy później nadchodził dzień zapłaty. Wbrew iluzji, którą stworzył we własnej głowie, nie był człowiekiem lojalnym ani dyskretnym. Widać to zarówno w jego zachowaniu wobec Christophera (Michael Imperioli) oraz Adriany (Drea de Matteo). To jak skończyła się historia pary jest jednym z najciekawszych wątków w serialu. Pokazuje też, ile dla Soprano znaczą więzy rodzinne i deklarowanie przyjaźni. To tylko słowa.
fot. materiały prasowe
Tchórzliwa natura Tony’ego często daje o sobie znać. Podobnie jak kompleksy w stosunku do sąsiadów. Pieniądze pozwoliły mu zdobyć dom w prestiżowej lokalizacji, ale nie pozwoliły stać się „jednym z nich”. Oficjalnie bohater prowadzi firmę zajmującą się odpadami komunalnymi i nieczystościami, więc w oczach sąsiadów – wykształconych i dobrze sytuowanych lekarzy oraz prawników – jest tylko dorobkiewiczem. Obawiają się jego agresji i wpływów, ale nie szanują, tak jak tego oczekiwał. Pomimo wielu prób nie udaje się wkupić Tony’emu w łaski okolicznych mieszkańców, a łatka odszczepieńca mocno doskwiera bohaterowi.
Mężczyzna boi się samotności i śmierci. Ogląda amerykańskie kino lat 50. i 60. Podziwia „silnych i milczących” typów, bo chciałby być jednym z nich. Zamiast tego leży w salonie na kanapie z pudełkiem lodów, a swój majestatyczny wizerunek buduje w wyobraźni. Popkulturowe fascynacje bohatera to kolejny element decydujący o sukcesie „Rodziny Soprano”.
fot. materiały prasowe
David Chase nie bez powodu uczynił z bohatera członka rodziny mafijnej. Pokazuje zależności, które działają analogicznie w rodzinach biologicznych, jak i w relacjach gangsterskich. Pozorne sojusze, zmienna lojalność i hierarchia działają w obydwu przypadkach tak samo. Pewne systemy przestają jednak funkcjonować. Widać to na przykładzie wymuszeń haraczy. Gdy podwładni Tony’ego idą do lokali sieciowych i grożą wybiciem szyby, na nikim nie robi to wrażenia. Pracownik informuje, że firma ma to wliczone w koszty działalności i zwyczajnie, wstawi nową szybę. Nikt nie zapłaci im za „ochronę”, bo nie czuje się zagrożony widmem zamknięcia lokalu. Jak ten zostanie zamknięty, otworzą nowy w innej lokalizacji. A reszta to już galopujący kapitalizm. Nie rozumieją tego ani Pauli (Tony Sirico), ani Tony. Nadchodzą nowe czasy, a oni zostali w minionej epoce.
Bohater ma świadomość, że kupuje nie tylko usługi, ale i uczucia. Kupuje czas z kobietami, poczucie męskości i odwagi, a nawet awans społeczny. Spod powierzchni długo budowanej maski koniec końców i tak wydobywa się strach, niepewność i ten mały chłopiec, któremu matka nie okazywała uczuć. W tym ostatnim przypadku możemy powiedzieć, że dzieli doświadczenie z Donem Draperem (Jon Hamm).
Czytaj także: Bronisław Cieślak w roli życia. Dlaczego wciąż oglądamy serial „07 zgłoś się”?
„Mad Men” podobnie jak „Rodzina Soprano” to niezwykła medytacja, głębokie spojrzenie do wnętrza swoich uczuć. Draper, podobnie jak Soprano ukrywa prawdę o sobie. Draper czyni to dosłownie. Po powrocie z wojny koreańskiej, zmienia tożsamość. Przyjmuje nazwisko swojego zmarłego zwierzchnika i odcina się od przeszłości. To jak dalece odcina korzenie rodzinne, obserwujemy na przestrzeni kolejnych lat. Płaci za to wysoką cenę, zwłaszcza za porzucenie młodszego brata.
fot. materiały prasowe
Draper potrafił wykorzystywać okazje – śmierć kompana z frontu, talent do sprzedaży, wdzięk i pewność siebie. Dzięki temu trafia do agencji reklamowej, żeni się i buduje idealny dom na przedmieściach Nowego Jorku. Życie wydaje się piękne i dobre. I nagle pojawia się cień przeszłości. Młodszy brat Adam, który nie chce pieniędzy i dobrobytu, szuka tylko miłości i wsparcia. Porzucony i samotny, chce odbudować więź z kimś dla niego najważniejszym. Draper desperacko chroni swoją nową tożsamość i zaślepiony nowym życiem nie rozumie, że dla Adama liczy się tylko odnowienie kontaktu. Draper zanim stał się Donem był Dickiem Whitmanem. Brat poszukuje Dicka, swojego przyjaciela i jedynej rodziny, jaką kiedykolwiek miał. Niestety Dick umarł w Korei, a Don Draper nie ma ochoty na spotkania z przeszłością. Po latach będzie tego żałował.
Iluzja wspaniałego życia dość szybko okazuje się dla bohatera męczarnią. Szuka ucieczki od domu i rodziny w kolejnych przelotnych związkach. Romansuje z kobietami w Nowym Jorku, a w Ossining jest przykładnym mężem i ojcem. Do czasu. Jego znajomość z nauczycielką Sally ukazuje desperację bohatera. Aby poczuć się lepiej i odbudować nadwątlone ego jest w stanie zrobić wiele. Nawet zrujnować dobrą relację własnej córki z nauczycielką. Po latach mówi, że zdemoralizował córkę (ma na myśli fakt, że Sally nakryła go w jednoznacznej sytuacji z sąsiadką), ale po raz kolejny jest za późno, żeby to zmienić. W ostatnim sezonie widzimy, że Sally (Kiernan Shipka) jest nad wyraz dojrzałą nastolatką, wyraźnie widzi błędy popełniane przez rodziców. Rozczarowuje ją zarówno ojciec, jak i matka. Musi przedwcześnie dorosnąć, ponieważ czuje odpowiedzialność za swoich młodszych braci. Wie, że jej dzieciństwo skończyło się w momencie, gdy matka zachorowała, a ojciec podążył za kolejnym wielkim celem. Oglądamy dorastanie Sally i współczujemy, gdy w sezonie finałowym dziewczyna doskonale rozumie, że jest bardziej dojrzała emocjonalnie niż rodzice.
Don zwodzi kobiety, wiele im obiecuje, ale zwykle kończy się na tym samym. Kilku nocach w pokoju hotelowym. Mimo że tak bardzo doskwiera mu małżeńskie życie, to Betty decyduje o rozwodzie. Podobnie jak Carmela Soprano, długo znosi zniewagi męża, ale gdy odkrywa, że może ułożyć swoje życie na nowo, wystawia Draperowi walizki za drzwi. To Betty jest silna w tym związku, to ona ma moc sprawczą. Don pokazuje słabość gdy w złości znieważa ją i obiecuje utrudniać rozstanie. Uważa, że jego męskość została wystawiona na pośmiewisko. Ponownie ucierpiało ego bohatera i aby je naprawić gotowy jest skrzywdzić Betty i w konsekwencji dzieci. Na szczęście po ataku furii, wraca resztka rozsądku i bohaterowie rozstają się w zgodzie.
fot. materialy prasowe
Draper, podobnie jak Soprano, balansuje między tym, co należy, a tym co wypada. Bohaterowie usiłują budować swój wizerunek na męstwie i sile. Różnie się to kończy. Ich pogoń za sukcesem to tylko rozpaczliwa próba udowodnienia sobie i innym, że coś znaczą. Don Draper zalicza kilka dużych załamań nerwowych. Maskuje je alkoholem i kolejnymi romansami. Rozpacza gdy dowiaduje się o śmierci brata i przyjaciółki. Boli go również odkrycie, że praca, o której marzył, okazała się rozczarowaniem. Bohater zaczyna dostrzegać, że w wielkiej korporacji nie jest kimś wyjątkowym, tylko jednym z wielu. Okazuje się, że szef Dona wygłasza taką samą formułkę w stosunku do każdego z dyrektorów. To zwykła uprzejmość, którą bohater pomylił z namaszczeniem na następcę. Draper to indywidualista, nie da się wpasować w sztywne ramy korporacji.
fot. materiały prasowe
Wyrusza w kolejną podróż i nie obchodzi go, czy zostanie zwolniony, albo obarczony karami finansowymi. Jest wolną duszą. Nieprzejednany, bezkompromisowy. Ma to jednak swoje konsekwencje. Dzieci nie mogą na nim polegać, nie jest w stanie zapewnić im stabilnego domu. Soprano z kolei, częściej obecny w życiu rodziny, nie stanowi dla dzieci wzoru do naśladowania. Gdy nastoletnia córka Meadow (Jamie-Lynn Sigler) odkrywa prawdę o ojcu, jest tym odkryciem załamana. W momencie gdy dziewczyna potrzebuje wzorca godnego naśladowania, dowiaduje się, że Tony jest całkowitym zaprzeczeniem jakichkolwiek wartości. Ma to wielki wpływ na przyszłość Meadow i dokonywane przez nią wybory. Dzieci Tony’ego wiedzą, że muszą wybierać między przyzwoitością i uczciwością, a wygodnym życiem na koszt ojca.
Czytaj także: Oblicza współczesnej męskości. Najciekawsze role w polskich serialach
Tony i Don niszczą ludzi wokół siebie, nawet gdy starają się o nich dbać. Nie rozumieją siły destrukcyjnych działań, które podejmują każdego dnia. Tak bardzo skupieni na sobie, nie bacząc na konsekwencje, łamią kręgosłupy moralne swoich dzieci. Don płacze nad losem córki, ale za chwilę wpada na kolejny wielki pomysł reklamowy (słynna reklama Coca-Coli) i zapomina o swoim smutku. Znowu wie, że żyje, bo liczy się tylko ego i poczucie wielkości. Soprano zostawia po sobie spalone mosty. Obydwaj są fascynującymi bohaterami, ale oglądając „Rodzinę Soprano” i „Mad Men” ponownie po latach, nie sposób uniknąć przekonania, że takich mężczyzn nie chcemy mieć w swoim życiu. Jako członków rodzin, ani nawet sąsiadów.
Serial „Rodzina Soprano” dostępny jest w ofercie HBO, a „Mad Men” na platformie Disney+.