Rymowanki na niżowe poranki
-
Szczęściara
I niech tak zostanie!
-
Cieszę się Twoją radością. Jest zaraźliwa
-
A ja miałam wrażenie,że czytam słowa mojej córki. Pamiętam, jak pisała pracę magisterską… Wszystko inne było ważne, rozterki serca, zaległa lektura, zawiechy myślowe, amplituda nastrojów od Himalajów po najgłębsze depresje. Przed każdym kolejnym seminarium panika, zarwane noce, stres. Odhacz to Motylku i odfruń błogo na zielone łąki.
-
Takie historie godne sa zapamiętania, opwiedzenia, szacunku. I może zabrzmi to patetycznie, ale przytoczę wersy Wisławy Szymborskiej ,, jakiej miłości brakło im, że są jak okno wypalone, rozbite szkło, rozwiany dym, jak drzewo z nagła powalone, ktore za płytko wrosło w ziemię, ktoremu wyrwał wiatr korzenie”. Świadomość swoich korzeni buduje tożsamość. I nie ma to nic wspólnego z zaściankiem.
-
Dziękuję za życzliwe słowa. Po dzisiejszej atmosferze w pracy- bezcenne!
-
Burza majowa
Upał rozkręcał się od samego rana, jednak do południa chłodne podmuchy wiatru przeganiały co chwila parne powietrze. Ale przed wieczorem…
blady błękit
nagle
w gniewnym fiolecie
się nurza
słychać groźne pomruki
to nadciąga burza
czy stado lwów
za ołowianą chmurą się ukrywa ?
widzę kosmaty ogon
tam rozwiana grzywa
nagle bicz błyskawicy
i lwy się rozbiegły
jeszcze się odgrażają
warknięciem odległym
które echem przebiega
nieboskłon zasnuty
i cisza
pierwsze deszczu nuty…
-
Mam nadzieję,że tak
-
-
Zgadzam się z Ulą, Te misterne esy/floresy, i ten motyl, jak płatek z troszeczkę innej bajki. Zachwycające:)
-
Bardzo plastyczna relacja, pełna dobrych emocji. Z radością Ci towarzyszyłam
-
Nie, w Bawarii jest obchodzony w drugą niedzielę maja, a Dzień Ojca był w ubiegły piątek.
-
Dziękuję :)
Nie zaglądałam tu chyba kilkanaście godzin i już, że tak powiem, nie jestem w temacie. Zajrzałam pod znajome adresy. Zdarzenia, słowa, nastroje… Są wpisy wojownicze, złowrogie nawet, jak burzowe chmury, ale są też pastelowe, prześwietlone słońcem. Wszystkie ważne, wszystkie potrzebne, przede wszystkim autorom. Piszę tak głównie o sobie. Słowa, które tu zamieszczam to zawsze projekcja mnie samej, moich nastrojów, wątpliwości, niepokojów, zachwyceń, ale i oburzenia. Komentarze, to miły( a czasem nie) skutek uboczny, wpisany w istotę bloga. A że jesteśmy różnorodni…Aż chce się przywołać słowa księdza Twardowskiego z wiersza ,, Podziękowanie”
Dziękuję ci że nie jest wszystko tylko białe albo czarne
za to że są krowy łaciate
bladożółta psia trawka
kijanki od spodu oliwkowozielone
dzięcioły pstre z czerwoną plamą pod ogonem
pstrągi szaroniebieskie
brunatnofioletowa wilcza jagoda
złoto co się godzi z każdym kolorem i nie przyjmuje cieniapoliczki piegowate
dzioby nie tylko krótkie albo długie
przecież gile mają grube a dudki krzywe
za to
że niestałość spełnia swe zadanie
i ci co tak kochają że bronią błędów
tylko my chcemy być wciąż albo – albo
i jesteśmy na złość stale w kratkęBardzo lubie tworczosc ksiedza Jana Twardowskiego, a ten wiersz jest jednym z moich ulubionych. Dziekuje, dhof, ze go przytoczylas…
Wyjątkowo trafnie wybrany, wyjatkowo piękny wiersz
Piękna bywa różnorodność. Ja też lubię bywać na blogu. Lubię zapisać, pokazać coś czasem. Lubię czytać wpisy innych dusz zwierciadlanych – czasem zaskakują innym spojrzeniem, czasem zadziwiają tym, że są jakby moje własne… Nie lubię tylko agresji. Tyle jej dookoła. Jakiś mały bunt, inne, uargumentowane rozsądnie spostrzeżenia – jak najbardziej, ale ataki pod żadnym blogiem mnie nie cieszą. Mimo wszystko czytanie niektórych wpisów niweluje te nieprzyjemne.
Czuję tak samo, Joa.
-
Piękne, mądre słowa. Każde mi bliskie
-
Trzymam Cię za słowo
-
I tekst i komentarz Uli jakoś mnie przygnębił, chyba dlatego,że od rana jestem w niżowym nastroju. Poprzedniej nocy przeszedł przez mój ogród anioł śmierci. Jeszcze wczoraj nie było widać ile zła wyrządziło jego lodowate tchnienie. Ale dziś od rana ostre słońce i w tym jaskrawym blasku wielkie umieranie winorośli, dalii, nawet liście orzecha włoskiego się poddały.
-
Jestem namiętną miłośniczką,, zwyczajnie dobrego czasu”
-
Dzięki za odwiedziny:)
-
Zawsze mam problem z komentowaniem słów tak niesazitelnie pięknych, by ich nie porysować banałem. Czekam na tomik i jeszcze raz gratuluję.
-
Witaj Jagno!:) Jak dobrze Cie widzieć
Oskara tez mi brakowało. Tak, kłopotów nie brakuje, ale za to rycina piękna!
-
Tak, to już 15… czasem wydaje mi się,że listopad jest znacznie dłuższy niż maj. Na ogól dostaje sie to, co się samemu daje, więc może ci wszyscy mili dziś urzędnicy mają źródło w Tobie?
- Wczytaj więcej
Fajne. Ja bym skasował tylko ten znak zapytania.
Bardzo fajniutkie, miło się czytało. Ładne, poprosimy o więcej.
Zupełnie tak, jak u mnie.
A u mnie nie było żadnego lwa i musiałam sama podlewać
Lubię Twoje rymowanki, są takie skoczne
Ja tez zawsze z przyjemnoscia czytam Twoje wiersze, dhof…
Dziękuję za życzliwe słowa. Po dzisiejszej atmosferze w pracy- bezcenne!
tutejsze burze bywają groźne, wiatry układają drzewa horyzontalnie, a ja drżę niczym osika – jakkolwiek pięknie o Burzach byś pisała Dhofku nie potrafie sie do nich przekonać i dostrzec potęgii ich piękna
Lubię burzę, patrzeć na cały ten spektakl. Rzeczywiście, tak, jak pisze Ula – Twoje wiersze mają taki miły rytm!