Na razie trudno wyrokować, czy jest to masowa tendencja, czy też krótkotrwały trend – a jednak wiele wskazuje na to, że pewna część 20-latków powraca na łono kościoła. Pokazują to statystyki, a także treści popularne na TikToku. Czego generacja Z szuka w religii? Przestrzeni do duchowego rozwoju? Ukojenia egzystencjalnych niepokojów? Remedium na aksjologiczną pustkę? A może doświadczenia bliskości i wspólnoty, których nie daje im współczesna kultura indywidualizmu?
Zanim przyjrzymy się możliwym przyczynom tego fenomenu, najpierw garść statystyk. A te mogą zaskakiwać. Od lat mówi się, że każde kolejne pokolenie coraz bardziej się laicyzuje, a młodzi ludzie na Zachodzie częściej chodzą do kościoła na rave albo na matchę – a nie na nabożeństwo. Liczby zaczęły jednak pokazywać coś nieoczekiwanego.
Największe poruszenie wywołało badanie przeprowadzone w Wielkiej Brytanii przez Bible Society/YouGov, według którego odsetek Brytyjczyków w wieku 18-24 lata chodzących do kościoła wzrósł czterokrotnie w ciągu sześciu lat (z 3-4% w 2018 do 12-21% w 2024). Trzeba tu jednak zaznaczyć, że metodologia analizy przeprowadzonej przez YouGov została podważona przez część liczących się instytutów badawczych i nie wszyscy uznają wiarygodność tych wyników.
We Francji trend powrotu do chrześcijaństwa (a konkretnie katolicyzmu) jest dużo bardziej widoczny i dobrze udokumentowany. Tamtejsze statystyki wykazują drastyczny wzrost młodych katechumenów, czyli dorosłych osób decydujących się na przyjęcie kościelnych sakramentów. We francuskich kościołach liczba dorosłych, którzy zdecydowali się na chrzest wzrosła z 3900 w 2015 do 10 384 w 2025 roku – czyli o ponad 160%. Co szczególnie interesujące, w ciągu zaledwie pięciu lat udział osób w wieku 18-25 lat wśród dorosłych katechumenów wzrósł z 23% do ponad jednej trzeciej. W 2024 było to 36%, wobec 23% przed pandemią. Kolejne zaskoczenie? W 2024 roku aż jedna czwarta dorosłych katechumenów pochodziło z rodzin niereligijnych. To może sugerować, że młodzi ludzie coraz częściej szukają Boga na własną rękę, niezależnie od rodzinnych tradycji.
W Polsce statystyki już zupełnie odmienne. U nas, w przeciwieństwie do Zachodu, trend sekularyzacji wśród młodych nie tylko się nie zatrzymuje, ale wręcz rozpędza. W corocznym badaniu „Młodzież” przeprowadzanym przez CBOS dla Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego odsetek uczniów ostatnich klas szkół ponadpodstawowych, którzy deklarują się jako „wierzący” lub „głęboko wierzących” spadł z 63% w 2018 roku do 41% w 2024.
Jednak za spadkiem młodych wierzących wcale nie podąża spadek zainteresowania tematem religii w tej grupie wiekowej. Można wręcz zaryzykować tezę, że chrześcijaństwo jest atrakcyjnym tematem dla algorytmów, a treści związane z wiarą – TikToki, wykłady na YouTube czy profile chrześcijańskich społeczności – cieszą się dużą popularnością. Na potwierdzenie tej tezy mamy kilka interesujących faktów.
Słynna osobowość internetowa, ojciec Adam Szustak prowadzący youtube’owy kanał „Langusta na palmie” ma niemal milion subskrybentów, a wszystkie jego wykłady obejrzano już ponad 730 milionów razy. To skala porównywalna z dużymi polskimi kanałami rozrywkowymi. Fenomen ojca Szustaka może polegać na tym, że duchowny nie ogranicza się do kazań. Mówi o relacjach, samotności, seksualności, poczuciu własnej wartości, śmierci, lęku czy pracy nad sobą, a przez to trafia do szerokiego grona młodych ludzi, którzy mogą czuć się w dzisiejszym świecie zagubieni i szukać duchowego przewodnika po meandrach dorosłego życia.
Oprócz Szustaka w polskim internecie funkcjonują też inni „katoliccy celebryci”. Jednym z nich jest ksiądz Rafał Główczyński, znany na TikToku jako „Ksiądz z osiedla”. Swoją popularność zbudował przede wszystkim na krótkich humorystycznych filmikach i odpowiedziach na pytania młodych, które stały się viralami. Popularnością cieszy się też kanał księdza Sebastiana Picura, którego na TikToku obserwuje milion osób. Co ciekawe, na jego profilu dominują krótkie wideoprzewodniki dotyczące stricte tematu wiary i rozwiewające wątpliwości na wiele częstych pytań dotyczących np. postu, grzechu, spowiedzi, a nawet… pieniędzy z tacy. Większość z nich notuje po kilkadziesiąt tysięcy wyświetleń, a więc wcale niemało. Podobne przykłady można mnożyć. Istnieją profile organizacji i wspólnot chrześcijańskich, np. Młodzi w duchu czy Stacja7, które także generują milionowe zasięgi.
Przeglądając katolickie treści na polskim TikToku czy Instagramie można dojść do głębszego wniosku, że dla młodych ich wiara nie jest powodem do wstydu, a wręcz odwrotnie – identyfikowanie się jako katolik sprawia, że przynależysz do pewnego „klubu”, który rządzi się określonymi zasadami. To samo w sobie czyni religię atrakcyjną dla pokolenia Z, które po uszy zanurzone jest w indywidualizmie i relatywizmie moralnym. W optyce pokolenia Z narzucanie sobie pewnych ograniczeń moralnych w celu osiągnięcia „wyższego” celu może uchodzić za ciekawe, a nawet godne szacunku. Z tego powodu deklaracje religijności i publikowanie zdjęć np. z pielgrzymek są dziś czymś, czym warto się chwalić i czym zdobywa się poklask.
Pozostaje odpowiedź na podstawowe pytanie: dlaczego katolickie treści tak dobrze rezonują z potrzebami współczesnych nastolatków i 20-latków? Można zaryzykować trzy wyjaśnienia tego fenomenu, na które najczęściej zwracają uwagę psychologowie i socjologowie.
I kościół im ją daje. Religia proponuje coś, czego współczesna kultura nie jest w stanie im zaoferować: spójny system wartości, jasno określone zasady i poczucie zakorzenienia w czymś wykraczającym ponad doczesność. Nie bez powodu socjologowie opisują XXI wiek jako epokę „płynności” i niepewności – a w takim świecie uporządkowana wizja świata może być dla młodych atrakcyjna właśnie dlatego, że daje poczucie orientacji. Dla części młodych chrześcijaństwo staje się więc odpowiedzią na pytanie: „Jak żyć i czym się kierować, kiedy wszystko jest dozwolone”.
Pandemia, wojna w Ukrainie, napięcia geopolityczne, kryzys klimatyczny, szybki rozwój sztucznej inteligencji, niepewność dotycząca przyszłości rynku pracy – w ostatnich latach dotyka nas szereg kryzysów, które dla młodych są źródłem lęku i niepewności na poziomie egzystencjalnym. A gdy u ludzi zachwiane zostaje poczucie bezpieczeństwa, chętniej zwracają się ku wierze i kościołowi. Oczywiście religia nie jest w stanie całkowicie usunąć rosnących zagrożeń, ale oferuje ramę interpretacyjną, która pomaga je oswoić. Opowiada o sensie cierpienia, nadziei, odpowiedzialności i przyszłości wykraczającej poza bieżące wydarzenia. Dla części młodych ludzi może to być sposób na odzyskanie poczucia, że świat, mimo chaosu, ma jakiś głębszy porządek.
Amerykańskie statystyki pokazują, że pokolenie Z jest jednym z najbardziej samotnych w historii. Aż 67% jego przedstawicieli deklaruje, że zmaga się z tym przykrym stanem. To może wyjaśniać, dlaczego młodzi garną się do kościoła. Bo niezależnie od oceny jego roli społecznej trzeba przyznać, że kościół pozostaje jedną z niewielu instytucji, które wciąż oferują swoim członkom doświadczenie realnej wspólnoty. Spotkania, grupy młodzieżowe, wolontariat, pielgrzymki czy duszpasterstwa akademickie stają się przestrzenią, która pozwala nawiązywać głębokie, ludzkie relacje – w przeciwieństwie do tych opartych na algorytmach.
I choć nadal trudno mówić o zjawisku masowej rewolucji w kwestiach wiary, to niezaprzeczalnie religia zaczyna wśród młodych pełnić istotną funkcję – nawet wśród tych, którzy nie deklarują się jako praktykujący katolicy. Podczas gdy w starszych pokoleniach chrześcijaństwo było kulturową spuścizną, do której wypadało się przyznawać z racji tradycji i ścisłej przynależności do wspólnoty, dziś stanowi jeden z wielu możliwych drogowskazów na życiowej drodze. Czy podąża za nim coraz więcej młodych osób? To akurat nie jest takie pewne – a przynajmniej teza ta nie znajduje potwierdzenia w odniesieniu do polskich 20-latków. Coraz więcej wskazuje jednak na to, że dla części przedstawicieli pokolenia Z chrześcijaństwo przestaje być odziedziczoną tożsamością, a staje się świadomym wyborem. Być może więc nie jesteśmy świadkami wielkiego powrotu do kościoła, lecz początku nowego sposobu przeżywania wiary – mniej oczywistego, bardziej osobistego i wynikającego z potrzeby znalezienia sensu, wspólnoty oraz oparcia w niepewnym świecie.