Jeśli masz dość estetyki rodem z szafy Carolyn Bessette-Kennedy, ten sezon jest twoim antidotum. Jesienne kolekcje są odważniejsze, bardziej seksowne i bezwstydnie glamour – czas pożegnać się z minimalizmem.
Tom Ford (fot. Spotlight/Launchmetrics)
Może i styl życia „tradwife” jest teraz w odwrocie za sprawą wyczekiwanego filmu „Yesteryear”, ale estetyka damy ma się za to świetnie. Zdążyła ewoluować na przestrzeni ostatnich kilku sezonów: wciąż jest elegancka, ale nie tak delikatna jak kwiatek, a jej uniformem jest garsonka jak z pokazów Toma Forda, Chanel, Proenzy Schouler albo Marca Jacobsa.
Stella McCartney (fot. Spotlight/Launchmetrics)
Nie, oczy cię nie mylą. U Jil Sander zestawia się je z kobaltowymi skarpetkami; Stella McCartney poszła w nostalgię i sportowy szyk, a u Muglera zdecydowano poświęcić im ponad tuzin stylizacji. Ciężko określić ten trend jakimś jednym zgrabnym słówkiem jak u Amerykanów (”stirrup pants”). A jeśli już takowe określenie istniało, to wyszło z obiegu po latach osiemdziesiątych – jego złotym czasie.
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Zwycięska paleta kolorów tego sezonu mogłaby równie dobrze wisieć na moodboardzie Maybelline czy Rimmela. Najmodniejsze w tym sezonie odcienie to czerwień, róż i fiolet w każdej postaci, które przewinęły się przez wybiegi m.in. Alaïa, Celine, Prady, Balenciagi i Akris.
Bottega Veneta (fot. Spotlight/Launchmetrics)
Lamparcie cętki to za mało. Od wężowej skóry u Acne Studios przez tygrysie paski u Niny Ricci i Balmain aż po wzór śnieżnej pantery (Tom Ford, Longchamp, Bottega Veneta, Carolina Herrera) – tej jesieni garderoby zamienią się w prawdziwe zoo.
Dior (fot. Spotlight/Launchmetrics)
Wiosną kwiaty nikogo nie zaskakują, ale jesienią - już owszem. Na skarpetkach Prady rozkwitły maleńkie wyszywane powoje, u Chanel i Diora kwiaty wyrosły jako trójwymiarowe aplikacje na butach i jako broszki, a u Ralpha Laurena, Givenchy i Dries Van Noten pojawiły się w postaci mrocznych, romantycznych wzorów jak z obrazów Caravaggio.
Prada (fot. Spotlight/Launchmetrics)
Ten trend wyłonił się już wiosną (wiatrówki noszone do wszystkiego; gimnastyczne szorty stylizowane na elegancko), ale w tym sezonie nabierze jeszcze większego rozpędu. Projektanci kochają mieszać wieczorowe i codzienne elementy garderoby: Prada zestawiła rozpinany na suwak sweter z jedwabną spódnicą, a Alaïa i Altuzarra – balową suknię z krótkim płaszczykiem.
Givenchy (fot. Spotlight/Launchmetrics)
Emporio Armani, Boss i Givenchy proponują alternatywę do garsonek i pełnych przepychu tekstur: szary garnitur przypominający finansistę z Wall Street albo londyńskiego Canary Wharf. Musi być dwurzędowy, z wełny i miękko opływać sylwetkę; bonusowe punkty, jeśli zamierzasz nosić go z krawatem.
Valentino (fot. Spotlight/Launchmetrics)
Hermes, Chanel, Valentino – teraz wszystkie wielkie marki namawiają do błyśnięcia kolanem. Miu Miu idzie o krok dalej i rozcina też nogawki spodni.
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Stójki, golfy, kołnierze zapięte na ostatni guzik. Może to naturalna próba przeciwważenia tej golizny na udzie, a może po prostu dyrektorzy kreatywni są w zmowie z naszymi mamami, ale jedno jest pewnie: w tym sezonie z gołą szyją ani rusz.
Giorgio Armani (fot. Spotlight/Launchmetrics)
„She wore blue velvet”, zawodził melancholijnie Bobby Vinton w 1963 roku – ale jesienią 2026 roku nosimy welur w każdej postaci: żakardowy jak u Maison Margiela i Armaniego, w odcieniach ziemi jak u Ralpha Laurena albo z rozmachem lat osiemdziesiątych jak u Richarda Quinna. Byle dał się formować w draperie.
Chanel (fot. Spotlight/Launchmetrics)
To nie koniec opulencji. Projektanci (w tym Chanel, Valentino, Lanvin, Rabanne, Miu Miu i Ferragamo) garściami czerpali z epoki art deco: obniżone talie, koralikowe zdobienia, frędzle gotowe zawirować w pełnym ekstazy charlestonie – brakuje tylko zaproszenia do rezydencji Gatsby'ego. Wszystko wskazuje, że dyktatura minimalizmu dobiegła końca. Spoczywaj w pokoju, cichy luksusie; dzisiejszy luksus jest ryczący jak lata dwudzieste.