Czasem największym problemem nie jest podjęcie złej decyzji, ale odkładanie jej w nieskończoność. Sundar Pichai, prezes Google, przekonuje, że właśnie wtedy tracimy najwięcej – czas, energię i spokój. Sam od lat kieruje się prostą zasadą, która pomaga mu działać nawet pod ogromną presją.
Podejmowanie decyzji potrafi być paraliżujące. Im większa stawka, tym łatwiej wpaść w pułapkę analizowania każdego możliwego scenariusza. Obawiamy się pomyłki, więc odwlekamy wybór, licząc, że z czasem pojawi się idealne rozwiązanie. Tymczasem Sundar Pichai uważa, że właśnie to jest największym błędem.
Parę lat temu podczas wizyty w prestiżowej Stanford Graduate School of Business prezes Google opowiedział o zasadzie, której nauczył się jeszcze na studiach i która do dziś pomaga mu podejmować decyzje. A tych w jego pracy nie brakuje.
Pichai przyznaje, że często trafiają do niego sprawy, których nie udało się rozstrzygnąć wcześniej. Zespół jest podzielony, argumenty po obu stronach wydają się równie mocne i ktoś w końcu musi zdecydować. W takich sytuacjach przypomina sobie prostą zasadę.
Po pierwsze, lepiej podjąć decyzję, niż bez końca rozważać wszystkie możliwości.
Po drugie, większość decyzji nie jest nieodwracalna. Nawet jeśli okaże się nietrafiona, można wyciągnąć z niej wnioski i skorygować kurs.
– Podjęcie decyzji jest najważniejszą rzeczą, jaką możesz zrobić, żeby ruszyć do przodu. Później często okazuje się, że wcale nie była ona aż tak brzemienna w skutki – powiedział podczas spotkania ze studentami.
Jego zdaniem znacznie większym problemem od pomyłki jest paraliż decyzyjny. Gdy nikt nie chce wziąć odpowiedzialności za wybór, wszystko zaczyna zwalniać – najpierw praca zespołu, a czasem nawet całej firmy.
Czytaj także: Co zrobić, gdy nie wiesz, co robić? Ekspert wskazuje 6 sposobów na łatwiejsze podjęcie trudnej decyzji
To, o czym mówi Pichai, potwierdzają także psychologowie. W stresujących sytuacjach łatwo zaczynamy wyobrażać sobie, że jedna zła decyzja przekreśli wszystko. Problem w tym, że najczęściej są to tylko nasze przypuszczenia.
Badaczka wypalenia zawodowego z Uniwersytetu Pensylwanii, Kandi Wiens, zwraca uwagę, że gdy nie mamy pełnej kontroli nad sytuacją, nasz mózg próbuje wypełnić luki własnymi historiami. Niestety bardzo często są to historie malowane w czarnych barwach. Dlatego zamiast nakręcać kolejne katastroficzne scenariusze, warto zadać sobie dwa pytania: co wiem na pewno, a co jedynie zakładam?
Czytaj także: Jedno słowo, które od razu stopuje w głowie potok negatywnych myśli. Pomaga czarnowidzom uwolnić się od zmartwień
Pichai wspomina, że ogromny wpływ wywarł na niego Bill Campbell – były prezes Intuit, członek zarządu Apple i mentor wielu legend Doliny Krzemowej, między innymi Steve'a Jobsa oraz Erica Schmidta. Campbell miał zwyczaj zadawać mu jedno pytanie:
„Jakie remisy rozstrzygnąłeś w tym tygodniu?”
Nie chodziło o sport, lecz o sytuacje, w których zespół nie potrafił dojść do porozumienia i potrzebował kogoś, kto weźmie odpowiedzialność za ostateczną decyzję. Pichai mówi, że to właśnie wtedy nauczył się, iż rolą lidera nie jest znalezienie perfekcyjnej odpowiedzi, ale doprowadzenie do tego, żeby sprawy posuwały się naprzód. Jak przyznaje, ta lekcja została z nim na całe życie.
Choć rady prezesa Google powstały z myślą o zarządzaniu wielką firmą, trudno nie odnieść ich do codziennego życia. Zmiana pracy, zakończenie relacji, przeprowadzka czy nawet pozornie drobne wybory potrafią ciągnąć się miesiącami tylko dlatego, że czekamy na stuprocentową pewność. Tymczasem, jak pokazuje doświadczenie Pichaia, taka pewność rzadko przychodzi. Znacznie częściej okazuje się, że decyzja, która wydawała się przełomowa, po czasie staje się po prostu jednym z wielu kroków na naszej drodze.
Źródło: Megan Sauer, „Google CEO: This mantra helps me cope with pressure at work—I learned it as a student”, cnbc.com [dostęp: 06.08.2026]