1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. Nikt tego nie rozgrzeszy. Madonna – ikona popkultury, która nie przestaje prowokować

Nikt tego nie rozgrzeszy. Madonna – ikona popkultury, która nie przestaje prowokować

(Fot. Rafael Pavarotti, materiały prasowe Warner Music Poland)
(Fot. Rafael Pavarotti, materiały prasowe Warner Music Poland)

Odsłuchaj artykuł

Angelika Kucińska - Nikt tego nie rozgrzeszy. Madonna: ikona popkultury, która nie przestaje prowokować

00:00 08:54
15s
0,5 x
15s
Dla jednych (na przykład Watykanu) była bezwstydnicą, dla innych (redakcji magazynu „Rolling Stone”) – uosobieniem próżności. Dla wszystkich pozostanie ikoną. Swoimi przesyconymi erotyką koncertami i teledyskami przekonywała kobiety do korzystania z pełni władzy nad własnym ciałem. Czy wpędziła je też w niezdrową obsesję na punkcie wiecznej młodości? „Jestem złą feministką” – mówi o sobie niesforna królowa muzyki pop i wraca na parkiet.

Spis treści:

  1. Madonna i podwójne standardy wobec kobiet
  2. „Like A Prayer” – teledysk, który wywołał światowy skandal
  3. Madonna: seks to potężne oręże

Madonna i podwójne standardy wobec kobiet

Znów tańczy. Ale już się nie rozbiera. W niedawnym okładkowym wywiadzie dla magazynu „Interview” (na marginesie: to jej jedenasta okładka w tytule zakładanym przez Andy’ego Warhola) stwierdziła, że: „Wszyscy chodzą dziś na golasa, więc ja nie będę, bo tak już mam, że nie lubię być taka jak reszta. Zawsze chcę robić coś, czego nie robią inni, więc od teraz będę myśleć i nosić ciuchy”.

Madonna nie traci tupetu. W tym samym wywiadzie płacze nad gatunkiem ludzkim, niezdolnym do autonomicznej refleksji. I przypomina, że w ocenie sztuki zawsze odbijała się obowiązująca w patriarchalnym społeczeństwie podwójna norma. Mężczyźnie wybaczysz. Kobiecie nie podarujesz.

„Kiedyś bardzo mnie to denerwowało, bo nie mogłam uwierzyć, że ludzie są aż tak głupi. Że nie łapią. Że niczego nie rozumieją” – odpowiada pytana, co czuła, gdy notorycznie redukowano ją do poziomu wyrachowanej atencjuszki, która chciała się wybić na skandalach.

„Za moimi prowokacjami zawsze kryje się jakaś głębsza intencja. Tylko że nikt nie zadaje sobie trudu, żeby jej poszukać. Tracisz wtedy wiarę w ludzkość. I równie szybko zdajesz sobie sprawę, że wiele osób nie myśli krytycznie. Właściwie nie analizują tego, na co patrzą, czego słuchają. Nie dostrzegają subtelności, warstw, dodatkowych znaczeń. Zwłaszcza gdy mówimy o twórczości kobiet. Weźmy Picassa. Był totalnym dupkiem, zachowywał się okropnie, jak rozpuszczony bachor, i fatalnie traktował kobiety, ale był też genialnym malarzem. Tworzył wspaniałe obrazy, więc przymykano oko na całą resztę. Nie porównuję się do Picassa, ale kiedy kobieta zachowa się niewłaściwie…”.

Okładka albumu „Confessions II\ Okładka albumu „Confessions II" (Fot. Rafael Pavarotti, materiały prasowe Warner Music Poland)

To nie jest wybitnie logiczna wypowiedź, biorąc pod uwagę, że Madonna zestawia dwa odległe porządki – udokumentowaną przemoc psychiczną i mizoginię mężczyzny uważanego za wielkiego artystę oraz polemikę z opresyjnymi oczekiwaniami wobec kobiet, której sama z satysfakcją oddawała się w piosenkach, teledyskach, sesjach zdjęciowych i na koncertach. Wiadomo, chodzi jej przede wszystkim o relatywizowanie moralności.

Picasso mógł mówić, że kobiety dzielą się na muzy i podnóżki, Madonna nie mogła pocałować świętego.

„Like A Prayer” – teledysk, który wywołał światowy skandal

A może chodziło o to, że święty był czarny? W końcu teledysk do utworu „Like A Prayer” miał być wyraźnym głosem sprzeciwu wobec przemocy na tle rasowym. W klipie z 1989 roku – w reżyserii Mary Lambert, wieloletniej współpracowniczki – Madonna tańczy ubrana w działającą na wyobraźnię halkę na tle płonących krzyży. Oddaje się erotycznym fantazjom w kościele, by w poetyckiej metaforze szukać punktów stycznych między seksualnym podnieceniem a ekstazą mistycznego objawienia. Na drugim planie rozgrywa się kryminalna intryga, bo policja zamiast aresztować białych napastników, zobaczyła winnego w czarnoskórym przypadkowym przechodniu, który próbował pomóc zaatakowanej dziewczynie.

Taki teledysk mógłby spokojnie powstać dziś i byłby równie wymowny. Wtedy narobił sporego zamieszania. Madonna miała już mocną pozycję negocjacyjną na rynku, żaden potencjalny skandal nie onieśmielał jej na tyle, by wycofywała się z pomysłu.

Może dlatego do tej pory powtarza, że najodważniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobiła, była przeprowadzka z prowincjonalnego Rochester w stanie Michigan do Nowego Jorku, gdzie nikogo nie znała. Miała 35 dolarów w kieszeni, chciała rządzić światem.

„Wyobraźcie sobie 19-letnią Madonnę stojącą przy krawężniku na lotnisku LaGuardia – drobną, szczuplutką, podekscytowaną, oszołomioną, porządnie wystraszoną, ubraną w grubą kurtkę mimo letniego upału, niosącą dużą lalkę i małą walizeczkę” – pisze dziennikarka Mary Gabriel w obszernej, wydanej kilka lat temu biografii „Madonna. A Rebel Life”. „I wyobraźcie sobie znudzonego taksówkarza, który włączą licznik przed jednokierunkową podróżą do jej miejsca przeznaczenia i na pytanie: »Dokąd chce pani jechać?«, słyszy »Do środka wszystkiego«.

Bez wątpienia widział już takie dziewczyny, przyjeżdżające znikąd, w drodze dokądś, dziewczyny, które ta podróż wywiodła na manowce, do podziemnego świata Nowego Jorku. Nic nie wskazywało na to, że Madonna nie zostanie jedną z nich. Przeciwnie, wszelkie przesłanki kazały przypuszczać, że tylko tam może skończyć. Była zbyt młoda, zbyt naiwna, zbyt przejęta. Zjedzą ją żywcem”. Kto kogo! Determinacja Madonny – sumująca się w toksycznym wręcz pracoholizmie i maniakalnej wierze w słuszność podjętej strategii – do tej pory imponuje.

Madonna: seks to potężne oręże

Powiedziała kiedyś, że woli być sławna niż bogata, ale nie oszukujmy się, to pieniądze wielokrotnie były jej kartą przetargową chociażby w sporach z wydawcą. Gdy ludzie z wytwórni zobaczyli scenariusz wspomnianego teledysku do „Like A Prayer”, chcieli wycofać finansowanie, ale wtedy Madonna uprzejmie przypomniała, że te pieniądze jej się zwyczajnie należą, bo to sprzedaż jej albumów zasila, całkiem spektakularnie, przychody firmy.

A w tym samym czasie podpisała kontrakt z Pepsi na udział w kampanii, którą wyemitowano dzień przed premierą teledysku. I choć w samej reklamie nie dzieje się nic zdrożnego, Watykan potępił klip do „Like A Prayer”, a katolickie organizacje w ramach protestu namawiały do bojkotu Pepsi i innych marek należących do tej samej korporacji (KFC, Taco Bell, Pizza Hut). Firma wycofała kampanię, ale żeby nie prowokować kolejnego konfliktu, tym razem z gwiazdą, pozwoliła Madonnie zatrzymać pięć milionów dolarów już wypłaconej zaliczki.

Kolejne przypadki tylko utwierdzały ją w przekonaniu, że seks jest potężnym orężem. Gdy w 1990 jechała w świat z koncertami w ramach Blond Ambition Tour, znów spotkała się z moralnym oporem.

We Włoszech grzmiano, że zgroza i blasfemia, nikt z tego nie rozgrzeszy. W Kanadzie policja uprzedziła Madonnę, że nieprzyzwoite zachowania w miejscach publicznych grożą aresztem, więc ta zaczepnie pytała publiczność ze sceny, czy wierzy w wolność ekspresji, a potem odstawiała swój standardowy spektakl miksujący estetykę typowego koncertu z rozerotyzowaną burleską i politycznym performance’em. W kostiumach zaprojektowanych przez Jeana-Paula Gaultiera, ze słynnym gorsetem na czele, z mocnym, ostrym, stożkowym biustonoszem. Sam w sobie uchodził za manifest władzy i redefiniował pozycję kobiety. W seksie, ale i w świecie.

Cały tekst przeczytasz we wrześniowym wydaniu „Zwierciadła”, które już jest w sprzedaży.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Okładka Zwierciadlo

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE