1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wywiady
  4. >
  5. Grażyna Torbicka: „Dzięki mojej pracy mogę obcować ze wspaniałymi, utalentowanymi twórcami. Traktuję to jako ogromny przywilej”

Grażyna Torbicka: „Dzięki mojej pracy mogę obcować ze wspaniałymi, utalentowanymi twórcami. Traktuję to jako ogromny przywilej”

Fot. Aleksandra Zaborowska
Fot. Aleksandra Zaborowska

Odsłuchaj artykuł

Joanna Olekszyk - Grażyna Torbicka: „bardzo się cieszę, że dzięki mojej pracy mogę obcować z tak wspaniałymi, utalentowanymi twórcami. Traktuję to jako ogromny przywilej”

00:00 06:52
15s
0,5 x
15s
Od 20 lat jest dyrektorką artystyczną, ale też sercem i duszą festiwalu BNP Paribas Dwa Brzegi, który ponownie rusza w Kazimierzu Dolnym. Ufamy jej ślepo, jeśli chodzi o gust, nie tylko filmowy. – Czasem żałuję, że nie urodziłam się wcześniej, choć i tak myślę, że na szczęście nie urodziłam się za późno – wyznaje. My w „Zwierciadle” nie jesteśmy może obiektywni, ale… tak, to wielkie szczęście, że jest z nami ktoś taki, jak Grażyna Torbicka.

Joanna Olekszyk: Ten rok jest dla ciebie pełen okrągłych rocznic. Najważniejsze to 20 lat festiwalu Dwa Brzegi, 10 lat ambasadorowania marce L’Oréal Paris, ale też dokładnie 10 lat temu zakończyłaś prowadzenie legendarnego programu „Kocham kino”. Naprawdę całe twoje życie kręci się wokół kina!

Grażyna Torbicka: Co więcej, powodem zaproszenia mnie do współpracy ambasadorskiej przez L’Oréal Paris też było kino. Od kilkunastu lat jako dziennikarka bywałam na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes, którego L’Oréal jest nie tylko partnerem, ale też kreatorem makijażu dla wszystkich przebywających tam gwiazd. Niezależnie od kina ta dekada wspólnych działań z marką L’Oréal była bardzo ciekawa, bo to czas takich inicjatyw jak „Kobieta w roli głównej”, gdzie mówiliśmy o sile kobiet i wzajemnym wspieraniu się, „Stand Up”, czyli akcja mająca na celu pomoc w reagowaniu na przejawy molestowania seksualnego w miejscach publicznych, i wreszcie ostatnia – „Lekcja wartości”, dedykowana kobietom dojrzałym, które nie powinny być traktowane jak „niewidzialne”, bo ich wiedza i doświadczenie są bezcenne.

W swojej „Lekcji wartości” mówiłaś o tym, że jeśli chodzi o własne szczęście i samorealizację, nie powinniśmy się poddawać kategorii „nie wypada”. Studiowałaś wiedzę o teatrze, za sprawą rodziców ciągnęło cię zarówno do sportu, jak i telewizji. Kiedy ostatecznie kino stało się tą jedyną ścieżką?

W pewnym momencie, pracując w telewizji i obserwując, jak bardzo ta telewizja, zwłaszcza po transformacji, szuka swojego stylu, profilu i misji, jak dużo się pojawia programów komercyjnych, opartych na zagranicznych formatach po to, by przyciągać widzów – zrozumiałam, że muszę znaleźć swoje miejsce. I wtedy pojawiła się propozycja stworzenia i poprowadzenia programu „Kocham kino”, z Tadeuszem Sobolewskim u boku. Spodobało mi się. Miałam świadomość, że moja wiedza na temat filmu nie dorównuje tej, jaką miałam choćby o historii teatru, ale pomyślałam, że w tym może być jakiś walor. Że wspólnie z widzami będziemy odkrywać nowe obszary sztuki filmowej. Zaczęło się trzydzieści parę lat temu i trwa do dzisiaj. Ale muszę przyznać, że to ty uświadomiłaś mi tę mnogość rocznic. Sama nie lubię okrągłych jubileuszy. Dlatego też chciałam sprytnie przeskoczyć tę dwudziestkę Dwóch Brzegów, wcześniej hucznie obchodząc osiemnastkę.

Czytaj także: Grażyna Torbicka: „»Ojczyzna« to w pewien sposób kino drogi”. Film znajdziesz w programie Festiwalu Dwa Brzegi

Pamiętam, robiłaś wszystko, co w twojej mocy…

Były ciasteczka urodzinowe, był specjalny film, była nawet piosenka „Osiemnaście mieć lat to nie grzech” zaaranżowana specjalnie dla nas. Ale dwa lata później stuknęła jednak dwudziestka i nie było mowy, żeby przed tym uciec. Z drugiej strony każdy powód do świętowania jest dobry.

Zwykle wyjątkowo świętujemy także własne okrągłe urodziny, skończenie 20, 30, 40 czy 50 lat ma dla nas wartość symboliczną, jest przekroczeniem pewnej granicy.

Tak, dla wielu osób rzeczywiście ma to spore znaczenie, ale ja, na szczęście, nie mam czasu na uświadamianie sobie, że kolejne dekady mijają. Kiedyś z mężem, podczas jednego z sylwestrów, powiedzieliśmy sobie: „Dobra, to jest ten moment, odejmujemy sobie 10 lat”. I wiesz co, bardzo dobrze nam to zrobiło.

Ale w jaki sposób odjęliście sobie te 10 lat?

Po prostu w swojej głowie, przecież to tam jest źródło naszego samopoczucia i nastawienia do życia. I teraz zobacz, jak to działa – nie możesz powiedzieć, że jesteś zmęczona albo stara. Nie możesz powiedzieć, że na coś jest już za późno.

Czytaj także: „Potrafię z dystansu spojrzeć na chaos i w niego nie wchodzić”. Grażyna Torbicka o przywództwie i sile bycia sobą

Czyli zgodnie z waszą nową nomenklaturą w tym roku obchodzimy 10-lecie Dwóch Brzegów?

Nie, to dotyczy tylko wieku. Ty chyba w ogóle lubisz robić rzeczy inaczej. Po swojemu. Lubię. I taki też jest Festiwal BNP Paribas Dwa Brzegi. Robić ośmiodniowy międzynarodowy festiwal filmowy w miejscu, które nie ma kina – wielu stukało się w głowę. Pamiętasz moment, w którym dostałaś propozycję jego stworzenia? Pamiętam. To była propozycja nie tyle powołania czegoś nowego, ile reaktywowania w Kazimierzu Dolnym festiwalu filmowego, bo wcześniej Lato Filmów robili tam Roman Gutek i Sławek Rogowski, ale po 10 edycjach nastąpiła kilkuletnia przerwa. Wiedziałam, że Kazimierz Dolny jest fantastycznym miejscem, z pięknym krajobrazem, historią, z niezwykłą atmosferą. Sztuka, nie tylko filmowa, czuje się tam bardzo dobrze. Podjęłam to wyzwanie, bo miałam już wtedy doświadczenie pracy w zespole festiwalu w Wenecji (przez trzy lata) i współtworzenia Festiwalu Filmowego w Taorminie (przez sześć lat). Dwa Brzegi od początku miały być miejscem łączenia sztuk, pokoleń, ludzi, twórców. Spanie pod namiotami i seanse pod chmurką to jest świetna sprawa, ale naszą ambicją było stworzenie prawdziwego kina, z profesjonalnym dźwiękiem i projekcją. Pamiętam zresztą pierwszą, historyczną projekcję cyfrową na Dwóch Brzegach, przygotowaną specjalnie na jeden film, otwierający 3. edycję festiwalu w 2009 roku – „Proroka” Jacques’a Audiarda. Sprowadzaliśmy wtedy jeden z pierwszych projektorów DCP w Polsce. Kina jeszcze nie udało się zbudować, ale nie poddajemy się.

Cały wywiad przeczytasz we wrześniowym wydaniu „Zwierciadła”, które już jest w sprzedaży.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE