1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. „Teoria niewidzialnej nici” – czy przeznaczenie naprawdę prowadzi nas do właściwych ludzi? Wiara w los ma blaski i cienie

„Teoria niewidzialnej nici” – czy przeznaczenie naprawdę prowadzi nas do właściwych ludzi? Wiara w los ma blaski i cienie

Fot. Yagi Studio/Getty Images
Fot. Yagi Studio/Getty Images

Odsłuchaj artykuł

Patrycja Klikowska - „Teoria niewidzialnej nici” – czy przeznaczenie naprawdę prowadzi nas do właściwych ludzi?

00:00 09:01
15s
0,5 x
15s
Niektóre historie miłosne brzmią jak gotowy scenariusz na film. Nietrudno uwierzyć, że nie są one dziełem przypadku, lecz elementem misternie utkanego wcześniej planu – takiego, który przez całe życie raz popycha nas ku pewnym osobom, a innym razem od nich odsuwa, by w końcu doprowadzić nas dokładnie tam, gdzie powinniśmy się znaleźć. Właśnie o takich niezwykłych trajektoriach ludzkich spotkań opowiadać ma „teoria niewidzialnej nici”. Brzmi romantycznie, ale zanim pozwolimy się jej całkowicie oczarować, warto pamiętać, że ma ona zarówno jasne, jak i ciemne strony.

Spis treści:

  1. Dlaczego wierzymy, że niektóre spotkania są nam pisane?
  2. Kiedy „teoria niewidzialnej nici” może nam pomóc?
  3. Czy wiara w przeznaczenie może zaszkodzić?

Kto chciałby dotrzeć do jej źródeł, ten, idąc po nitce do kłębka, nie trafi do naukowych opracowań, lecz – a jakże by inaczej – na TikToka. W końcu to tam narodziły się trendy takie jak throning, monkey-barring czy shrekking. Zanim jednak włożysz te niekiedy zabawnie brzmiące nazwy między bajki, warto przyjrzeć im się bliżej. Większość z nich opiera się bowiem na historiach z życia wziętych. Wielu z nas zna przecież osoby, dla których najważniejszym – jeśli nie jedynym – kryterium wyboru partnera są jego status społeczny i majątek. Nie brakuje też takich, którzy jeszcze przed zakończeniem jednego związku rozglądają się za „lepszą” okazją i nie wahają się z niej skorzystać, nie informując o tym dotychczasowego wybranka serca.

Podobnie jest z tiktokową „teorią niewidzialnej nici”. Jakby się zastanowić, na pewno znajdziemy w swoim otoczeniu parę, która mogłaby posłużyć za podręcznikowy przykład świadczący o jej słuszności. Sama idea kolejny raz jest stara jak świat, choć wcześniej zwykliśmy nazywać ją bratnimi duszami, wiarą w przeznaczenie czy – na Dalekim Wschodzie – inyun lub yīnyuán hóngxiàn.

Dlaczego wierzymy, że niektóre spotkania są nam pisane?

Wszystko sprowadza się więc do przekonania, że każdy z nas jest już połączony ze swoją drugą połówką „niewidzialną nicią” i że tylko kwestią czasu pozostaje, aż los w końcu skrzyżuje nasze drogi – dokładnie wtedy, gdy nadejdzie właściwy moment. Z tym zastrzeżeniem, że zgodnie z tiktokowym credo nie musi chodzić wyłącznie o romantyczną miłość. Równie dobrze może to być prawdziwa, głęboka przyjaźń.

Całkiem możliwe więc, że te dwie stworzone dla siebie osoby przez lata mijają się, niczego nie podejrzewając. Może roztargnione każdego ranka przepuszczają się w drzwiach, gdy – wiedzione zapachem świeżego chleba – odwiedzają jedną piekarnię? A może przed laty spędzały wakacje pod tym samym skrawkiem błękitnego nieba na nadbałtyckiej plaży, czy nawet urodziły się w tym samym szpitalu tego samego dnia? Mimo to wciąż coś staje im na przeszkodzie i nie pozwala spotkać się naprawdę, dopóki nie nastaną sprzyjające okoliczności, w których ich uczucie będzie mogło w pełni rozkwitnąć.

Trzeba przyznać, że to naprawdę miła i kojąca myśl. Zwłaszcza wtedy, gdy wydaje nam się, że wszyscy wokół odnaleźli już „swoich ludzi”, a my wciąż nie obsadziliśmy nikogo w najważniejszych rolach pierwszoplanowych w naszym życiu. Pozostaje jednak pytanie, czy wiara w taką teorię może nam służyć – pomagać z większym optymizmem patrzeć w przyszłość i cierpliwie czekać na to, co jeszcze przed nami? Czy przeciwnie – skłaniać do tego, by ślepo zawierzyć losowi, uznać, że wszystko i tak jest z góry przesądzone, i w efekcie popaść w bezczynność? A może, jak to zwykle bywa, prawda leży gdzieś pośrodku?

Tematowi przyjrzał się dr Bruce Y. Lee z City University of New York. Na łamach „Psychology Today” podkreślił, że dowody na prawdziwość „teorii niewidzialnej nici” mają na razie wyłącznie charakter anegdotyczny. Kto zdołałby wykazać, że niczym w chińskich legendach nasze małe palce rzeczywiście łączy czerwona sznurek, który prędzej czy później, na przekór czasowi i przestrzeni, doprowadzi nas do siebie, mógłby zgarnąć wszystkie najważniejsze nagrody naukowe, z Noblem na czele. Na razie poruszamy się jednak w sferze domysłów i podnoszących na duchu historii o zakochanych, którzy na długo przed pierwszą randką przypadkiem zostali uchwyceni na tym samym zdjęciu albo siedzieli tuż obok siebie podczas egzaminu wstępnego na uczelnię, na którą ostatecznie żadne z nich nie trafiło.

Zdaniem Lee jako ludzie mamy skłonność do wybiórczego przypominania sobie „znaków”, które uznajemy za niezbite dowody działania przeznaczenia. Nasza pamięć bywa zawodna – lubi dostrzegać nieistniejące schematy i pomijać lub zacierać sygnały świadczące o czymś wręcz przeciwnym, sugerujące, że pisany był nam ktoś zupełnie inny. Innymi słowy, „teorii niewidzialnej nici” nie da się ani udowodnić, ani w prosty sposób obalić. Pytanie brzmi jednak nie tyle, czy jest prawdziwa, ile raczej, czy może nam w czymś pomóc.

„Traktuj ją raczej jako duchowe przekonanie lub podejście do życia niż naukową teorię. I pamiętaj, że nie da się z góry ocenić jej jako dobrej, złej czy bezużytecznej” – przestrzega dr Lee.

Kiedy „teoria niewidzialnej nici” może nam pomóc?

Jakie są więc jej jasne strony? Według dr. Lee wiara w „teorię niewidzialnej nici” może przynieść kilka konkretnych korzyści:

  • Pomaga zachować nadzieję. Zwłaszcza wtedy, gdy kolejne randki kończą się rozczarowaniem i masz ochotę całkowicie zrezygnować z poszukiwania miłości. Wiara w to, że gdzieś czeka na ciebie właściwa osoba, ułatwia przetrwanie trudniejszych momentów i pozwala potraktować nieudane doświadczenia jako przygotowanie do szczęśliwego zakończenia.

  • Sprzyja większej otwartości i swobodzie. Przekonanie, że przeznaczenie i tak zrobi swoje, może paradoksalnie zdjąć z ciebie część presji. Zamiast obsesyjnie analizować każde słowo i gest podczas pierwszego spotkania, łatwiej się zrelaksować, być sobą i z większą autentycznością budować relację. A to często sprawia, że w oczach drugiej osoby wypadasz po prostu bardziej atrakcyjnie.

  • Ułatwia odejście z nieudanych relacji. Jeśli naprawdę wierzysz, że gdzieś czeka ktoś, kto będzie cię kochał i traktował z szacunkiem, łatwiej zrezygnować z relacji, która ci nie służy. Taka perspektywa pomaga podnosić własne standardy i nie godzić się na związki, w których brakuje troski czy zaangażowania. Bo po co marnować czas u boku kogoś, kto nie potrafi dać ci tego, na co zasługujesz?

Czy wiara w przeznaczenie może zaszkodzić?

A jakie są jej ciemne strony? Tu również ekspert „Psychology Today” ma kilka ważnych zastrzeżeń.

  • Może skłaniać do trwania przy niewłaściwej osobie. Jeśli uwierzymy, że ktoś jest nam przeznaczony, łatwo zacząć ignorować jego złe zachowanie, przymykać oko na ewidentną niekompatybilność czy sygnały świadczące o tym, że druga strona wcale nie myśli o trwałym związku i po prostu trwa u naszego boku na przeczekanie.

  • Może osłabiać poczucie sprawczości. Zbyt mocne poleganie na przeznaczeniu sprawia, że oddajemy kontrolę nad własnym życiem w ręce losu. Przestajemy aktywnie zabiegać o to, by sprawy potoczyły się po naszej myśli, odkładamy realizację celów, bo przecież „wszystko i tak jest zapisane w gwiazdach”, a właściwa osoba ma pojawić się w naszym życiu sama, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

  • Może prowadzić do nierealistycznych oczekiwań. Jeśli uwierzymy, że gdzieś czeka na nas idealnie dopasowana „druga połówka”, łatwo wyśrubować swoje standardy do poziomu, któremu nikt nie będzie w stanie sprostać. Wówczas każda, nawet drobna wada może urosnąć do rangi całkowitej dyskwalifikacji, a każda różnica zdań zostać uznana za dowód, że „to jednak nie ta osoba”. Tymczasem żaden długoletni związek nie jest zbudowany wyłączenie na chemii i szczęśliwych zbiegach okoliczności, lecz także na codziennej pracy i zaangażowania obu stron.

Artykuł opracowany na podstawie: Bruce Y. Lee, How the Invisible String Theory Might Affect Your Dating”, psychologytoday.com [dostęp: 03.08.2026]

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE