Martyna Harland - Grażyna Torbicka: „»Ojczyzna« to w pewien sposób kino drogi, ale i drogi powrotu do korzeni”
00:00
10:45
Wielkie zmiany społeczne, dylematy moralne, rozczarowanie upadkiem humanizmu, trudna relacja ojca z synem… a jednocześnie oda do sztuki. W swoim nowym filmie Paweł Pawlikowski stawia wiele pytań. W kolejnej odsłonie filmoterapii o nagrodzonej Złotą Palmą „Ojczyźnie”, która znalazła się w programie tegorocznego Festiwalu Filmu i Sztuki „Dwa Brzegi” rozmawiamy z Grażyną Torbicką.
- „Ojczyzna” Pawła Pawlikowskiego to jeden z najbardziej wyczekiwanych polskich filmów ostatnich lat – opowieść inspirowana postacią Thomasa Manna, która stawia pytania o sztukę, pamięć i odpowiedzialność.
- Grażyna Torbicka opowiada o relacji Thomasa Manna z dziećmi, sile literatury oraz o tym, dlaczego „Ojczyzna” jest filmem dla każdego, nie tylko dla miłośników kina artystycznego.
- W rozmowie poruszony jest również wątek tego, czy prawdziwa sztuka broni się przed ideologią i dlaczego „Ojczyzna” może stać się ważnym doświadczeniem dla współczesnego widza.
- Film „Ojczyzna” będzie można obejrzeć w ramach Filmoterapii z Sensem podczas Festiwalu Filmu i Sztuki „Dwa Brzegi” 1–8 sierpnia w Kazimierzu Dolnym i Janowcu nad Wisłą.
Wywiad pochodzi z magazynu „Sens” 08/2026.
Martyna Harland: „Ojczyzna” Pawlikowskiego została doceniona na festiwalu filmowym w Cannes, jednak wśród krytyków na miejscu, szczególnie młodych, wielokrotnie słyszałam, że to film wydumany, hermetyczny, zamknięty emocjonalnie. Ja jednak mocno poczułam tu emocje głównego bohatera Thomasa Manna, które ujawniają się zwłaszcza pod sam koniec. To jeden z najwybitniejszych pisarzy, noblista, a jednak mówi: „Jesteś zamknięty w zamku ze słów, który sam zbudowałeś”. A co ciebie poruszyło tu najbardziej?
Grażyna Torbicka: Cały film jest bardzo poruszający, głęboki i na pewno niewydumany. Już pierwsza scena, rozmowa telefoniczna Klausa Manna z jego siostrą Eriką, jest przejmująca. Smutek, brak wiary w lepszy świat, stosunek do ojca Thomasa Manna, tęsknota za siostrą. Jest tu wszystko, co za chwilę rozwinięte zostanie w tej niezwykłej podróży przez Niemcy w 1949 roku.
Uważam, że jest to film dla wszystkich, nie tylko dla ludzi związanych ze sztuką ani nie tylko dla tych, którzy znają i cenią twórczość Thomasa Manna. „Ojczyzna” nie odzwierciedla przecież dokładnie życiorysu pisarza, nie o to w niej chodzi. To w pewien sposób kino drogi, ale i drogi powrotu do korzeni, w tym przypadku do ojczystych Niemiec.
Thomas Mann wraca do Niemiec ze Stanów Zjednoczonych, bo to jest jego Vaterland, ziemia ojców, także tych artystycznych: Goethego, Wagnera, to jest jego język. Jest to więc też opowieść o sile sztuki, dziedzictwie, które należy do wszystkich, nie tylko do wybranych.
Podróż Manna z Eriką w okresie kulminacyjnym zimnej wojny jest też pokazaniem, na czym ten konflikt polegał. Są Niemcy Zachodnie i Niemcy Wschodnie, już w sowieckiej strefie wpływów – dwa światy, niby różne, a jednak z perspektywy działania propagandy bardzo bliskie.
(Fot. Agata Grzybowska)
Dla mnie tą tytułową ojczyzną nie są Niemcy, tylko sztuka. Jest czysta i ratuje przed złem.
Tak, sztuka w swojej istocie jest czysta, ale jej interpretacja już może być ideologiczna. W filmie jest kilka genialnych scen, które tę refleksję przywołują. Na przykład rozmowa Manna z wnukami Richarda Wagnera, która pokazuje, w jaki sposób dzieła twórców wykorzystywane są po ich śmierci do celów politycznych.
Wiele pytań rodzi sposób, w jaki ten film pokazuje relację ojca z synem. Klaus Mann odbiera sobie życie, a ojciec decyduje się nie jechać na jego pogrzeb. Chciałabym to jakoś zrozumieć…
No właśnie, Paweł Pawlikowski też szuka odpowiedzi na to pytanie. Mam wrażenie, że to jest przykład relacji, w której ojciec z jakichś powodów wykreśla syna ze swojego życia. Mówi o Klausie: „narkoman, który przedawkował”. To jak tarcza, którą broni się przed uczuciami do syna, broni się przed bólem po stracie, próbuje relatywizować to, co się stało.
Erika, dla której Klaus był bratem najukochańszym, którego potrzebuje, zostaje razem z ojcem, towarzyszy mu w dalszej podróży, nie zostawia go, choć się z nim nie zgadza.
(Fot. Agata Grybowska)
Prezentowałam ten film na przedpremierowym pokazie filmoterapii w kinie. Jeden z panelistów powiedział, że Thomas przypomina mu jego dziadka, którym się teraz opiekuje i który daje się coraz dłużej przytulać. Wcześniej nie słyszał, że ktoś go kocha. Z kolei krytyk filmowy Janusz Wróblewski mówił o erotycznym pożądaniu Thomasa Manna do syna Klausa, opisywanym w „Dziennikach”. Ten film nabiera dla nas innego znaczenia, gdy wiemy więcej o całej rodzinie Mannów.
Thomas Mann ukrywał swoją homoseksualność, tymczasem Klaus nie. Może skrycie zazdrościł synowi tej odwagi? Pamiętajmy, że reżim nazistowski brutalnie prześladował i eksterminował homoseksualnych mężczyzn.
Relacja ze sławnym ojcem jest bardzo trudna dla syna, musi wygrać swoją męskość.
Musi wygrać nie tyle swoją męskość, ile swoją osobowość, autonomię, swoją wartość. Klaus był już wtedy cenionym pisarzem. Być może był tu też element artystycznej rywalizacji.
A co możemy powiedzieć o relacji Thomasa z Eriką? Co jest w niej innego?
Już samo to, że jest to relacja ojca z córką. Erica widzi, że ojciec jest coraz słabszy fizycznie, że potrzebuje jej wsparcia. Chyba dlatego go nie zostawia. Erika jest też bardzo inteligentna, obserwuje świat wokół w momencie zmiany. Świetna jest scena, w której rozmawia ze swoim byłym już mężem, aktorem, który nie widział przeszkód we współpracy z nazistami. Jak twierdzi, to przecież nie on poszedł do Hermanna Göringa, tylko sam Göring do niego przyszedł. Prosta racjonalizacja.
No właśnie, dylemat – co można w życiu robić, a czego jednak nie warto – to ważny wątek.
Tymczasem twórczość Thomasa Manna to jeden wielki dylemat moralny. Paweł Pawlikowski w „Ojczyźnie” pokazuje, że od twórcy często oczekuje się, a nawet wymaga, by opowiedział się po którejś ze stron. I pytanie: Czy powinien? Czy to nie odbiera mu czystej obserwacji i czystego opisu i oglądu świata?
Ciekawe jest dla mnie, że tak mocno zwróciłaś uwagę na to, jak świat i sytuacja polityczna wpływają na jednostkę. A dla mnie to przede wszystkim film o oczyszczającej sile, jaką ma w sobie sztuka.
W moim odczuciu film „Ojczyzna” idealnie wręcz łączy jedno i drugie, czyli siłę sztuki i siłę polityki.
Dla kogo to mogłaby być filmoterapia?
Może dla tych, którzy tak jak Erika i Klaus mają trudną relację z ojcem o silnej osobowości? Dla tych, którzy poprzez historię lubią myśleć o współczesności, i dla tych, którym do szczęśliwego życia potrzebne są sztuka, literatura, muzyka.
Ale nie wiem, czy akurat ten film można nazwać terapeutycznym, bo mam poczucie, że humanizm i empatia przegrywają tu z chęcią władzy i polityką.
A dla mnie ten film jest właśnie głęboko terapeutyczny, bo pokazuje, że sztuka w bezpieczny sposób łączy nas z tym, co nieświadome, a dzięki temu pomaga świadomie dokonywać wyborów w życiu.
Z jednej strony jest tak, jak mówisz, jednak z drugiej – jeśli ktoś ulega ideologii, to sztuka może być wykorzystywana przez dyktatorów jako wspaniałe narzędzie manipulacji.
Jednak prawdziwa sztuka się przed tym broni. Czy miałaś ostatnio tak otwierające doświadczenie z filmem czy muzyką, podobne do tego, które pod koniec filmu ma Thomas Mann?
Poruszył mnie ostatnio „Coward” Lukasa Dhonta (nie ma jeszcze polskiego tytułu), który również jest filmem o sile sztuki; podobnie jak „Ojczyznę” będę pokazywać go na Festiwalu Filmu i Sztuki „Dwa Brzegi” w tym roku. Niektórzy dostrzegą w nim romantyzowanie wojny, ja jednak patrzę na ten film inaczej, bo porusza mnie tu słabość i delikatność w bliskości pomiędzy dwójką głównych bohaterów. To opowieść o młodym człowieku, który trafia na front. Nie rozumie, dlaczego znalazł się w miejscu, gdzie codziennie zagląda śmierci w oczy i widzi, jak giną jego przyjaciele. Jeśli zdecyduje się na dezercję, będzie tytułowym „tchórzem”. A może tchórzem będzie jego przyjaciel, który z lęku przed brakiem akceptacji odrzuca swoje uczucia?
Dlaczego nie można żyć tak, jak się chce, dlaczego nasze życie zależy od tak wielu czynników, na które nie mamy wpływu? I o tym też jest „Ojczyzna”.
Jak co roku podczas Festiwalu Filmu i Sztuki „Dwa Brzegi” odbędzie się spotkanie w ramach Filmoterapii z Sensem. Zapraszamy do udziału. Daty i godziny spotkania szukajcie w programie festiwalu na stronie dwabrzegi.pl oraz na plakatach w centrum festiwalowym.
Grażyna Torbicka, dziennikarka, filmolożka, dyrektorka artystyczna BNP Paribas „Dwa Brzegi”, Festiwalu Filmu i Sztuki – Kazimierz Dolny