Marta Waszkiewicz - Miał być facetem idealnym – okazał się największym koszmarem. Ten film zaczyna się jak uroczy romans, a kończy jak rasowy horror
00:00
05:58
Aby zbierać szczękę z podłogi, wystarczy 30 minut seansu. To wciągające połączenie romansu, wybornej czarnej komedii i niepokojącego thrillera o psychologicznej walce z socjopatą, nazywane przez widzów „anty rom-comem grozy”, to równie intrygująca, co szokująca propozycja na nudny wieczór przed telewizorem. Jedno jest pewne: takiego twistu nie zobaczysz nigdzie indziej.
Noa, młoda kobieta zmęczona nieudanymi randkami, podczas codziennych zakupów spożywczych, spotyka czarującego Steve’a. Postanawia jednak zaryzykować i daje mu swój numer. Zauroczenie pojawia się już po pierwszym spotkaniu, dlatego kiedy chłopak proponuje romantyczny wypad poza miasto, dziewczyna chętnie się zgadza. Wkrótce odkrywa jednak, że nowo poznany wybranek jest niczym innym, jak chodzącym red flagiem, a jego nietypowe hobby to wyraźny sygnał: z tego domu jak najszybciej trzeba się ewakuować. Więcej nie zdradzimy, bo im mniej wiesz przed seansem, tym lepiej dla ciebie.
(Fot. materiały prasowe)
Debiut reżyserski Mimi Cave to przewrotne i niezwykle pomysłowe spojrzenie na współczesne randkowanie, które zaczyna się jak lekka komedia romantyczna, aby szybko przemienić się w niepokojący thriller podszyty ciężkim, czarnym humorem. Film bawi się oczekiwaniami widza, portretując największe koszmary relacji damsko-męskich i udowadniając, że pierwsze wrażenie potrafi być wyjątkowo mylące.
Czytaj także: 5 pytań, które warto zadać na pierwszej randce. Natychmiast pokazują, z kim masz do czynienia
(Fot. materiały prasowe)
Początkowo historia kroczy więc znajomym schematem romantycznej opowieści. Pojawienie się Steve’a całkowicie zmienia jednak ton filmu. Tym samym twórcy sprawnie przechodzą od atmosfery rom-comu do grozy, budując napięcie i stopniowo odsłaniając coraz bardziej makabryczne oblicze historii. To właśnie ta gatunkowa żonglerka jest największą siłą filmu: „Fresh” jest jednocześnie zabawny, niepokojący i brutalny, a idealne połączenie powagi ze stylową groteską nadaje mu wyjątkowy charakter.
(Fot. materiały prasowe)
Fenomenalne aktorstwo to zdecydowanie jeden z najmocniejszych atutów filmu. Sebastian Stan świetnie odnajduje się w roli czarnego charakteru (jego kreacja opiera się przede wszystkim na mimice i subtelnych gestach, dzięki którym bohater jest jeszcze bardziej niepokojący), a magnetyczna Daisy Edgar-Jones przekonująco wciela się w swoją postać, oddając strach, determinację oraz wewnętrzną walkę swojej bohaterki.
(Fot. materiały prasowe)
Co więcej, film jest też znakomicie zrealizowany – ma rewelacyjne zdjęcia autorstwa Pawła Pogorzelskiego, doskonały montaż, aż po starannie dobraną muzykę, która świetnie podkreśla zarówno absurd, jak i niepokój poszczególnych scen, a soundtrack zdecydowanie zasługuje na uwagę (warto sprawdzić tekst hiszpańskiej piosenki wykorzystanej w jednej z kluczowych scen, która dodaje filmowi dodatkowego znaczenia).
(Fot. materiały prasowe)
I chociaż tematyka filmu nie jest całkowicie nowa i została ograna już w wielu thrillerach i horrorach, „Fresh” wyróżnia się sposobem ich przedstawienia. Widoczne są też liczne inspiracje twórczością Pedro Almodóvara oraz Julii Ducournau, ale film zachowuje własny styl i świeżość. Niepokojąca symbolika, humor i odważne podejście do tematu sprawiają natomiast, że seans potrafi wywołać autentyczny dyskomfort.
(Fot. materiały prasowe)
Największa zaleta filmu? Pod warstwą tej szalonej, momentami makabrycznej historii kryje się ważny temat lęku, nieufności i zagrożeń obecnych w świecie współczesnych relacji. „Fresh” jest więc nie tylko efektownym thrillerem, ale również ostrym komentarzem społecznym na temat nierówności, uprzedzeń i mechanizmów władzy między ludźmi.
(Fot. materiały prasowe)
To również emocjonalny rollercoaster, który wciąga od pierwszych minut, następnie prowadza widza przez zaskakującą mieszankę romansu, horroru i tragikomedii, a na koniec zostaje w pamięci na długo. Bywa absurdalny, momentami brutalny, ale przede wszystkim jest bardzo świadomy swojego stylu. Jeśli szukasz więc mocnego filmu na wieczór, który jest genialnie napisany, nakręcony i zagrany, trzyma w napięciu od samego początku, zaskakuje oryginalnym klimatem i dostarcza finał, który miażdży emocjonalnie, ten tytuł z pewnością cię nie zawiedzie.
(Fot. materiały prasowe)
„Nigdy nie ufaj facetowi bez Instagrama”. Co o „Fresh” sądzą widzowie?
Co o filmie uważają widzowie? Wielu określa go po prostu jako „rewelację”, podkreślając, że seans jest prawdziwą „jazdą bez trzymanki”, która potrafi autentycznie zestresować. „Spociłam się ze stresu” – napisała jedna z komentujących, dodając, że po seansie nabrała jeszcze większej nieufności wobec nieznajomych. Niektórzy żartobliwie piszą też, że po filmie „nigdy już nie zaufają facetowi bez Instagrama”, a sama produkcja to współczesna „psychoza naszych czasów” i trafny komentarz do realiów randkowania.
Czytaj także: Po tym horrorze odechciało mi się letnich romansów. „Obsesja” jest bardziej chora, niż się spodziewałam
(Fot. materiały prasowe)
Są też tacy, którzy doceniają jego odjechany charakter, humor i niepokojącą atmosferę, uznając go za idealną propozycję dla miłośników tzw. „chorych klimatów”. Wielu zwraca też uwagę na feministyczny wydźwięk historii, chwaląc twórców za odważne i przewrotne podejście do tematu relacji damsko-męskich, a to chyba najlepsza rekomendacja.
„Fresh” obejrzeć można na Disney+.