Jeszcze tylko jeden artykuł, ostatni ekspercki komentarz i rolka nagrana na miejscu wydarzeń. Wiesz już, co słychać w krajowej polityce, ale czy sprawdziłaś, nad czym debatowano w Brukseli? Jaki był wynik wyborów na drugim końcu świata i co dzieje się na froncie? Nigdy wcześniej nie mieliśmy tak szybkiego i nieograniczonego dostępu do informacji. Pytanie tylko, czy potrafimy korzystać z nich z głową.
Kto z nas nigdy nie wpadł w sidła doomscrollingu, niech pierwszy rzuci kamieniem. Znalezienie w sobie na tyle samozaparcia, by stawić czoła algorytmom zaprojektowanym umyślnie na naszą zgubę, to trudne zadanie. Warto jednak się podjąć rękawicę, bo stawką często jest nasz psychiczny dobrostan. Zwłaszcza jeśli jesteśmy osobami wrażliwymi i empatycznymi. Jak na naszych łamach tłumaczył dr. Sławomir Murawiec, gdy tacy ludzie w nadmiarze faszerują się negatywnymi wiadomościami o aferach, kryzysach, wojnach i katastrofach, reagują na nie bardzo silnymi uczuciami.
– Te uczucia mogą destabilizować psychicznie, prowadzić do zaburzeń snu, ale też do lęków i smutku. To może popychać do działań pomocowych, ale z drugiej strony może też osłabiać – tłumaczył psychiatra.
Oczywiście rozwiązaniem nie jest całkowite odcięcie się od newsów i przyjęcie obojętnej postawy. Dobrze jest być poinformowanym. – Mamy potrzebę wiedzieć, mamy także wyobraźnię, która wciąż działa – zauważa dr Murawiec, dodając, że konieczne są jednak zdrowie granice. – Byłbym za tym, by chronić siebie i swoją psychikę. To znaczy, znając swoją wrażliwość, mniej więcej jesteśmy w stanie ocenić, co nami wstrząśnie w takim stopniu, że nas rozbije, czyli mówiąc językiem psychologicznym – stracimy regulację emocjonalną. Do takiej sytuacji dopuszczać nie należy – podkreśla specjalista. Innymi słowy, psychiatra zaleca, aby nie oglądać ani nie czytać materiałów, o których wiemy, że wyprowadzą nas z równowagi i przez długi czas nie będziemy mogli dojść do siebie.
Czytaj także: Jak zadbać o swoją psychikę w trudnych czasach? Rozmowa z psychiatrą Sławomirem Murawcem
Nie oznacza to jednak, że jeśli żaden temat szczególnie nas nie „paraliżuje”, możemy konsumować informacje bez żadnych ograniczeń. Arthur C. Brooks – profesor przywództwa publicznego i zarządzania w Harvard Kennedy School i Harvard Business School, a także felietonista oraz autor bestsellerów „New York Timesa” poświęconych szczęśliwemu i spełnionemu życiu – zachęca do tego, by każdy z nas narzucił sobie surowe zasady dotyczące korzystania z mediów społecznościowych i przeglądania wiadomości.
– Jestem osobą powszechnie znaną i każdego dnia intensywnie pracuję. Muszę wiedzieć, co dzieje się na świecie, ale nie potrzebuję poświęcać na śledzenie wiadomości więcej niż około pół godziny dziennie – powiedział Brooks podczas konferencji CNBC Work Summit. – Co więcej, polecam każdemu wprowadzenie ścisłego limitu czasu spędzanego w mediach społecznościowych.
Nie wystarczy więc chronić się przed bezmyślnym scrollowaniem Instagrama czy TikToka. Równie ważne jest świadome ograniczanie ilości informacji, które do siebie dopuszczamy za pośrednictwem agencji prasowych czy tradycyjnych gazet. Brooks sam przestrzega następujących limitów:
- 30 minut dziennie łącznie na korzystanie ze wszystkich mediów społecznościowych;
- 15 minut dziennie na śledzenie wiadomości i komentarzy politycznych;
- 30 minut dziennie na czytanie lub oglądanie wiadomości wszelkiego rodzaju.
Wydaje ci się, że to zbyt mało, by być na bieżąco ze wszystkim, co istotne? – Nie ma żadnych dowodów na to, że świat jest dziś gorszy lub bardziej niebezpieczny niż kiedykolwiek wcześniej. Jest natomiast coraz więcej osób przekonujących nas, że jeśli nie odczuwamy oburzenia, smutku i gniewu, to znaczy, że nie zwracamy uwagi na to, co dzieje się wokół nas – uspokaja ekspert.
Nie chodzi więc o ignorowanie trudnych tematów, lecz o to, by nie pozwolić im całkowicie odebrać sobie spokoju i poczucia szczęścia. Żyjąc w nieustannym stresie i napięciu, z pewnością nie zrobimy niczego, co realnie poprawi sytuację.
Dlatego Brooks radzi, by wyznaczyć sobie konkretny czas na zapoznanie się z najważniejszymi wiadomościami, a potem odłożyć telefon czy gazetę i skupić się na tym, co dzieje się w naszych głowach, domach i rodzinach. Dlaczego warto dostosować się do tych wytycznych? Ponieważ jego zdaniem to właśnie bliskie relacje, praca wykonywana z myślą o innych, miłość, którą otrzymujemy i którą okazujemy, a także duchowość dająca poczucie sensu i otuchę stanowią fundament szczęśliwego życia.
Czytaj także: Spędzamy w sieci nawet 13 lat życia, choć ta relacja przypomina związek z toksykiem. Jak odpocząć od bycia online i dlaczego warto?
Artykuł opracowany na podstawie: Renée Onque, „Harvard happiness expert’s ‘strict’ social media and news consumption policy that he recommends for everyone”, cnbc.com [dostęp: 05.08.2026]