Chociaż publicznie głosimy, że brakuje nam głębokich i pełnych znaczenia relacji, to wciąż trwamy w situationshipach. Ich urok nie słabnie, a latem nawet wzbiera na sile - przecież oferuje bliskość bez wyrzeczeń, zapewnia dreszcze adrenaliny i chociaż na chwilę rozwiewa głęboką samotność. Na szczęście nie musimy z nich rezygnować, bo to nie situationshipy są źródłem naszych cierpień, ale brak jasnej komunikacji z partnerem. Oto jakich słów użyć, by popchnąć nienazwaną relację w stronę czegoś, co da nam większe poczucie sensu.
Trochę teorii: dlaczego to nie situationshipy - chociaż chętnie je o to obwiniamy - są winne naszym problemom w relacjach? Nad tym zagadnieniem pochyliła się Julie Mennano, psycholożka i autorka poczytnych poradników m.in. o tym, jak pracować nad bezpiecznym stylem przywiązania w relacjach. W swojej pracy zauważyła, że większość konfliktów i nieporozumień między partnerami nie wynika z różnicy ich potrzeb, tylko z braku rozmowy o nich.
Bardzo błędnie zakładamy, że jeśli ktoś nam czegoś nie daje, to dlatego, że źle nam życzy, w ogóle o nas nie myśli i nie chce tego, na czym nam zależy. Tymczasem najczęściej nie mówimy wprost, czego chcemy, ale usiłujemy zgadnąć lub domyśleć się, czego chce druga strona.
Julie Mennano zauważyła celnie:
„Relacji nie niszczą trudne rozmowy, ale ich unikanie”.
Z tej obserwacji wynika jasno, że utknięcie w situationshipie nie jest przyczyną naszych zmartwień, ale ich skutkiem. Jest stanem, w którym tkwimy, gdy boimy się mówić o naszych potrzebach. To bardzo pocieszająca myśl, bo skoro to brak komunikacji zamknął nas w potrzasku, to włączenie empatycznego dialogu pomoże nam łatwo z niego wybrnąć - wystarczy tylko świadomość i praca nad sobą.
Nie jesteś pewna, czy to dotyczy ciebie? Rozwiąż test i sprawdź: Czy utknęłaś w situationshipie? Odpowiedz na 10 pytań i sprawdź, czy twoja relacja ma szansę stać się związkiem
Zamiast więc analizować, jak często ktoś do nas pisze, jakich emojis używa i jaki procent weekendów nam poświęca, przenieśmy się do naszej własnej głowy. Czego ja chcę od tej znajomości? Jak mogę to powiedzieć? Oto najczęstsze bolączki w nienazwanych związkach - i kilka porad, jak z nich wybrnąć.
Odwołane plany zdarzają się każdemu. Jeśli jednak często czujesz, że nie jesteś dla kogoś priorytetem i ci to przeszkadza - powiedz to! Na przykład:
„Słuchaj, już kilka razy odwołałeś/aś nasze spotkanie w ostatniej chwili. Jest mi bardzo przykro, kiedy tak robisz, bo chcę spędzać z tobą czas, a zostaję sam/a. Możemy to jakoś zmienić?”
Kiedy powiesz wprost, czego potrzebujesz, to dzieje się magia - natychmiast usłyszysz wsparcie lub dostrzeżesz jego brak. Situationship zmieni się w relację pełną zrozumienia lub zagaśnie, bo dowiesz się, czy ktoś bierze pod uwagę swoją wygodę, czy twoje uczucia.
Situationship potrafi stanąć w miejscu nie tylko wtedy, kiedy jedno lub oboje z partnerów nie chcą się angażować i wolą niedopowiedzenia. Czasem jest to efekt tego, że jedno z pary chciałoby przenieść relację na wyższy poziom, ale boi się wystraszyć drugą osobę lub obawia się tempa, z jakim to narzuca. Jeśli chciał/abyś zabrać kogoś na spotkanie z przyjaciółmi, nie stawiaj nikogo w pozycji sprawdzianu, testu lub atmosferze, że to już „czas najwyższy”. Powiedz:
„Idę w sobotę na urodziny nad Wisłę. W sumie chciał/abym, żebyś poznał/a moich znajomych, bo czuję się z tobą całkiem blisko i wydaje mi się to super. Daj znać, czy masz na to ochotę”
I... obserwuj! Jasne „tak” lub w zrozumiały sposób wyjaśnione „nie” da ci pewność, której szukasz.
Wbrew stereotypom nie każda z nas skrycie marzy o związku ze swoim situationshipem. Czasem wygoda braku zobowiązań jest właśnie tym, czego potrzebujemy, bo nie każdy etap naszego życia to idealne warunki na poważny związek. I to jest okej. Trzeba jednak jasno o tym powiedzieć - co możemy, a czego nie możemy komuś dać - tak, by mógł podjąć decyzję, która chroni jego uczucia.
„Słuchaj, widzę, że chcesz widywać się niemal codziennie i nasza relacja zajmuje coraz więcej mojego czasu. Nie mogę teraz spędzać z tobą tylu dni i nie chcę się aż tak angażować. Powiedz, czego ty oczekujesz od naszej relacji? Czy jeśli nie będzie z tego związku, to nadal chcesz się ze mną widywać”?
Nie trzymaj nikogo na sznurku niepewności. Daj mu odejść, jeśli ma inne potrzeby niż twoje, nawet jeśli jego obecność jest dla ciebie wygodna.
Czytaj także: Oto młodsza, bardziej okrutna wersja situationshipu. Czym jest „maybelatership” i dlaczego prawie zawsze kończy się rozczarowaniem?
To nieprawda, że zawsze brak pewności oznacza nie, chociaż jest w tym pewna prawidłowość. Kiedy ktoś chce być z nami, zwykle pokazuje nam to w sposób, który widać - znajduje dla nas czas, nalega na sformalizowanie relacji, chwali się nami i robi te wszystkie rzeczy, które sprawiają, że czujemy się chciani i kochani. Jeśli tego brakuje, a ty żyjesz nadzieją, nie bój się poprosić o jasną decyzję. Pomoże ci ona zamknąć relację bez poczucia, że coś zawisło w powietrzu, ale lęk i niepewność odgrodziły cię od szczęścia. Możesz powiedzieć:
„Bardzo lubię to, co jest między nami i bardzo zależałoby mi na tym, żeby jakoś to nazwać. Nie wiem jednak, jak ty się czujesz i czego chcesz. Czy chcesz być bliżej tak jak ja?”
Nie podsuwaj nikomu wymówek czy rozwiązań. Popatrz jakich słów użyje i na tym oprzyj swoją decyzję.
Czasem jednak, mimo jak najlepszych chęci i szczerych rozmów, druga strona pozostaje na nie głucha. Wtedy należy zakończyć znajomość. Wciąż jednak można zrobić to z klasą i w poczuciu, że rozstajemy się w poczuciu szacunku i z wdzięcznością za to, czego się nauczyliśmy.
„Cześć, dużo myślałem/am o naszej znajomości i czuję, że powinniśmy przestać się widywać. Ja potrzebuję X i Y, a czuję, że ty jesteś na innym etapie życia. Życzę ci wszystkiego dobrego i powodzenia!”
Najlepiej zrobić to w momencie, w którym nie jesteś pod wpływem silnych emocji i kiedy masz pod ręką przyjaciół, którzy cię wesprą, kiedy nadejdzie odpowiedź. Pamiętaj, że to trudne i bądź dla siebie w tym czasie wyrozumiały/a i pełna czułości.
Artykuł powstał na podstawie: „Unclear Situationship? Here Are 19 Helpful Texts to Change That”, https://www.cosmopolitan.com/relationships/a68921772/texts-to-send-confusing-situationship/, [dostęp: 06.08.2026]
Pamiętaj: Artykuł psychologiczny to tylko wskazówka. Jeśli czujesz, że twoje problemy cię przerastają i potrzebujesz wsparcia, skontaktuj się z profesjonalistami. Oto numery telefonu do sprawdzonych miejsc:
- 116 123 – darmowy całodobowy anonimowy Telefon Zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym, pod którym dyżurują psychologowie służący wsparciem. Możesz zadzwonić z każdą sprawą.
- 22 668 70 00 – telefon kryzysowy antyprzemocowego Stowarzyszenia „Niebieska Linia”. To telefon dla osób, które doświadczają przemocy, także w związku.
- 800 702 222 – centrum wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym. Bezpłatny, całodobowy telefon zaufania, pod którym otrzymasz doraźne wsparcie. Ponadto w wybrane dni dyżurują: psychiatra, prawnik, pracownik socjalny, terapeuta uzależnień, asystent zdrowienia oraz seksuolog.