Nie tylko najnowsze premiery trafiają na listę najchętniej oglądanych tytułów. Do łask widzów wrócił również „Geostorm” – widowiskowy film katastroficzny z 2017 roku z Gerardem Butlerem w roli głównej. Produkcja ponownie cieszy się dużym zainteresowaniem użytkowników Netflixa, udowadniając, że spektakularne kino akcji i science fiction nawet po latach potrafi znaleźć nowych fanów.
(Fot. Materiały prasowe)
W niedalekiej przyszłości zmiany klimatyczne doprowadzają świat na skraj katastrofy. Aby zapobiec kolejnym klęskom żywiołowym, państwa łączą siły i tworzą globalny system satelitów o nazwie Dutch Boy, którego zadaniem jest kontrolowanie pogody i ochrona mieszkańców przed ekstremalnymi zjawiskami atmosferycznymi. Przez pewien czas wszystko działa zgodnie z planem, aż system zaczyna zawodzić.
Do rozwiązania problemu zostaje wezwany Jake Lawson, genialny inżynier i współtwórca programu, w którego wciela się Gerard Butler. Mężczyzna trafia na stację kosmiczną, gdzie próbuje ustalić przyczynę awarii. W tym samym czasie na Ziemi jego brat Max odkrywa, że za serią katastrof może kryć się znacznie większy spisek niż zwykła usterka technologiczna.
Gdy kolejne miasta stają się ofiarami niszczycielskich burz, fal mrozu, gigantycznego gradu i innych ekstremalnych zjawisk pogodowych, bohaterowie rozpoczynają wyścig z czasem. Muszą powstrzymać globalny kataklizm, zanim tytułowa geoburza doprowadzi do zagłady całej planety. Film łączy widowiskowe efekty specjalne z dynamiczną akcją i elementami politycznego thrillera.
(Fot. Materiały prasowe)
W głównej roli wystąpił Gerard Butler, znany z takich produkcji jak „300”, „Olimp w ogniu” czy „Greenland”. Aktor po raz kolejny wciela się w bohatera, który musi działać pod ogromną presją czasu, by zapobiec katastrofie o globalnej skali. Jego ekranowym partnerem jest Jim Sturgess, który gra brata Jake'a – Maxa Lawsona.
W obsadzie znaleźli się także Abbie Cornish, Ed Harris, Andy García, Alexandra Maria Lara, Daniel Wu i Eugenio Derbez. Za reżyserię odpowiada Dean Devlin, producent i scenarzysta znany między innymi z pracy przy „Dniu Niepodległości”, dla którego „Geostorm” był pełnometrażowym debiutem reżyserskim.
Jednym z największych atutów filmu pozostają efekty specjalne. Twórcy pokazują katastrofy na ogromną skalę – od zamarzających miast i gigantycznych burz po niszczycielskie fale upałów. To właśnie widowiskowość sprawia, że „Geostorm” najlepiej ogląda się na dużym ekranie i do dziś pozostaje atrakcyjną propozycją dla fanów kina katastroficznego.
(Fot. Materiały prasowe)
Choć „Geostorm” miał premierę w 2017 roku, produkcja ponownie zyskuje popularność wśród użytkowników Netflixa. Widzowie chętnie wracają do filmu lub odkrywają go po raz pierwszy, pokazując, że spektakularne kino katastroficzne nie traci na atrakcyjności mimo upływu lat.
Na sukces filmu wpływa przede wszystkim szybkie tempo akcji, widowiskowe sceny zniszczeń oraz połączenie science fiction z historią o globalnym zagrożeniu. To propozycja dla osób, które lubią wysokobudżetowe hollywoodzkie produkcje pełne efektów specjalnych i napięcia.
Jeśli szukasz filmu, który zapewni niemal dwie godziny dynamicznej rozrywki, „Geostorm” będzie dobrym wyborem. Mimo że od premiery minęło już kilka lat, produkcja ponownie udowadnia, że potrafi przyciągnąć przed ekrany szeroką publiczność.
(Fot. Materiały prasowe)
Film jest dostępny w ramach subskrypcji na platformie Netflix, ale można go też wypożyczyć m.in. na Apple TV, Prime Video i Player.