Czy jedno nieporozumienie może doprowadzić do rozpadu rodziny? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć ten polski film z Agnieszką Grochowską i Bartłomiejem Topą w rolach głównych. To przejmujący dramat inspirowany prawdziwymi wydarzeniami, który pokazuje, jak cienka bywa granica między troską państwa o dobro dziecka a bezsilnością rodziców wobec biurokracji.
Basia i Marek są polskim małżeństwem mieszkającym na północy Szwecji. Wyjechali z nadzieją na spokojniejsze i lepsze życie, jednak z trudem przychodzi im odnalezienie się w nowej rzeczywistości. Tylko ich 7-letnia córka Ula nauczyła się mówić po szwedzku i bez problemu zaadaptowała się do życie w obcym kraju i nowych warunków. Wszystko zmienia się, gdy jedno z pozoru niewinne kłamstwo uruchamia lawinę podejrzeń, do domu rodziny wkracza szwedzka opieka społeczna, a kolejne nieporozumienia i różnice kulturowe prowadzą do dramatycznej decyzji: Ula, podobnie jak 30 tysięcy innych dzieci w Szwecji, zostaje odebrana rodzicom i trafia do rodziny zastępczej.
Czytaj także: Złe wychowanie. Renate Reinsve w filmie „Fjord” wciela się w chrześcijankę, której instytucja państwowa zabiera dzieci [Recenzja]
(Fot. materiały prasowe)
Wkrótce ma odbyć się rozprawa sądowa, w wyniku której córka pary nieodwołalnie trafi do adopcji. Zaczyna się więc rozpaczliwa walka o odzyskanie Uli i przetrwanie rodziny. Rodzice muszą jednak zmierzyć się z bezlitosną biurokracją, procedurami i systemem, w którym ludzkie uczucia wydają się schodzić na dalszy plan.
(Fot. materiały prasowe)
„Obce niebo” to jeden z najmocniejszych polskich dramatów społecznych ostatnich lat. Porusza temat emigracji, opieki nad dziećmi, różnic kulturowych i światopoglądowych i relacji jednostki z systemem, a także, a może i przede wszystkim, rodzicielskiej miłości wystawionej na najtrudniejszą próbę. Pokazuje również prawdę na temat realnego problemu polskich emigrantów w krajach skandynawskich i ich bezsilność.
(Fot. materiały prasowe)
Film nie szuka jednak prostych odpowiedzi na zadawane przez siebie pytania ani jednoznacznych winnych. Zamiast oskarżać, pokazuje zderzenie dwóch światów – rodziców kierujących się emocjami i bezdusznych instytucji działających według procedur. Dzięki temu seans skłania do refleksji nad granicami ingerencji państwa w życie rodziny, poraża szczerością przekazu, trzyma w napięciu, niepokoi i zostaje w głowie na długo.
(Fot. materiały prasowe)
Główni aktorzy świetnie wypadają natomiast jako filmowe małżeństwo. Agnieszka Grochowska tworzy tu bowiem pełen bólu i determinacji portret neurotycznej matki, która nie godzi się z utratą dziecka, a Bartłomiej Topa przekonująco wciela się w poczciwego człowieka próbującego zachować rozsądek w sytuacji, która wymyka się spod kontroli. Między aktorami czuć też autentyczną więź i chemię, a ich emocje udzielają się widzowi.
(Fot. materiały prasowe)
Cała opowieść prowadzona jest także z charakterystyczną dla skandynawskiego kina powściągliwością. Nie epatuje przesadnym melodramatem, lecz buduje napięcie poprzez realistyczne sytuacje i codzienne gesty. Z kolei surowe zdjęcia oraz oszczędna forma tylko wzmacniają poczucie bezradności głównych bohaterów.
(Fot. materiały prasowe)
„Chyba na żadnym filmie tak nie ryczałam”; „Sponiewierał mnie emocjonalnie”; „To jeden z lepszych polskich filmów”; „Pozycja obowiązkowa” – zachwycają się widzowie w sieci.
Jeśli masz więc ochotę na prowokujący, ale jednocześnie ascetyczny film, który dobitnie pokazuje ważny społeczny problem, angażuje, wciąga i porusza emocjonalnie, a na koniec wbija w fotel i chwyta za gardło, „Obce niebo” to tytuł, którego najpewniej szukasz.
„Obce niebo” obejrzeć można na TVP VOD.