Anna Sierant - Clint Eastwood ma 96 lat i nie lukruje starości. Tych 5 zasad pomaga mu dobrze żyć mimo upływu lat
00:00
05:12
Clint Eastwood nie udaje, że starość jest łatwa. Jednocześnie od lat przekonuje, że wiek nie musi oznaczać rezygnacji z ciekawości świata, pracy czy marzeń. Choć w mediach społecznościowych regularnie pojawiają się przypisywane mu cytaty, postanowiliśmy wrócić do jego prawdziwych słów. To właśnie one najlepiej pokazują filozofię życia jednego z najwybitniejszych ludzi kina.
Dla jednych jest legendą westernów, dla innych wybitnym reżyserem i laureatem Oscarów. Dziś Clint Eastwood inspiruje także swoim podejściem do życia. Nie ukrywa, że starzenie się bywa wymagające, ale przekonuje, że wiek nie powinien odbierać nam ciekawości świata ani chęci do działania.
To rada, której Clint Eastwood udzielił Morganowi Freemanowi, aktorowi trochę od niemu młodszemu, ale również już seniorowi. Freeman ma 88 lat i w jednym z wywiadów dla magazynu „People” wspomniał, że właśnie ta wskazówka pozwala mu na zachowanie zdrowia psychicznego i nieustanną aktywność w Hollywood (w ostatnich latach aktor był m.in. lektorem filmów popularnonaukowych na Netflixie).
Oczywiście zdania tego nie należy traktować dosłownie, a raczej jako zachętę do pielęgnowania w sobie ciekawości innych ludzi i świata, do rezygnacji z myśli, że wszystko, co dobre, już za nami. Chodzi więc o postawę zupełnie inną niż ta, którą przyjmowały stereotypowe seniorki sprzed lat: nie masz patrzeć przez okno i obserwować życia innych ludzi, tylko nadal zajmować się swoim. Dla Morgana Freemana oznacza to m.in. ... grę w golfa, dopóki starczy mu sił.
Gdy miał „zaledwie” 80 lat, Clint Eastwood udzielił wywiadu Katie Couric. Dziennikarka zapytała aktora m.in. o to, czy wierzy w życie po śmierci. Eastwood szczerze odpowiedział, że nie ma pojęcia, co dzieje się z człowiekiem, gdy ten umiera, choć oczywiście nierzadko zadaje sobie to pytanie. Ale tak samo zadawał je sobie, gdy miał 35 czy 40 lat. Jako że nadal nie wie, skupia się na tym, co tu i teraz. Bo tylko to jest pewne. Jak dodał: „Myślę, że jeśli naprawdę lubisz to, co robisz i codziennie uczysz się czegoś nowego, wszystko jest z tobą dobrze”.
Eastwood podkreśla też w wywiadach, że choć niektórzy aktorzy próbują udawać czy grać młodszych, niż są, jego przepis na sukces jest inny: nie udaje, że nie ma tylu lat, ile ma. Dlatego już od 2000 roku nie pojawiał się w rolach podobnych do Brudnego Harry'ego, a raczej... zrzędliwych starych mężczyzn, jak w „Kosmicznych kowbojach”. Mając 78 lat, Eastwood udzielił wywiadu, w którym wspomniał, że teraz już go nawet nie obchodzi, pod jakim kątem jest ustawiona kamera na planie czy ktoś robi mu się zdjęcie. „Przejmowałbym się tym, gdybym miał 30 lat. A teraz bądźmy szczerzy: żadne ujęcie nie jest już korzystne”.
Choć Eastwood z jednej strony twierdzi, że nie ma sensu walczyć z tym, że z czasem widzimy w lustrze coraz więcej zmarszczek, to jak najbardziej zgadza się z często powtarzanym stwierdzeniem o tym, że wiek to tylko liczba. Nie ma tu sprzeczności: tak, możesz mieć 80 lat (bo o tej liczbie wspominał właśnie przy okazji zbliżających się 80. urodzin), ale to nie oznacza, że masz biernie czekać na śmierć. Bycie seniorem nie jest bowiem równoznaczne z bezczynnością. Równie dobrze, kończąc 40-tkę, można stwierdzić, że „teraz to już górki” i wszystko, co dobre, minęło.
Tymczasem Clint Eastwood już po tym, jak skończył 40 lat, zagrał Brudnego Harry'ego, po 60-tce zdobył Oscara za film i reżyserię „Bez przebaczenia”, a po 70-tce otrzymał te same nagrody za „Za wszelką cenę”. Po 90-tce wyreżyserował natomiast „Przysięgłego nr 2”.
Poświęcać się grze w golfa lubi nie tylko wspomniany wcześniej Morgan Freeman, ale i sam Clint Eastwood. Aktor nieromantyzujący starości porównał starzenie się i dojrzewanie właśnie do tego sportu. Jak mówił w rozmowie z CBS News 1997 roku: „Pierwsze dziewięć dołków to rozgrzewka, a w drugiej rundzie gra się już lepiej” [standardowa runda w golfa składa się z 18 części – przyp. red.].
Tym samym Eastwood, z typowym dla siebie pragmatyzmem, podkreślił, że starzenie się ma i swoje zalety – im więcej doświadczenia zdobywamy w życiu, tym lepiej powinniśmy sobie, nauczeni tym doświadczeniem, z nim radzić. Przynajmniej teoretycznie.