A dziś jaka to tożsamość?
Menedżerka! Lubię zarabiać pieniądze i lubię się pieniędzmi zajmować. Ale w międzyczasie moją tożsamością stała się ciułaczka, która zaczęła zarządzać budżetem domowym i osobistym. Zaczęłam sama zajmować się pieniędzmi i to pomogło mi podjąć decyzję o rozstaniu. Nauczyłam się wtedy, jak nakarmić i ubrać troje dzieci za naprawdę nieduże pieniądze. A nawet odłożyć kilka funtów na wspomnianą poduszkę finansową.
I choć wtedy miałam znacznie mniej pieniędzy, niż będąc z mężem, poczułam niezależność finansową, a także emocjonalną. Żeby to osiągnąć, trzeba zastanowić się nad swoimi wartościami. To z nich wynikają nasze przekonania na nasz temat, ale także na temat pieniędzy.
No właśnie, pisze pani o wartościach, zachęca, by z podanych w tabeli wybrać pięć. Te wartości to m.in.: piękno, honor, pokora. Jak to się ma do pieniędzy?
Kiedy ustalimy i nazwiemy nasze wartości, nie grozi nam uleganie opiniom innych, porównywanie się, udawanie kogoś, kim nie jesteśmy, żeby poczuć się lepszą. Kiedy wiemy, co jest dla nas cenne, kim jesteśmy, mamy podstawę moralną, która ułatwia obcowanie z pieniędzy także w kontekście życia z innymi ludźmi.
Warto pomyśleć, jacy ludzi mnie otaczają i czy zgadzam się z ich opiniami. Czy bliski jest mi ich system wartości? Jeśli nie, łatwiej będzie wtedy uniezależnić się, odciąć mentalnie od nich.
Gdy z kolei jesteśmy otoczeni ludźmi wspierającymi nasze decyzje i wybory tak finansowe, jak i życiowe, łatwiej stanąć na własne nogi. Kiedy znamy swoje wartości, pieniądze są tego nośnikiem. To jest dopiero wolność.
Jeśli moją wartością jest lojalność wobec przyjaciół, to nie kupuję drogiej pomadki, ale te pieniądze daję przyjaciółce, która pisze doktorat i bieduje.
Właśnie o to chodzi – wydaję, odkładam albo inwestuję pieniądze, bo taki jest mój niezależny wybór. Mam poczucie sprawczości, mogę bronić swoich decyzji w wypadku, gdy są one krytykowane przez innych. Pomogłam przyjaciółce, to była moja decyzja, do której mam prawo, bo to moja sprawa, co robię z własnymi pieniędzmi. Mam spokój w sercu, a jeśli ktoś mnie za to krytykuje, wiem, że to tylko jego opinia.
Jakie są typowo kobiece, emocjonalne potrzeby, które blokują nas w tym, abyśmy były niezależne finansowo?
Kobiety często blokuje przed posiadaniem pieniędzy przekonanie, że jeśli będą bogatsze niż ludzie wokół, to stracą te bliskie relacje, stracą miłość tych ludzi.
Wiele kobiet boi się oceny otoczenia. Tego, że ktoś powie: jesteś pazerna, chytra, łasa na pieniądze!
Zwłaszcza gdy w rodzinie panuje przekonanie, że pieniądze są złe, brudne, groźne, bo na przykład dziadek był hazardzistą. Albo kiedy w domu była bieda i dzieci wysyłało się do sąsiadów, żeby pożyczyły na chleb. Albo gdy często słuchało się kłótni rodziców o pieniądze.
Pieniądze są środkiem, który umożliwia zdobycie tego, czego pragniemy. Kiedy tak zaczniemy myśleć o finansach, możemy wiele dokonać. Na przykład ja, aby zwiększyć swoje dochody, zdobyłam nowy zawód. Miałam wtedy troje dzieci, byłam w obcym kraju i musiałam utrzymać nas sama. Zmiana zawodu wymagała ogromu pracy, ale dała mi tę możliwość. Teraz już wiem, że pieniądze są w porządku i w porządku jest je zarabiać. A to, że ktoś ma inne przekonania? Ma do tego prawo, tak jak ja mam prawo do swoich przekonań i życia zgodnego z nimi.
Czy trzeba mieć dużo pieniędzy, żeby poczuć taką niezależność?
Jak już wspomniałam na początku, można mieć kilkaset tysięcy na koncie i trzy mieszkania, ale lęk przed utratą pieniędzy będzie tak wielki, że odbierze nam poczucie sprawczości i radość z dobrej sytuacji finansowej. Zatem trzeba zacząć od poznania swojego systemu wartości, żeby zacząć się nim kierować w każdej sferze życia, aby uzyskać poczucie sprawczości i wolność wyboru. Dopiero wtedy pojawi się poczucie niezależności finansowej.
Polecamy książkę „Niezależność finansowa i emocjonalna kobiet”, Anna Łukaszyn, Wyd. Feeria.