Dominika Tworek - To uzależnienie szczególnie trudno rozpoznać. Gdy wpływa na pracę lub rodzinę – poszukaj pomocy specjalisty
00:00
16:02
To nie hazard, ale uruchamia podobne mechanizmy. Nie pracoholizm, choć dla wielu osób jest to główne źródło zarobku. Kiedy inwestowanie staje się uzależnieniem – pytamy dr. Michała Bujalskiego i dr Magdalenę Rowicką, autorów badania „Problemowe inwestowanie w kryptowaluty”.
- Gdzie leży granica między inwestowaniem a uzależnieniem od niego? M.in. na to pytanie odpowiadają eksperci: dr Michał Bujalski i dr Magdalena Rowicka, współautorzy badania „Problemowe inwestowanie w kryptowaluty”.
- „Granica przebiega tam, gdzie inwestowanie przestaje być racjonalną decyzją ekonomiczną, a staje się zachowaniem kompulsywnym” – podkreślają.
- Badacze zwracają również uwagę na objawy uzależnienia od inwestowania w kryptowaluty. Dodają, że dużą rolę w doprowadzeniu do uzależnienia odgrywają silne emocje, FOMO, chęć odegrania się za wcześniej poniesione straty finansowe.
- Dr Bugajski i dr Rowicka mówią, że mechanizm uzależnienia od inwestowania w kryptowaluty jest podobny do tego występującego i w innych uzależnieniach behawioralnych.
- Badacze wskazują również rekomendacje dotyczące tego, jak walczyć z uzależnieniem od inwestowania – zarówno systemowo, jak i indywidualnie.
Wywiad pochodzi z magazynu „Sens” 03/2026.
Dominika Tworek: Gdzie przebiega granica, za którą zwykłe inwestowanie staje się problemem, przypominającym uzależnienie od hazardu?
Michał Bujalski: Najprościej rzecz ujmując, granica przebiega tam, gdzie inwestowanie przestaje być racjonalną decyzją ekonomiczną, a staje się zachowaniem kompulsywnym. Wiąże się z utratą kontroli, kontynuowaniem inwestycji pomimo strat i jednocześnie zaniedbywaniem innych sfer życia. Zupełnie jak w przypadku grania hazardowego.
Magdalena Rowicka: Tu jednak należy wyraźnie zaznaczyć, że inwestowanie to nie to samo co hazard, lecz niektóre jego formy są „uhazardowiane”. Co oznacza, że są tworzone w taki sposób, by przyciągać osoby podatne na wystąpienie szkód hazardowych, a więc takie, które mają potrzebę utrzymania ekscytacji oraz skłonność do odgrywania się, jak i do ryzyka w sytuacji ponoszenia strat.
Czy mechanizmy podejmowania działań są takie same jak w przypadku innych uzależnień behawioralnych?
M.B.: Nasze badanie [raport z badania jest dostępny na stronie Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, kcpu.gov.pl – przyp. red.] pokazuje, że te mechanizmy są podobne. Przede wszystkim objawiają się w zakresie aktywacji układu nagrody – silnymi pozytywnymi emocjami przy zyskach, negatywnymi przy stratach, odgrywaniu się po stracie, utracie kontroli i działaniem pod wpływem impulsu. W niektórych przypadkach występuje też ciągłe sprawdzanie kursów i myślenie o inwestycjach, FOMO.
Badani opisywali liczne historie – zarówno własne, jak i ze swojego otoczenia – które pokazują, jak eskalują tego typu zachowania. Były to przypadki kompulsywnego day-tradingu – wykonywanie transakcji kilka czy nawet kilkanaście razy dziennie, przy zaniedbywaniu innych sfer życia, w tym pracy i rodziny. Ale też przypadki nietrafionych inwestycji skutkujących utratą majątku.
Chyba najbardziej uderzająca była historia mężczyzny, który pogrążył się w inwestowaniu do tego stopnia, że zostawiła go żona, a on sam skończył w całodobowej placówce leczenia psychiatrycznego.
Wydaje się, że w przypadku tego rodzaju uzależnienia bardzo trudno je porzucić – jest ono nie tylko przyjemnością, lecz także pracą, często stanowiącą główne źródło zarobku.
M.B.: Problemowe inwestowanie może być szczególnie trudne do porzucenia, ponieważ przekracza tradycyjne rozumienie uzależnienia – w tym sensie, że łączy się nie tyle z konsumpcją, ile z potencjalnym źródłem zarobku.
Niektórzy badani wprost mówili o tym, jako o „drugiej pracy”, wielu wiązało z tym nadzieje na finansową niezależność. Ten pozornie racjonalny charakter jest wzmacniany przez brak regulacji i działający non stop rynek krypto.
„Miejsce pracy” jest w urządzeniu ekranowym, nie wymaga zbyt wiele wysiłku i jest zawsze z tobą. Do tego dochodzi kwestia społecznej legitymizacji tego typu aktywności jako formy przedsiębiorczości – inwestowania w technologię przyszłości. Granice problemu są rozmyte.
M.R.: To wszystko może utrudniać rozpoznanie problemu, a łatwy dostęp i społeczna akceptacja sprawiają, że porzucenie tego typu aktywności może być trudniejsze niż w przypadku „tradycyjnych” uzależnień, w tym uzależnień behawioralnych.
Jeśli ktoś ma predyspozycje do uzależnień, na przykład charakteryzuje się wysokim poziomem impulsywności, mówiąc kolokwialnie – już przepadł?
M.B.: Nie jestem zwolennikiem indywidualizowania tego typu problemów, pomimo że wysoka impulsywność to niewątpliwie czynnik ryzyka – podobnie jak w przypadku zaburzeń związanych z hazardem. Takie predyspozycje to nie wyrok. Ważne są zarówno czynniki indywidualne, jak choćby umiejętność samoregulacji czy świadomość ryzyka, jak i ponadindywidualne, strukturalne, jak wsparcie społeczne czy odpowiednie regulacje.
M.R.: Oczywiście, że są pewne cechy, takie jak impulsywność czy neurotyczność, albo psychopatologia (na przykład stany depresyjne czy depresja), które stanowią generalnie czynnik ryzyka dla uzależnień. Ale – na szczęście – nic nie jest wyryte w kamieniu. Wiele badań naukowych pokazuje, że zespół kompetencji psychospołecznych i odpowiednia modyfikacja przekonań mogą być czynnikami chroniącymi.
Choć osoba, która jest impulsywna czy neurotyczna, ma trochę trudniej?
M.R.: Tak, i w związku z tym potrzebuje włożyć nieco więcej pracy w swój rozwój psychospołeczny czy poznawczy, ale zdecydowanie nie jest na przegranej pozycji. Warto wiedzieć, że działają programy profilaktyczne i programy promocji zdrowia psychicznego, i po nie sięgać. Jeśli zainwestujemy w nie od najmłodszych lat, to będziemy wyposażać dzieci i młodzież właśnie w te kompetencje, które stanowią czynniki chroniące przed chociażby neurotycznością czy kompulsywnością.
Czy łatwy dostęp do giełd i aplikacji inwestycyjnych zwiększa ryzyko kompulsywnego z nich korzystania?
M.B.: Tak jak w przypadku innych zachowań problemowych szeroka dostępność zwiększa ryzyko szkód zdrowotnych i społecznych. To zjawisko znane z obszaru grania hazardowego, nazywane addiction by design – mobilizowany jest marketing, udoskonalany jest design i technologie, służące intensyfikacji zachowań, czyli skłonieniu nas do jak najczęstszych transakcji. To kapitalizm nadzoru, jak pisała psycholożka społeczna i naukowczyni Shoshana Zuboff – nieustannie zbierane dane pozwalają na personalizację doświadczeń, a całość zapakowana jest w aplikację o interfejsie gry mobilnej. Wartość nie zawsze leży w posiadaniu, lecz w przeżywaniu. Skoro przeżywamy to jako fajną grę, w jaki sposób moglibyśmy się chronić przed tym intensywnym marketingiem?
M.R.: Podobnie jak w grach hazardowych online albo w grach komputerowych wykorzystujących elementy hazardu – strategie marketingowe są skuteczne i prowadzą do częstszego sięgania do aplikacji.
Dla przykładu, nawet jeśli osoba próbuje się ograniczyć, obiecuje sobie, że będzie otwierać aplikację dwa razy w tygodniu, a potem otrzymuje na mejla zaproszenia, przypomnienia, oferty – to jest jej najzwyczajniej w świecie trudno z tego nie skorzystać.
Taka osoba, pomimo prób ograniczeń, ma utrudnioną kontrolę swojego zachowania. Czynniki środowiskowe bardzo jej w tym przeszkadzają. Ten pojedynczy przykład pokazuje, że oczywiście część odpowiedzialności spada na samą osobę angażującą się w dane zachowania, ale część odpowiedzialności powinna spaść na system – przemysł.
Zatem jakie systemowe rozwiązania pozwoliłyby chronić ludzi przed pułapką uzależnienia?
M.B.: Mamy tu trochę narzędzi znanych z obszaru grania hazardowego: limity czasowe, „okresy chłodzenia”, czyli studzenia emocji, ostrzeżenia przed ryzykownymi transakcjami, opóźnienie dla dużych transakcji. Do tego edukacja – taka, która nie ignorowałaby komponentu emocjonalnego.
M.R.: Przede wszystkim, jeśli mówimy o inwestowaniu w krypto w celach zarobkowych, to nie może być tu mowy o działaniu pod wpływem emocji.
Jeśli ktoś chce poczuć dreszczyk emocji i decyduje się na inwestowanie w kryptowaluty (zamiast iść do kasyna), to powinien podchodzić do tego jak do rozrywki, na którą ma przeznaczoną jakąś kwotę pieniędzy i niejako to jest kwota, którą może przegrać.
Czy możemy mówić o kryptowalutach jako nowym symbolu statusu – czymś, co buduje tożsamość współczesnych mężczyzn?
M.B.: Kryptowaluty to dla wielu osób – szczególnie młodych mężczyzn – symbol statusu, niezależności. Dowód na to, że podążają za rozwojem technologicznym, że mogą realizować śmiałe plany, rozwijać talent i wziąć na siebie odpowiedzialność za przyszłość. To element tworzenia tożsamości w społeczeństwie ryzyka ery późnego kapitalizmu. Jaką rolę w podsycaniu trendu odgrywają media społecznościowe, celebryci i influencerzy? Czy poczucie bycia częścią „kryptoplemienia” i społeczności inwestorów wzmacnia mechanizmy uzależnienia?
M.B.: Media społeczne odgrywają kluczową rolę.
Influencerzy komunikują tam aktualne trendy i prognozy. Sukcesy są nagłaśniane, a porażki ukrywane. To staranna selekcja, nie widzimy ludzi, którzy właśnie stracili oszczędności lub pożyczone środki. Chodzi też o emocje.
Niektórzy inwestorzy, z którymi rozmawialiśmy, mówili: „inwestuję”, „traduję”, ale też „gram” w krypto. Ludzie kupują emocje, co w pewnym sensie jest kolejnym etapem hazardyzacji i utowarowienia ryzyka. Z drugiej strony, kupując krypto, kupują uczucie bycia częścią czegoś większego – cyfrowego plemienia ludzi podobnie myślących. Czasem oznacza to silną podbudowę ideologiczną: niezależność, opór przeciwko systemowi, instytucji państwa.
Czy osoby, które tracą pieniądze na krypto, są skłonne mówić o tym otwarcie, czy raczej ukrywają problem?
M.B.: Zdecydowanie mają tendencję do ukrywania, bo piętno porażki finansowej jest silne. Przyznanie się do strat w społeczeństwie, w którym tak ogromną rolę odgrywa indywidualny sukces finansowy i gdzie presja jest bardzo silna, szczególnie wobec mężczyzn, utrudnia szukanie pomocy i prowadzi do pogłębiania problemu.
Przyznanie się do strat oznacza przyznanie się do porażki – a to oznacza piętno, więc problemy pogłębiają się w ukryciu, a osoby ich doświadczające unikają szukania pomocy.
Co dzieje się z człowiekiem, który znalazł się w takim błędnym kole?
M.R.: Dość długo tkwi w zaprzeczeniu. A przez ten czas boryka się z całą masą trudnych emocji: z obniżeniem nastroju, z poczuciem niskiej wartości. Im dłużej to trwa, tym może prowadzić do większych konsekwencji, na przykład do depresji, a nawet do ucieczki w inne problemowe zachowanie lub substancje, aby uśmierzyć ból i móc choć na chwilę zapomnieć. Tu już trudno mówić nawet o błędnym kole. To jest równia pochyła. Wyobraźmy sobie jak wyglądałby świat, w którym wszyscy – w mniejszym bądź większym stopniu – inwestowaliby w krypto.
Czy pogłębiłoby to psychiczne i społeczne problemy?
M.B.: Wydaje się, że już i tak żyjemy w mocno zneurotyzowanym społeczeństwie…
M.R.: W zasadzie moglibyśmy zapytać inaczej: „Gdyby wszyscy grali w gry hazardowe lub angażowali się w każde inne zachowanie, które niesie za sobą ryzyko utraty kontroli...”. Odpowiedź brzmiałaby: tak!
W przypadku hazardu badania pokazują, że co dziesiąta osoba grająca jest w grupie ryzyka.
Zatem idąc za tą analogią, gdyby wszyscy inwestowali w krypto, to byłoby dużo więcej osób, które przejawiałyby symptomy utraty kontroli i doświadczałyby negatywnych konsekwencji.
Jakie działania zabezpieczające mogą podjąć sami inwestorzy, by chronić się przed uzależnieniem?
M.B.: Każdy inwestor powinien pamiętać, aby inwestować tylko tyle, ile może stracić. Jeśli inwestowanie zaczyna wpływać na pracę lub rodzinę – należy szukać pomocy specjalisty.
M.R.: Niemal każdy problem wymaga konsultacji ze specjalistą. Czy to będzie doświadczanie stanów lękowych, czy myśli samobójczych, czy w końcu symptomów dowolnego uzależnienia, samodzielnie trudno dać sobie radę. Jeśli osoba, której bezpośrednio dotyczy problem, nie jest gotowa lub nie chce spotkać się ze specjalistą, to bliscy i tak mogą pójść do psychologa, opowiedzieć o problemie i zapytać, czy jest coś, co mogą zrobić, a jeśli tak, to w jaki sposób.
Rekomendacje
- Rozszerzenie oferty terapeutycznej i profilaktycznej w zakresie uzależnień behawioralnych, aby objąć nią również osoby zagrożone problemowym inwestowaniem, w tym inwestowaniem w kryptowaluty i inne instrumenty wysokiego ryzyka.
- Poszerzenie programów profilaktycznych i informacyjnych na temat zagrożeń zdrowia psychicznego związanych z inwestowaniem w kryptowaluty i inne aktywa spekulacyjne, ze szczególnym uwzględnieniem grup wysokiego ryzyka.
- Wprowadzenie regulacji i dobrych praktyk branżowych wspierających identyfikację i pomoc osobom przejawiającym symptomy problemowego inwestowania.
- Wdrożenie mechanizmów kontroli i samokontroli na platformach i giełdach kryptowalutowych, umożliwiających ograniczanie i monitorowanie poziomu inwestycji.
- Propagowanie świadomego podejścia do inwestycji, z naciskiem na zarządzanie ryzykiem oraz respektowanie określonych wcześniej limitów finansowych.
- Kontynuacja pogłębionych badań nad zjawiskiem problemowego inwestowania, ze szczególnym uwzględnieniem mechanizmów psychologicznych, profili ryzyka i charakterystyki poszczególnych instrumentów finansowych, między innymi: akcji loteryjnych, kontraktów krótkoterminowych, instrumentów pochodnych.
Źródło: Raport z badania: „Nowe uzależnienia behawioralne. Problemowe inwestowanie w kryptowaluty", dr Michał Bujalski, dr Magdalena Rowicka, mgr Michał Kucharski
Michał Bujalski, dr nauk społecznych, socjolog, adiunkt w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego, redaktor ds. socjologii i antropologii uzależnień w czasopiśmie „Alcoholism and Drug Addiction/Alkoholizm i Narkomania”
Magdalena Rowicka, dr nauk społecznych, psycholożka, pracowniczka naukowa w Instytucie Psychologii Akademii Pedagogiki Specjalnej im. M. Grzegorzewskiej w Warszawie. Badaczka tematyki uzależnień, w tym uzależnień behawioralnych