Milena Roszkowska - Nie pomyl tych dwóch „Lalek”. Film i serial opowiedzą tę samą historię, ale na zupełnie różne sposoby
00:00
05:54
Jeszcze kilka miesięcy temu trudno było uwierzyć, że niemal równocześnie powstaną dwie ekranizacje jednej z najważniejszych polskich powieści. Tymczasem we wrześniu widzowie zobaczą zarówno serial Netflixa, jak i kinową "Lalkę". Choć obie produkcje opowiadają historię Stanisława Wokulskiego i Izabeli Łęckiej, różni je właściwie wszystko – od reżysera i obsady, po twórców kostiumów i artystyczną wizję. Nic dziwnego, że wielu widzów wciąż je ze sobą myli.
(Fot. Materiały prasowe)
Jako pierwsza premierę będzie mieć serialowa "Lalka", która trafi na Netflixa 16 września. Za jej reżyserię odpowiada Paweł Maślona, twórca nagradzanego „Kosa”, który od początku zapowiadał, że nie zamierza realizować wiernej ekranizacji powieści Prusa. Wraz ze scenarzystami – Pawłem Demirskim i Jagodą Dutkiewicz – postawił na autorską interpretację, łącząc melodramat z elementami kryminału i tragikomedii. Twórcy zapowiadali, że znana historia Wokulskiego i Łęckiej zostanie wzbogacona o nowe wątki, rodzinne tajemnice i śledztwo, zachowując jednocześnie emocjonalny rdzeń powieści.
Jeszcze przed premierą serial wywołał wiele dyskusji. Pierwsze zwiastuny – utrzymane m.in. przy dźwiękach utworów „Creep” zespołu Radiohead i „Only You” grupy The Platters – pokazały, że Netflix stawia na odważną, współczesną interpretację klasyki. Część widzów zarzucała twórcom zbyt duże odejście od literackiego oryginału, inni przekonywali, że właśnie takie podejście może sprawić, iż „Lalka” trafi również do młodszego pokolenia.
W roli Stanisława Wokulskiego zobaczymy Tomasza Schuchardta, natomiast Izabelę Łęcką zagra Sandra Drzymalska. W Ignacego Rzeckiego wcielił się Dariusz Chojnacki, a Tomasza Łęckiego zagra Jacek Braciak. W obsadzie znaleźli się również między innymi Magdalena Cielecka, Piotr Adamczyk, Agnieszka Grochowska i Julia Wyszyńska.
Za zdjęcia odpowiada Paweł Flis, a kostiumy przygotowała Dorota Roqueplo, jedna z najbardziej cenionych kostiumografek, znana z pracy przy największych rodzimych produkcjach.
(Fot. Materiały prasowe)
Dwa tygodnie później, 30 września, do kin trafi filmowa „Lalka” w reżyserii Macieja Kawalskiego. Twórcy od początku zapowiadali widowiskową adaptację, która z dużą dbałością odtworzy realia XIX-wiecznej Warszawy. Obok historii miłosnej Stanisława Wokulskiego i Izabeli Łęckiej ważnym bohaterem filmu będzie również świat pełen społecznych podziałów, ambicji i przemian.
„Istnieją wielkie zbrodnie na tym świecie, ale chyba największą jest zabić miłość” – to właśnie wokół tego motywu ma koncentrować się opowieść.
W głównych rolach zobaczymy Marcina Dorocińskiego i Kamilę Urzędowską, a w Ignacego Rzeckiego wcieli się Marek Kondrat, dla którego będzie to powrót na wielki ekran po 16 latach. W obsadzie znaleźli się także Andrzej Seweryn, Agata Kulesza, Krystyna Janda, Maja Komorowska, Borys Szyc, Maja Ostaszewska, Dawid Ogrodnik i Filip Pławiak.
Za kamerą stanął Maciej Kawalski, autor dobrze przyjętych „Niebezpiecznych dżentelmenów”. Za zdjęcia odpowiada Piotr Sobociński Jr., scenografię przygotowali Katarzyna Sobańska, Marcel Sławiński i Anna Mocny, natomiast kostiumy stworzyła Katarzyna Lewińska we współpracy z Tomaszem Ossolińskim. Twórcy wielokrotnie podkreślali, że zależało im na stworzeniu filmu, który będzie atrakcyjny zarówno dla widzów znających powieść Prusa, jak i dla tych, którzy dopiero odkryją tę historię na kinowym ekranie.
(Fot. Materiały prasowe)
Choć obie produkcje powstawały niemal w tym samym czasie i opierają się na tej samej powieści Bolesława Prusa, nie są ze sobą w żaden sposób powiązane. Tworzyły je dwa niezależne zespoły, które postawiły na odmienne środki wyrazu.
Serial Netflixa zapowiadany jest jako bardziej autorska interpretacja klasyki, charakterystyczna dla stylu Pawła Maślony. Film Macieja Kawalskiego ma z kolei być widowiskową adaptacją przeznaczoną przede wszystkim na wielki ekran, z imponującą obsadą i rozmachem realizacyjnym.
(Fot. Materiały prasowe)
Jeśli w zapowiedzi widzimy Tomasza Schuchardta i Sandrę Drzymalską, mowa o serialu Netflixa, którego premiera odbędzie się 16 września. Jeżeli natomiast na ekranie pojawiają się Marcin Dorociński i Kamila Urzędowska, jest to kinowa "Lalka", która trafi do polskich kin dwa tygodnie później, 30 września.
Największa różnica nie tkwi jednak w obsadzie ani dacie premiery. Serial próbuje opowiedzieć „Lalkę” na nowo, proponując współczesną interpretację jednej z najważniejszych polskich powieści. Film Macieja Kawalskiego wydaje się natomiast bliższy klasycznej ekranizacji – z rozmachem, dbałością o historyczne detale i gwiazdorską obsadą. Choć oba projekty czerpią z tego samego literackiego źródła, zapowiadają dwa zupełnie różne doświadczenia dla widzów.
Jedno jest pewne – takiej sytuacji w historii polskiego kina jeszcze nie było. Dwie wysokobudżetowe ekranizacje tej samej powieści, przygotowane niemal równolegle, sprawią, że tej jesieni o „Lalce” znów będzie bardzo głośno. Choć tym razem za sprawą dwóch zupełnie różnych ekranizacji.