Małgorzata Major - „Klara. Rewolucja” wraca z nowym sezonem. Najlepszy rodzimy serial dziewczyński [Recenzja]
00:00
05:51
Serial „Klara” zadebiutował wiosną 2024 roku w ofercie Playera. Tym razem kontynuację zobaczymy na platformie HBO Max. Kanwę scenariusza Marka Modzelewskiego stanowi powieść „Klara” Izabeli Kuny, która w serialu gra główną bohaterkę. Czterdziestoparoletnia kobieta uwikłana w romans z żonatym mężczyzną. Brzmi banalnie? Niekoniecznie.
Pierwszy sezon serialu w reżyserii Łukasza Jaworskiego pokazał, że w końcu mamy rodzimy serial dziewczyński z prawdziwego zdarzenia. Przez lata nie doczekałyśmy się komediowej produkcji dla kobiet, która odpowiadałaby na potrzeby swojej widowni tak jak kultowy „Seks w wielkim mieście”, albo „Dziewczyny”.
Tym razem jest inaczej. Klara Kozłowska (wspaniała Izabela Kuna) to bohaterka kompletna. Od sześciu lat związana z żonatym mężczyzną Aleksem (Adam Woronowicz), miota się między pragnieniem stabilnego związku, a odejściem z trójkąta. Pierwszy sezon opowiadał o wątpliwościach bohaterki. Klarę oglądaliśmy oczami przyjaciół, ale i osób postronnych krytycznie oceniających relację z zajętym facetem.
Nie brakowało również burzliwej relacji Klary z jej matką, szantażystką emocjonalną Alą (Iwona Bielska). W nowym sezonie (oglądałam pięć z ośmiu odcinków), Klara mierzy się z nowymi sytuacjami. W jej życiu pojawią się dwaj mężczyźni, których obecności zawsze pragnęła. Pierwszym będzie ojciec Władysław (w tej roli Joachim Lamża). Nie widziała go odkąd skończyła dziesięć lat. Myślała, że nie żyje, a on nagle pojawia się na progu jej mieszkania. Drugim będzie Aleks, który w końcu obiecuje rozstanie z żoną.
fot.materialy prasowe
I nagle Klara ma wszystko. To dlaczego nie jest szczęśliwa? Całe życie o tym marzyła. Chciała znać ojca, spotykać się z nim, mieć coś więcej niż tylko ciągłe potyczki z matką. Pragnęła dorosłej relacji z ojcem marnotrawnym, mimo że pewnego dnia po prostu ją porzucił. I gdy wraca, świat powinien zatrzymać się co najmniej na minutę, żeby bohaterka mogła docenić tę wyjątkową chwilę. Coś ją jednak uwiera i niepokoi. Jej wątpliwości potwierdza kot Gerard (Eryk Kulm), z którym ani ojciec, ani Aleks nie łapią dobrej relacji. Kot, w którego wciela się Eryk Kulm zdecydowanie zasługuje na spin-off. W jego życiu dzieje się sporo i warto byłoby zgłębić ten temat dokładniej.
Czytaj także: Czy milenialsi przechodzą kryzys wieku średniego?
Podobnie jest w przypadku Aleksa. Rozstał się z żoną, ale Klara nie skacze z radości, bo to nie jest zamknięcie związku jakiego oczekiwała. Chciała w końcu dowiedzieć się, że jest dla niego najważniejszą kobietą na świecie, a wygląda jakby Aleks szukał tylko nowego miejsca do spania, bo musiał opuścić dotychczasowe mieszkanie.
Wątpliwości bohaterki, jej rozmowy z Wronką (Katarzyna Warnke) i Wojtkiem (Piotr Adamczyk) są kapitalne. Dialogi w serialu to złoto. Świetnie napisane, szczere, błyskotliwe, bez owijania w bawełnę. „Klara. Rewolucja” doskonale radzi sobie w warstwie dialogowej, ale i realizacyjnej. Poza akcją na jawie, mamy kolejne sny bohaterki, jej wyobrażenia i manifestacje.
fot.materiały prasowe
Atmosfera rewolucji francuskiej obecna w snach bohaterki, odzwierciedla stany lękowe Klary, jej ataki paniki i ciągłe poczucie bycia niewystarczającą. Zastanawia się, czy w całej tej sytuacji, to ona zasłużyła na gilotynę? Analizuje związek z Aleksem, wraca do początków ich znajomości i nie może nadziwić się, ile rzeczy było w niej kłamstwem, ułudą. Kocha go i nie lubi równocześnie.
Marzenie o rodzinie, dobrych relacjach z ojcem i partnerem ciągle się nie spełniają. Nie pomagają nawet litry wypitego koniaku, który stał się ulubionym trunkiem wszystkich domowników (poza kotem Gerardem). Klara zawsze mieszkała sama (z kotem!), a teraz jej przestrzeń jest zagracona męskim testosteronem. Ojciec ciągle przebąkuje o swojej chorej prostacie, a partner bez uprzedzenia przyprowadza dzieci. Nagle dla kobiety nie ma miejsca w jej własnym bezpiecznym kącie.
fot. materiały prasowe
A może to tylko sabotaż? Żeby rozwiać wątpliwości Klara wybiera się na terapię. I ten wątek również jest bardzo udany. Jak zwykle podany humorystycznie i z kpiną charakterystyczną dla całej produkcji. W roli terapeutki oglądamy świetną Aleksandrę Konieczną.
Czytaj także: Hiacynta Bukietowa to styl życia. O popularności serialu „Co ludzie powiedzą”
„Klara. Rewolucja” oznacza nie tylko rewolucję w życiu bohaterki, ale też rewolucję w serialu. Nowy sezon jest dojrzalszy od poprzedniego, jeszcze śmielszy i boleśnie prawdziwy. Po raz kolejny zastanawiamy się, czym jest szczęście i czy na nie zasługujemy. Czy wszystkie marzenia trzeba spełniać? Czy mogą przynosić rozczarowanie?
Pewna jest tylko przyjaźń, jeśli o nią dbamy i regularnie pielęgnujemy. Relacja Klary z Wronką i Wojtkiem to kolejny atut komedii. Bohaterowie znają się jak łyse konie. Wspierają się, ale i kpią z siebie nawzajem. Chemia między aktorami pozwala uwierzyć w ich przyjaźń i zatęsknić za podobną, albo wspomnieć dawno minioną.
fot.materiały prasowe
W końcu doczekaliśmy się mądrej, zabawnej i zrealizowanej z pomysłem komedii dla kobiet, którą mogą obejrzeć również mężczyźni. Amerykanie mają Carrie Bradshaw i Hannah Horvath, a my mamy Klarę Kozłowską.
Czytaj także: „Nic nie smakuje tak dobrze, jak bycie chudą”. Czy bohaterki plus size zasługują na życie erotyczne?
Serial „Klara. Rewolucja” zadebiutował 7 sierpnia w ofercie HBO Max.