1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seriale
  4. >
  5. Trup ściele się gęsto, a bananowe dzieciaki dobrze bawią. Serial „Strzępy” to dreszczowiec idealny na lato

Trup ściele się gęsto, a bananowe dzieciaki dobrze bawią. Serial „Strzępy” to dreszczowiec idealny na lato

fot. materiały prasowe
fot. materiały prasowe

Odsłuchaj artykuł

Małgorzata Major - Trup ściele się gęsto, a bananowe dzieciaki dobrze bawią. Serial „Strzępy” to dreszczowiec idealny na lato

00:00 06:37
15s
0,5 x
15s
W ofercie Disney+ pojawił się nowy serial kryminalny. „Strzępy” zapraszają na wycieczkę do upalnego Los Angeles. Produkcja zabiera nas do roku 1981, gdy beztroskie życie uczniów Buckley School zostaje przerwane pojawieniem się seryjnego mordercy. Ryan Murphy sięgnął po powieść Breta Eastona Ellisa i zrobił to, co potrafi najlepiej: zatrząsł status quo tych, którzy wszystko mają na wyciągnięcie ręki.

Serial „Strzępy” idealnie trafił w moment. Gdy przez Polskę przechodzi fala upałów, na Disney+ pojawiła się doskonała na tę porę roku produkcja Ryana Murphy’ego. Producent dzieli widzów na wielbicieli kampowego postrzeganie świata i na grupę sceptyków znudzoną przesytem, nadmiarem, a czasem – wręcz turpistycznym spojrzeniem na rzeczywistość. Jego seria „Potwór” zyskała wiele krytycznych recenzji po sezonie trzecim, gdy twórca opowiedział prawdziwą historię Eda Geina zwanego Rzeźnikiem z Plainfield. Brutalne zbrodnie i znieważenie zwłok, które oglądaliśmy w serialu stało się symbolem nadmiernego epatowania przemocą, a nie jedynie zabiegiem artystycznym.

Spis treści:

  1. Kontrowersyjny producent
  2. Przewodnik po uniwersum „Strzępów”
  3. Słoneczne Los Angeles w morzu krwi
  4. Nadciąga satanistyczna panika

Kontrowersyjny producent

Murphy słynie z wielu eksperymentów formalnych w produkowanych przez siebie dziełach. Hit „American Horror Story” był jedynie wstępem do śmiałego przekraczania granic poprzez sięganie po prawdziwe zbrodnie, które opowiada w kampowy sposób.

Serial „Strzępy” inspirowany powieścią Breta Eastona Ellisa, autora „American Psycho”, również nosi elementy typowe dla twórczości producenta. Bohaterowie są olśniewająco piękni, dobrze sytuowani, skupieni na sobie i skłonni do hedonistycznego stylu życia. Nie zważają na to, że w okolicy giną koledzy ze szkoły. Życie bohaterów zmieni się dopiero, gdy zbrodnia dotknie ich bezpośrednio.

Zblazowane bananowe dzieciaki wiodą żywot dorosłych, ponieważ jak w każdej teen dramie bywa – rodzice nie interesują się ich losem. Nawet gdy grozi im niebezpieczeństwo, opiekunowie nie są pierwszym kontaktem, który wybierają na smartfonie.

Czytaj także: Trzy polskie seriale komediowe na lato

 fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Przewodnik po uniwersum „Strzępów”

Naszym przewodnikiem po świecie Buckley School, gdzie kokaina stanowi stały punkt w diecie, jest Bret (w tej roli Igby Rigney) mający wiele wspólnego z autorem powieści. Serialowy Bret to 18-latek mieszkający sam z powodu wyjazdu rodziców do Europy. Zresztą po co mu rodzice, skoro prowadzi rozrywkowy styl życia, pisze powieść i spotyka się ze znajomymi. Jako pierwszy dostrzega, że nowy uczeń Robert Mallory (w tę postać wciela się Homer Gere, syn Richarda Gere’a) oznacza kłopoty. Jest tajemniczy, manipuluje, prowadzi z Bretem grę niedomówień i kłamie. Bret podejrzewa Roberta o najgorsze, ale nikt nie chce mu uwierzyć.

 fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Znajomi Breta uważają, że jest przesadnie ostrożny i niepotrzebnie dramatyzuje i wyolbrzymia wszystkie spotkania z Robertem. Planują dla niego imprezę powitalną, a w tym samym czasie dochodzi do kolejnego zaginięcia nastolatka. Tym razem dotyka to osobiście Breta, zaginął ktoś, kogo dobrze znał.

Rigney w roli Breta radzi sobie nieźle. Jest naszym przewodnikiem zarówno jako nastolatek, a także dorosły mężczyzna. Część narracji tworzy z perspektywy wielu lat, więc wie, jak cała historia się skończyła. Bret jest małomówny i nieco introwertyczny, ukrywa przed światem, że jest gejem. W jego głowie dzieje się więcej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Chce wydać swoją powieść i ma nadzieję, że zostanie zekranizowana.

Czytaj także: Smutni ludzie w kryminałach. Nieoczywiste europejskie seriale do obejrzenia w weekend

 fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Słoneczne Los Angeles w morzu krwi

Najpierw mają miejsce dziwne zdarzenia, do których nikt nie przywiązuje większej wagi. Komuś z domu znika pies, komuś innemu kot, a nawet rybki z akwarium. Po jakimś czasie opiekunowie zwierząt również znikają. Dziewczyna zostaje znaleziona na korcie tenisowym, a po chłopaku zostaje tylko plecak.

Znajomi nie łączą tych faktów, nie rozumieją zależności i sygnałów wysyłanych przez sprawcę. Ktoś dzwoni i dyszy do słuchawki, ktoś inny bierze to za telefon od eksa, a nie mordercy. Czwórka głównych bohaterów, czyli Bret, Susan (w tej roli Kaia Gerber, córka Cindy Crawford), Debbie (Hayes Warner) i Thom (Graham Campbell) po namyśle zakładają, że to pewnie kolejna sekta. W końcu nie tak dawno aresztowano członków grupy Mansona.

Los Angeles pełne jest nowych kultów, seryjnych morderców, ale i totalnego luzu, który obserwujemy w życiu głównych bohaterów. Emanuje z nich pewność siebie i poczucie, że już zawsze świat będzie leżał u ich stóp. Oczywiście to złudzenie prędzej, czy później runie niczym pieczołowicie budowany domek z kart.

„Strzępy” doskonale radzą sobie w estetyce lat 80., gdyby nie ona i seryjny morderca, serial stałby się kolejnym smutnym kuponem odcinanym od sukcesu „Beverly Hills 90210”. Na szczęście mamy do czynienia z teen dramą, której bohaterowie są absolutnie nieznośni, a to dodaje kilka punktów więcej do atrakcyjności produkcji.

fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Nadciąga satanistyczna panika

Bret w swojej narracji oddaje atmosferę Ameryki początku lat 80. Podkreśla, że nowe kulty rodzą się co chwilę i przez to społeczeństwo jest wyczulone na wszystko, co ma związek z ruchami religijnymi i wszelką alternatywną działalnością młodych ludzi.

Bohater uwielbia kino i w pierwszym odcinku wybiera się na film „Lśnienie” Stanleya Kubricka. Seans na długo zapadnie mu w pamięć. Lęki i niepokoje społeczne, podobne jak u bohatera filmu, mogą prowadzić do eskalacji, a tę narrator z perspektywy czasu ocenia jako mającą ogromny wpływ na jego młodość.

Popkultura i muzyka epoki „ejtisów” dodatkowo wzbogaca „Strzępy” i nadaje im odrealnionego charakteru. Estetyka serialu zdominowana przez przesyt i nadmiar typowy dla Ryana Murphy’ego napędza poczucie strachu. Wszystkiego jest za dużo. Pieniędzy, samochodów, basenów, przepastnych sypialni i rybek w akwarium. Ktoś postanawia uciąć dobrą zabawę zblazowanym dzieciakom z Buckley School.

Czytaj także: Seriale, które chcą być jak „Przyjaciele”

„Strzępy” to nie jest serial idealny, ale idealnie nadaje się na gorący sierpień w Polsce. Serial „Strzępy” zadebiutował 6 sierpnia na platformie Disney+.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE