Kobieta na motocyklu. Blog Ani Jackowskiej
-
Gratulacje przekazane:) Mistrzowski uścisk dłoni dla wszystkich;) I uśmiechnięte – DZiękuję!:)
Użytkownik Ania Jackowska skomentował informację o aktywności: 2012-05-22 09:43:25 · Wyświetl
-
Mói mistrz z numerem 451
Jest wielka! Ta w niebieskiej koszulce z numerem 451. Na starcie stanęłyśmy obok siebie. Kilka razy sprawdzałyśmy czy mamy dobrze zawiązane sznurówki. Rodzinna obsesja:) – Muszę biec szybko, bo podoba mi się ta biała Vespa za pierwsze miejsce – powiedział spokojnie mój numer 451. Vespa nam odjechała, ale czekały na nas puchary przygotowane przez ”najfajniejszego”:) Gdy widziałam jak moja 451 dobiega na metę z super czasem, pomyślałam, że jest naprawdę mistrzem. Fajnie jest biec z mamą!
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-05-21 16:09:48 · Wyświetl
-
Najtrudnijsza jest właściwie ta strata na zawsze. Nawet zniknięcie słoików z kompotami narusza nasz spokój. Rower na szczęcie mam, ale poczucie bezpieczeństwa odjechało:(
Użytkownik Ania Jackowska skomentował informację o aktywności: 2012-05-17 08:07:21 · Wyświetl
-
Płoty na klatce schodowej
Wczoraj wieczorem miałam rower. Mój ulubiony. Dla mnie idealny. Gdy się obudziłam roweru nie było. Nie mogłam uwierzyć w puste miejsce na klatce. Przez dwie godziny wpatrywaliśmy się w zapisy kamer. Nikt nie wchodził, nie wychodził. Roweru nie ma. Myślałam że ze złości zwymiotuję. I z bezsilności. Po trzech godzinach rower się znalazł. Stał piętro niżej. Takie nieraz panują zwyczaje międzyludzkie czy miedzysąsiedzkie. Płoty jak stały, tak stoją. Niewidoczne. Nawet na przeszklonych klatkach schodowych. Dobrze, że dziś wieczorem znowu mam swój rower. Ale płot stoi nadal.
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-05-16 16:29:47 · Wyświetl
Moje rowery ”znikały” dosłownie i na zawsze z piwnicy, z korytarza po przecięciu brzeszczotem zabezpieczenia. Jak kradli wszystko z piwnic, łącznie z kompotami, przestałam zamykać piwnicę …
Oj znam to dziwne, beznadziejne uczucie. Straciłem w życiu dwa rowery górskie, z tego jeden ze wspólnej piwnicy w przyzwoitej zdawało się klatce. Życie w Polsce jest momentami bardzo przykre.
Najtrudnijsza jest właściwie ta strata na zawsze. Nawet zniknięcie słoików z kompotami narusza nasz spokój. Rower na szczęcie mam, ale poczucie bezpieczeństwa odjechało:(
Nie martw się poczuciem,tu nikt nie może go chwycić za ogon do końca.
-
Dziękuję…Ta odwaga buduje się na lekkim strachu…on motywuje…Ula, spróbuj poszukać swojej odwagi..Wszystkiego dobrego!
Użytkownik Ania Jackowska skomentował informację o aktywności: 2012-05-16 16:28:14 · Wyświetl
-
Samotnie przez Bałkany
Są rzeczy ważne. Są rzeczy, na których zupełnie mi nie zależy. Czasem zdarzają się takie, na których mi nie zależy, bo na nie nie czekam. Ale kiedy się przytrafiają, stają się ważne. ”Samotnie przez Bałkany” zostało wyróżnione. Zacne wyróżnienie w kategorii Książka roku. Cieszę się, bo to dla mnie ważna książka. Najważniejsza. Z tych co już napisane i z tych co jeszcze przede mną. Pełna tęsknoty za bliską osobą, przeplatana rozmowami z nią. Chociaż właściwie to był mój monolog. Wykrzyczany w środku, zapisany na kartce. W tle ponad 70 dni bałkańskiej samotności. Bałkańskich kolorów, radości ale i łez. Dziękuję tym, którzy czytając Samotnie, usłyszeli ten mój krzyk unoszący się nad 10.000 km przebytej drogi. Są rzeczy ważne.
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-05-14 15:17:24 · Wyświetl
-
Masz rację…w samotnej podróży tak łatwo o nabranie dystansu do wielu spraw…A drogi nieraz nie mają końca…Pozdrawiam również!
Użytkownik Ania Jackowska skomentował informację o aktywności: 2012-05-14 14:06:40 · Wyświetl
-
Muzyka drogi
Bez muzyki, bo w drodze jedyną muzyką jest dźwięk drogi. Nudne? Przydługie?;) Na filmie kilka miut, w rzeczywistości całe dnie. Przenieście się tam i wyobraźcie sobie. Czy można poczuć się samotnym? Ja się poczułam. Ale poczułam też szczęście i nieopisany zachwyt światem. Przestrzenie i dystans. Szczególnie ważny ten wobec samego siebie. Suche usta. Żeby chociaż kilka słów móc z kimś zamienić.
Argentyna. Ruta 40. Patagonia.
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-05-10 07:14:42 · Wyświetl
Taka samotna podroz to dobry czas na pobycie z samym soba, rozmyslania, nabranie dystansu do roznych spraw… Podczas ogladania tego filmiku udzielil mi sie zachwyt przestrzenia i droga, ktora zdaje sie nie miec konca… Piekne! Dziekuje i pozdrawiam!
Masz rację…w samotnej podróży tak łatwo o nabranie dystansu do wielu spraw…A drogi nieraz nie mają końca…Pozdrawiam również!
-
Majówka prostych przyjemności
Majówka prostych przyjemności. 30 km przebiegnięte ( na raty, ale zawsze), 33 lata skończone tego na raty nie da się rozłożyć), o 300 km na rowerze więcej. Proste smaki: obwarzanki w Skaryszaku, grillowanie w Chacie Wuja Toma i chłodnik na domowym balkonie. I wiele innego dobra też się przydarzyło. Warszawa na nowo odkryta. A i kolejna książka trochę przybrała na objętości! I tyle zostało mi z tej majówki. Proste przyjemności. W zasięgu ręki. Dzięki temu dające jeszcze więcej radości. Życzę wszystkim bezbolesnego powrotu do rzeczywistości. I nie zapominajcie w niej o prostych przyjemnościach.
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-05-07 08:54:28 · Wyświetl
-
Drogie Kobitki! Najmocniej przepraszam, że po Argentynie z tych chmur nie zeszłam…Ja chyba w ogóle zbyt często w chmurach bujam…Ale jestem i wracam. A Wam dziękuję za to, że towarzyszyłyście mi w tej podróży.
Użytkownik Ania Jackowska skomentował informację o aktywności: 2012-05-07 08:49:23 · Wyświetl
-
Czuję, że udało mi się w tej podróży dosięgnąć nieba. Mam wrażenie, że nawet nieco je podniosłam. Jest przyjemne w dotyku i takie miękkie. Ale sporo łez bezsilności popłynęło zanim tu dotarłam. Skoro jestem tak blisko, to może wskoczę na jakąś chmurę i trochę sobie odpocznę. Pobujam się. Może zasnę… A Air France powita mnie szampanem:)
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-03-28 17:50:11 · Wyświetl
gratulacje, a niebo rzeczywiście leciutkie.
Sięgnęłaś nieba. Fajnie tam ?
Swietne zdjecie na zakonczenie podrozy!
Widać energię i pasję- super!!!
Drogie Kobitki! Najmocniej przepraszam, że po Argentynie z tych chmur nie zeszłam…Ja chyba w ogóle zbyt często w chmurach bujam…Ale jestem i wracam. A Wam dziękuję za to, że towarzyszyłyście mi w tej podróży.
-
To już ostatnia wspólna fotka:) Dołączam do rodzinnego albumu. Coś ta rodzina z każdym rokiem mi sie powiększa. GS wpłynął na białe przestrzenie Salina Grande. Tam gdzie sucho oczywiście, bo woda i sól to acido – pamiętam o przestrogach robotników pracujących na miejscu. Mam nadzieję, że taką ilością soli przywitają mnie pojutrze na Chopinie;) Ale to nadal nie koniec:)))
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-03-27 18:26:31 · Wyświetl
-
Takie cudo dostaliśmy w prezencie na koniec tej podróży. Salinas Grande. Należało nam się. GS przeciągnął mnie przez kręte ponad 4200mnp. Gdy zjeżdżaliśmy po drugiej stronie masywu, słońce było tak ostre, ze mrużyliśmy oczy. Po kilku kilometrach widok białych przestrzeni i odbijającego się w nich słońca kazał nam sie zatrzymać. I oczywiście wjechać w tę białość
Po nocy spędzonej w pokoju 13 szczęśliwie dojechaliśmy do Buenos. Kibice drużyny Santa Fe jadący na mecz do Capital Federal, bili nam brawo… Okazało się, że Polska flaga którą mam na kurtce jest w barwach ich drużyny. Obiecałam, że ze względu na jedność kolorów będę trzymać za nich kciuki… Mi i GS-owi sie udało, mam nadzieję, że im tez… Ale to jeszcze nie koniec:)Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-03-27 18:26:00 · Wyświetl
-
Ponad 850 km… padam. Jak prawdziwy człowek drogi jem na poboczu domowe salume, plastry koziego sera i świeży chleb. Tylko nie sikam za GS jak to robią inni ludzie drogi ale staram się wytrzymać do najbliższej łazienki;) Chociaż do Buenos zostało 650 km… więc jeszcze wszystko przede mną. Pilar. Idę uczestniczyć w miejscowym rytuale – wieczornych spacerach wokół kilku drzew. To zwyczaj ogólnoargentyński – pół godzinny spacer a potem… jemy kolację! A następnego dnia spacerujemy od nowa… Na jutro mam dla Was cud fotkę… ale teraz śpieszę się na miejscowy spacerownik! Chociaż po 850 km to marzy mi się profesjonalny spacer po plecach:)
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-03-27 18:25:16 · Wyświetl
-
Bycie kobietą to nieustanne podejmowanie decyzji;) Co założyć, w czym bardziej nam do twarzy… Nawet w podróży te dylamaty nie opuszczają;))) Która rękawiczka dzisiaj… co bardziej pasuje coyita czy llama… Po takich cudach czarne skórzane zrobiły się niewygodne;) Jedziemy dalej! W lamie!
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-03-22 19:06:31 · Wyświetl
-
Nadal nie potrafię oprzeć się pachnącym tortillom i empanadom. Z mięsem, z jajkiem, z kukurydzą. Ale te ostatnie tylko w piątek. – Wigilia. Tłumaczy mi Pani wyciągając z wiklinowego kosza małego pieroga. Powoli zaczynam orientować się w czyich koszach pierogi smakują lepiej. Tak na ja warszawskim bazarku pomidory. Po godzinie wracam po kolejną dokadkę. – Nie ma. Pokazuje na pusty kosz. Jak to nie ma… A wydawało mi się że kosze z empanadami są bez dna
Tilcara, Humacuaca – miasteczka północnej Argentyny. I powoli zbliżam się do końca. Przepełniona jestem kolorami, bo kolory wąwozu Quebrada de Humacuca co chwila się zmieniają: żółty, pomarańczowy, ognista czerwień. I ludzie są kolorowi. Chociaż na widok aparatu te kolory tracą… ale szanuję to:) Na szczęście dzieci jak zwykle zadowolone
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-03-21 21:51:53 · Wyświetl
-
I znowu wszystko pomarańczowe. Balansowanie na krewędzi. Czy z przeciwka coś wyjedzie? – Uważaj na spadające kawałki skał – ostrzega mnie przed wjazdem w góry mężczyzna na stacji. Na szczęście nic nie spadło:) Przepraszam za brak weny ale mam stereo – dwie hiszpanki i argentynkę pakujące plecaki – urocze kobitki:) Ale nie słyszę swoich myśli:) Argentyna:)))) Lubię to !
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-03-19 20:37:43 · Wyświetl
-
Przechodzę obok. Zaglądam do środka przez oszkone drzwi. Stamtąd dochodzi muzyka. Sala w półmroku. Para w tańcu. Zastygam aby im nie przerwać. Aby nie zauważyli że patrzę. Zauważyli. Otwierają drzwi i zapraszają do środka. Młodziutka Silvanna czeka na swoją lekcję popijając pomarańczowe mate. – Lubisz? – Lubię. Jest słodkie. Para zaczyna kolejny taniec. I było Tango. I były Milonga. – Idź na plac. Tam dzisiaj też tańczą. Wracam do hostelu ale Tango na placu cały czas we mnie gra nie pozwalajac zasnąć. Wychodzę. I rzeczywiście grało. A pary w skupieniu oddawały się tańcu. – Nie tańczę, ale uwielbiam patrzeć jak tańczą – mówi do mnie siedząca obok kobieta. W przerwie, do krążącego wśród publicznosci kapelusza zebrani wrzucają po kilka pesos. Znowu muzyka. Można się zapatrzeć. W kolejnej przerwie losowanie. Moja 115 niestety nie wylosowana. Za to właściciel numeru 139 może już szykować się na niedzielną lekcję Tanga. Ale i tak wygrałam ten wieczór. I wygryłam tę podróż i to, że tutaj jestem. Salta.
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-03-18 20:29:47 · Wyświetl
-
Przerwa w podróży:) Fotki, wpisy, obowiązkowe sprawdzenie Infoclima i Ruta 0. Tego nauczyłam się od argentyńskich przedstawicieli handlowych. W hostelowych pokojach zwykle łóźek 6. GS gabarytami do pokoju nie pasuje, ale zawsze znajdzie się dla niego przytulny kąt. W końcu określenie ”common room” do czegoś zobowiązuje. Ktoś obok siedzi i czyta, ktoś śpi, a ja mogę sobie popracować:) 24 h na dobę razem!
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-03-18 20:28:44 · Wyświetl
-
Nie ważne że pod prąd. Ważne, że gęsięgo i środeczkiem. Idealnie po podwójnej ciągłej:) Tak ośla filozofia. W sumie całkiem niezła:))
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-03-18 20:28:19 · Wyświetl
- Wczytaj więcej










Wielkie brawa dla Mamy!
Gratulacje!!!!
To naprawdę supermama !
Mistrz Świata – zacny tytuł! Domyślam się, że w paru słowach starałaś się napisać jak Wspaniałą Mamę masz. Pozdrawiam Was serdecznie
tylko pogratulować!
Gratulacje przekazane:) Mistrzowski uścisk dłoni dla wszystkich;) I uśmiechnięte – DZiękuję!:)