Pisane na lustrze. Blog Anny Janko

  • BLOG Awatar

    Kartka z dziennika

    Spadł śnieg wczoraj i posprzątał miasto, to znaczy ukrył pod sobą śmieci i gnijące trawy. Od rana czytam dziennik Iwaszkiewicza. Taki luz!  Książki oddane, felieton wysłany, więc ta niedziela pomiędzy biegnącymi tygodniami, jak przerwa w życiorysie. Taki luz, że sobie czytam jak gdyby nigdy nic. Jak w dawnych czasach, gdy przez całe dnie smakowałam pisarskie całożyciowe autozapiski, dowiadując się (jak odczuwają życie i świat inni autorzy) i dowartościowując (własne życie i widzenie świata). Dawniej robiłam tak z beztroski. Dziś, bo troski umiem upychać pod spód pamięci. Leżą tam przykryte i czekają na roztopy…

    Przyszła wczoraj przesyłka z Rity Baum, nowy numer (tak ciekawy, że go chyba od deski do deski przeczytam. Temat- dziecko. Strona graficzna – odlotowa, przeszli sami siebie!)   i nowe książki: tomik 25-letniej autorki Sandry  Szczepańskiej i opowiadania Wiedemanna. Zajrzałam wieczorem do jednego i drugiego. Dziewczyna ma duży talent, ale jeszcze nie ma siebie. Wyobraźnią łamie język wzdłuż i w  poprzek, jak lodołamacz, na całej trasie. Lingwizuje na maksa. Specjalnie użyłam tego określenia, by się dało odczuć młodzieżowatość takiego pisania, popularnego w tym (każdym nowym?) pokoleniu. Mnóstwo młodych tak pisze. Niektórzy jednak z większą czułością albo pasją. To jest dobre na początek – zrobić twórczy bałagan w narzędziowni. A co potem? Trzeba czekać.

    U Wiedemanna trafiłam na relację z zagranicznych występów, z autentycznymi nazwiskami i miejscami podróży. Dla mnie nudnawe, bo oczywiste – z tymi samymi autorami w podobnych miejscach i sytuacjach bywałam wiele razy. Ten sam poeta Oluś także samo rzuca kurwami, ta sama poetka epatująca  kapeluszami z tym samym prozaikiem w garniturze… Nawet wymienionego Filipa Z. pamiętam z czasów, gdy był jeszcze małą dziewczynką!  Co kto gadał, co mu odrzekli, ile spał, pił, dokąd chodził, taki tam reportaż za drewniane dwa złote. W życiu by mi nie przyszło do głowy, żeby coś takiego drukiem ogłaszać na żywca. Szczyt autorskiego lenistwa. Może inne teksty będą bardziej egzotyczne.

    Powinnam na spacer. Powinnam ten śnieg pomacać. Skoro spadł i leży. Na tym zimnie leży bez opieki żadnej, bo niedziela. Niedziela Dozorcy, czyli Nieodśnieżanie i Niesolenie. A nawet prawie Niedeptanie. Ma szansę śnieg zachować formę do jutra. Jutro poniedziałek. W poniedziałek będą roztopy i troski wyjdą na wierzch. Wytną mi troskę i będę czekać na wyniki hist-pat. Lekarz rzucił nazwę (w piątek trzynastego), a ja sprawdziłam w Złotoustym Internecie. A to niespodzianka.

    Więcej śniegu. Potrzebuję więcej śniegu.

     

    .

    Użytkownik Anna Janko zaktualizował swój stan:   2012-01-15 10:14:25 · Wyświetl

    2012-01-15 10:14:25
    • Awatar
      iriszka · 4 mies., 1 tydzień temu

      Słowo ”śnieg” przewija się w każdym prawie wpisie. A może ”potrzeba śniegu” jest jakimś jeszcze nieopisanym zjawiskiem, pojęciem psychologicznym? Powtórzę swoje słowa: Śnieg – radość, dużo śniegu – w sercu gorące uczucia, zima – marzenia o gorącym lecie. Cała paleta uczuć z tym śniegiem związana. Życzę Ci dużo śniegu :)

    • Awatar
      Yourspiotr · 4 mies., 1 tydzień temu

      z zimnych krajów lada moment przylecą bałwany

    • Awatar
      brati · 4 mies., 1 tydzień temu

      Te nasze zrebeliowane powłoki… Śniegu naszego powszedniego daj Ci Panie. I sił wiele na kolejne spotkania z Magami od Powłoki (zablokowala mi sie na klawiaturze literka od iala, ytryny, ykady, zerwonego, ta miedzy b i d:).

    • Awatar
      Krystyna Januszewska · 4 mies., 1 tydzień temu

      Mam nadzieję, że hist-pat, to nic poważnego i snieg nie bedzie potrzebny.

    • Awatar
      Minuta · 4 mies., 1 tydzień temu

      Są i tacy poeci, którzy nawet wiersze piszą męską prozą. A u Pani – odwrotnie :) . Niby proza, a poezja. Życzę dużych zasobów zdrowia…

    • Awatar
      Anna Zielona · 4 mies., 1 tydzień temu

      Poprzednie notki sprawiły, że wczoraj przyniosłam takie oto zdobycze biblioteczne: Notatnik 65-72, 73-79. Również Poezje Zebrane Anny Kamieńskiej. Oraz tak zwana wisienka na torcie: Świetlisty Cudzoziemiec. W księgarniach nie ma, a w bibliotece owszem, był!!! Dziękuję za notki o Annie Kamieńskiej.

Zaloguj