Szczęścia życzymy sobie przy każdej możliwej okazji. Chcemy je znaleźć, zatrzymać przy sobie, mieć go trochę więcej niż wczoraj. A jednak gdy ktoś zapyta, czym właściwie jest szczęście, odpowiedź wcale nie przychodzi łatwo. Poeci od dawna próbują uchwycić ten stan w słowach — i robią to na dziesiątki różnych sposobów.
Czasem wydaje nam się, że szczęście musi być czymś wielkim. Przełomowym momentem, sukcesem, na który pracuje się latami, albo marzeniem, które odmieni życie. Tymczasem w poezji często ma ono znacznie skromniejsze, a czasem wręcz nieuchwytne oblicze. Bywa zapachem świeżo parzonej kawy, promieniem słońca wpadającym przez okno, chwilą ciszy po długim dniu – albo tylko wspomnieniem, które wraca w najmniej spodziewanym momencie.
Nic dziwnego, że poeci od lat wracają do tego tematu. Zebrane poniżej wiersze pokazują, jak różne imiona może mieć szczęście – i przypominają, że odpowiedź na pytanie, czym właściwie ono jest, każdy z nas musi odnaleźć sam.
Czytaj także: Cytaty o szczęściu – 30 inspirujących sentencji
Kornel Ujejski, „Pewność”
Ludzie, ludzie, wy nie wiecie.
Że jest szczęście na tym świecie:
Patrzeć w niebo, gonić okiem
Za gwiazdeczką, za obłokiem.
Słuchać pieśni, którą śpiewa
Naszej duszy duch przyrody,
W głosie ptasząt, w dźwięku wody,
W szeleszczących listkach drzewa.
I nawzajem wysnuć z siebie
Pieśń piękniejsza, pieśń marzenia,
O aniołach i o niebie
I w szlachetne uderzenia
Wybić wszystkie serca bicia,
I żyć pełnią swego życia.
Mieć za sobą lat niewiele,
Mieć przed sobą szczęścia wieki,
W sobie duszę, która śmiele
Dąży w przyszłość, w kraj daleki,
W kraj z pięknością i swobodą –
Snem miłości, czucia, wiary
Kochać, marzyć, czuć bez miary.
Być kochanym, umrzeć młodo!
Ludzie, ludzie, czyż nie wiecie,
Że to szczęście jest na świecie!
Maria Konopnicka, „Czym jesteś?”
Lecieć bym chciała daleko… daleko…
Gdzie z brzóz płaczących srebrne rosy cieką,
Kędy szum lasów pierś przejmuje drżeniem…
– Czym jesteś, szczęście? – Wspomnieniem?
Lecieć bym chciała tam, gdzie olchy rosną,
Gdzie głogi dzikie zakwitają wiosną,
Gdzie się powoje, jak baśń dziwna, plotą…
– Czym jesteś, szczęście? – Tęsknotą?
Lecieć bym chciała – za jasnym gdzieś zdrojem,
Myśl puścić wolno, jak wody bieżące…
I widzieć tylko łan zboża i słońce…
– Czym jesteś, szczęście? – Spokojem?
Lecieć bym chciała, lecz nie wiem do czego
Wyciągnąć ręce i przywrzeć płomieniem…
Idę – a za mną cień smutku dawnego…
– Czym jesteś szczęście? – Złudzeniem?
[…]
Lecieć bym chciała i nie wrócić więcej…
Raz tylko serce uderza goręcej,
A potem cisza … wszystko się prześniło…
– Czym jesteś, szczęście? – Mogiłą?
Leopold Staff, „Szczęście”
Widzisz ten lasu pas na widnokręgu,
Śniący w marzeniu mgły złotobłękitnej,
W takim cudownym dla rąk niedosięgu
I jeno oczom tęskniącym uchwytny?
Tam dal kojarzy ślub ziemi i nieba,
Któremu czarem nic nie może sprostać…
To tak jak szczęście, co iść doń nie trzeba,
Jeżeli szczęściem ma zawsze pozostać…
Czesław Miłosz, „Dar”
Dzień taki szczęśliwy.
Mgła opadła wcześnie, pracowałem w ogrodzie.
Kolibry przystawały nad kwiatem kapriforium.
Nie było na ziemi rzeczy, którą chciałbym mieć.
Nie znałem nikogo, komu warto byłoby zazdrościć.
Co przydarzyło się złego, zapomniałem.
Nie wstydziłem się myśleć, że byłem, kim jestem.
Nie czułem w ciele żadnego bólu.
Prostując się, widziałem niebieskie morze i żagle.
Adam Asnyk, „Siedzi ptaszek na drzewie”
Siedzi ptaszek na drzewie
I ludziom się dziwuje,
Że najmędrszy z nich nie wie,
Gdzie się szczęście znajduje.
Bo szukają go wszędzie
Tam gdzie nigdy nie bywa.
Pot się leje im z czoła,
Cierń im stopy rozrywa.
Trwonią życia dzień jasny
Na zabiegi i żale,
Tylko w piersi swej własnej
Nie szukają go wcale.
W nienawiści i kłótni
Wydzierają coś sobie,
Aż zmęczeni i smutni
Idą przespać się w grobie.
A więc, siedząc na drzewie,
Ptaszek dziwi się bardzo,
Chciałby przestrzec ich w śpiewie…
Lecz przestroga pogardzą.
Julian Tuwim, „Szczęście”
Nieciekaw jestem świata,
Ogromnych, pięknych miast:
Nie więcej one powiedzą,
Jak ten przydrożny chwast.
Nieciekaw jestem ludzi,
Co nauk zgłębili sto:
Wystarczy mi pierwszy lepszy,
Wystarczy mi byle kto.
I ksiąg nie jestem ciekaw
– Możecie ze mnie drwić –
Wiem ja bez ksiąg niemało
I wiem, co znaczy żyć.
Usiadłem sobie pod drzewem,
Spokojny jestem i sam –
O, Boże! O, szczęście moje!
Jakże dziękować Ci mam?
Julian Tuwim, „Zapach szczęścia”
Wtedy paloną kawą pachniało w kredensie,
A zimne, świeże mleko, jak lody, wanilią.
Kiedy się, mrużąc oczy, orzeszynę trzęsie,
Po gałęziach w olśnieniu pędzi liści milion.
Żywiołem zachłyśnięty, zziajany w rozpędzie,
Ileś pokrzyw posiekał, ile traw stratował!
A kijem obtłukując szyszki i żołędzie
Ile żeś mil po drzewach małpio przecwałował!
I wszystko to w ognistej pamięci dziś błyska.
Ciska się małe, szybkie, gorąco, daleko…
I szczęście pachnie kawą. I chłoniesz je z bliska.
A chłód w pokoju sączy waniliowe mleko.
Władysław Broniewski, „Szczęście”
Rozmyślam coraz częściej
od pewnego wieczoru,
że chyba moje szczęście
jest zielonego koloru.
Więc niech ta zieleń we mnie rośnie
i niech mnie zewsząd otoczy
drapieżnie, zachłannie, miłośnie …
Zieleń jak twoje oczy.
Niech mi będzie życie
oceanicznym dnem,
gdzie pływają morskie straszydła
o włosach z wodorostów
– zielone! zielone niesamowicie! –
i gdzie wszystko jest snem.
Przeczytaj tę bajkę nim uśniesz,
jeśli chcesz.
Szczęście? –
to co dzień dostać jeden uśmiech
i zwrócić jeden wiersz.
Halina Poświatowska, „Szczęście”
mam szczęście!
krzyczą dzieci
chwytając piłkę
z nurtów wody
a ono – na niebie świeci
roześmiane złotem – młode
wyciągnij rękę – zamknij
płonacy krążek w pięści
i głośno – głośno krzyknij
– mam szczęście –
Henryk Zbierzchowski, „Szczęście”
Pytasz mię, co to jest szczęście,
Dziewczyno cudna,
Co to jest szczęście człowieka?
Odpowiedź trudna,
Jest jak wiatr — zaciśnij pięście
A on przez palce ucieka,
Jak lot białego motylka
Przez promień tęczy,
Jak owa zachodu chwilka,
Gdy dusza ludzka klęczy,
Zrzuciwszy z siebie grzechy,
Aniołów łowiąc uśmiechy,
I czuje się w swej radości
Kropelką nieskończoności:
A może jeszcze czemś innem,
Owem spojrzeniem niewinnem,
Z jakiem przez życia katusze
Patrzą w siebie dwie dusze,
Lub ogniem, który uśmierca
I spala dwa ludzkie serca,
Że złączone pospołu
Stają się garstką popiołu;
Lub wreszcie dążeniem ptaków,
Co w skrzydeł srebrnych chrzęście
Późną jesienią płyną
Do jakichś słonecznych szlaków.
A może tylko widziadłem
Zrodzonem we śnie z gorączki?
Pytasz mię, co to jest szczęście
Cudna dziewczyno?
Stań przed lustra zwierciadłem,
Spojrzyj i klaśnij w rączki.