Pisane na lustrze. Blog Anny Janko
-
Rozmyślania przy korekcie
Zanotujmy upadek. Upadek ducha nad ranem. Ale skoro się spać poszło przed dwudziestą pierwszą dnia poprzedniego (po wielu godzinach ślęczenia nad korektą własnej książki), nie ma się co dziwić. Szybkie spanie, na deser tzw. koszmar senny, potem leżenie w ciemności. Potem wstanie, po kuchni chodzenie, płynu z miodem picie. Bo się wyczytało w internecie, że miód działa nasennie. Ale nie zadziałał nasennie tylko spowodował atak jakiegoś kataru i wyciek z oczu (nie były to łzy bynajmniej). Oto jak się kończy wdrażanie internetowego poradnictwa. Leżałam jeszcze długo, rozmyślając o bzdurnych wątkach mojego życia, które (niektóre!) wydawały mi się jeszcze stosunkowo niedawno takie jedwabiste, złociste, i zasadnicze, a teraz są poboczne i ponadrywane. Po czym wstałam zdecydowanie, choć bez wizji najbliższej przyszłości. I zaczęłam czytać co bądź, co tam się wylinkowało w Sieci. Trafiłam na stary wywiad z Kurtem Vonnegutem i Wiliamem Styronem z „Literatury na świecie”, z roku zdaje się 1986. Ten drugi z pisarzy powiedział: „Zaryzykowałbym twierdzenie, że literatura to środek, za którego pomocą jedna osoba, pisarz, próbuje wyciągnąć rękę i zakomunikować swoją wizję świata drugiemu człowiekowi, czytelnikowi, używając w tym celu całego dowcipu, inteligencji, pasji i zdolności poetyckich, jakie posiada. Tak się z grubsza przedstawia definicja tego, o co w moim pojęciu chodzi w literaturze.”
Z powodu tego, że w nocy mam wyobraźnię cholernie dosłowną, zobaczyłam nagle siebie, o Boże, jak wyciągam rękę z własną książką w geście niemal błagalnym, ku ludziom, aby przeczytali i odebrali właściwie całość wizji, w którą władowałam wszystkie zdolności… Pytany dalej Styron uzupełnił, że nigdy nie czyta swoich książek po ich napisaniu. Czyli komunikuje się raz a dobrze, potem już się za siebie nie ogląda. (Ciekawe, czy korektę pozostawia redaktorom, a czytanie fragmentów podczas wieczorów autorskich aktorom?). Obaj pisarze zgodnie twierdzą, że pisanie jest „nieprzyjemne” i „uciążliwe”. Zdaje się, Vonnegut powiedział, że pisanie książki na długo, czasem na lata, zawęża świat autora. Oświeciła mnie ta myśl (co się nocami ludziom zdarza), choć przecież o tym wiedzieć musiałam, że zawęża. Dodałabym: zawęża, ale pogłębia. Tak to chyba wygląda w przekroju poprzecznym. Czyli autor morduje się latami ze wszystkich sił, kopie jakiś (komunikacyjny i porozumiewawczy) rów marjański , po czym odchodzi zdecydowanym krokiem, ku z goła innej geologii wewnętrznej… Rozumiem to bardzo mocno teraz, gdy przepełniona bezgranicznym samokrytycyzmem robię korektę swej książki. Mam przy tym wizję, że moja wizja może być całkiem chybiona, a ponadto banalna i nudna, albo przeciwnie, zbyt szalona i dziwaczna! Jest mi niedobrze, na żołądku i w głowie, i przysięgam sobie, tu i teraz, że zmienię zawód, otworzę second hand ze spleśniałymi marynarkami od Armaniego (skórzane, pionowo pikowane), albo domowe przedszkole, lubię własne dzieci, to i cudze polubię…
Świt już kwitnie biało pod roletą. Stróż już łopatą chrobocze, stary śnieg przestawia (bo nowy nie napadał), czas i mnie do roboty. Jeszcze sto pięćdziesiąt stron, Panie Styron…
.
Użytkownik Anna Janko zaktualizował swój stan: 2012-02-19 07:25:31 · Wyświetl
nie mam pojęcia, co to są pionowo pikowane marynarki, ale brzmi to groźnie, proszę zatem pozostać przy pisaniu
I kolejny raz przekonuję się, że Vonnegut był genialny. Lub może tylko tak mi się wydaje, bo wyjątkowo dobrze nam wychodzi komunikowanie się. Przez rów mariański, oczywiście…
Każdy komunikuje się tak jak potrafi, na swój własny, osobniczy sposób. Ja tworzę wycieczki, pisarze, artyści zgłębiają swoją wiedzę na tematy ludzkich uczuć a potem przekazują nam ją w swoich książkach. I to jest cudowne, bo najprawdopodobniej nigdy nie wykopię takiego rowu mariańskiego, schodzę najwyżej na pozim rafy koralowej, by cieszyć się różnorodnoscią przyjemnych doznań. Dzięki Pani to czego nie przeżyję, to sobie doczytam, więc proszę porzucić pomysł zmiany profesji
Proszę nie przemęczać się korektą własnych myśli.Ksiązka jest,będzie wspaniała!
Powiedz mi Aniu ,jak to jest,że zdyscyplinowana powieść przegrywa często z chaosem myśli i bzdurą? Popatrz,ile osób tandetnie wylansowano ,szybko i zwinnie wciśnięto nam kit ich rzekomej cudowności i wciska sie ich,gdzie się da.A tak.A mnie to wkurza.Bo ludzie głodem w Polsce przymieraja a pisarskim kurwom i chłamowi wypłaca się ciężkie pieniądze.Każe mi się podziwiać seryjną morderczynię literatury p.Grocholę ,pop…Masłowską (z kim nie spała ciekawa jestem) i inne gaduły.Może potrzebny jest Barok i idex ksiąg? nie,nie ten zalew tandety nie dowodzi niczego mądrego i dobrego .Serdecznie cię pozdrawiam.
Czekam na książkę i .. na spotkanie autorskie z książką! Ja na sen piję ziółka i czerwone wytrawne wino.
Dobrze przespanej nocki życzę Pani! Czekam na tę nową książkę…