przez witryne
-
Trzynasty – mimo ze poniedzialek
…troche pechowo sie zaczyna. Przejezdzam mianowicie rano moja stacje i musze sie wracac… Gapa! A to wszystko przez nowa ksiazke – ostatnia ksiazke Michael Crichton’a (Jurajski Park, Kongo, Zjadacze umarlych) wydana juz po jego smierci a noszaca tytul „Micro”. Czyta sie ja tak, jak spragniony pije wode. Dobrze, ze nie wyjechalam z Berlina z tego zaczytania…
W pracy puka do drzwi pani Kasia – wlasnie wrócila z nart. Z noga w gipsie. Przyszla powiedziec, ze jej nie bedzie przez najblizsze pare tygodni. W klinice tez pogrom – dwie pracownice chore na grype, do tego jeszcze jedna ze zmiazdzonym w metalowych drzwiach palcem u nogi.
A ja wynajmuje wlasnie sale z dinozaurami na kolacje zjazdowa na za pare lat – o takich rzeczach trzeba myslec przyszlosciowo… To takie pocieszajace, ze cos po tych dinozaurach zostalo. Moze i po nas tez cos zostanie?
Czytając opisy kumulacji tragicznych zdarzeń zawsze widzę pół Twojego uśmiechu i śmiejące się oko. I wiem,że będzie dobrze:)
wstałam nieświadoma, że dziś poniedziałek trzynastego – dzięki za uświadomienie & słodką dozę dystansu do rzeczywistości
Cudnie jest tak się zaczytać!