Tag: Ciasto

Tarta z kozim serem, bobem, ziołami i kwiatami za kuchennymi drzwiami

Słońce ma dla mnie same zalety i chciałabym mieć je przez cały rok. Jakże zazdroszczę Południowcom, że mogą się nim cieszyć prawie na okrągło. Szczęściarze! Bez słońca cierpię jak nie wiem kto…|Słońce ma dla mnie same zalety i chciałabym mieć je przez cały rok. Jakże zazdroszczę Południowcom, że mogą się nim cieszyć prawie na okrągło. Szczęściarze! Bez słońca cierpię jak nie wiem kto…|Słońce ma dla mnie same zalety i chciałabym mieć je przez cały rok. Jakże zazdroszczę Południowcom, że mogą się nim cieszyć prawie na okrągło. Szczęściarze! Bez słońca cierpię jak nie wiem kto…|Słońce ma dla mnie same zalety i chciałabym mieć je przez cały rok. Jakże zazdroszczę Południowcom, że mogą się nim cieszyć prawie na okrągło. Szczęściarze! Bez słońca cierpię jak nie wiem kto…|Słońce ma dla mnie same zalety i chciałabym mieć je przez cały rok. Jakże zazdroszczę Południowcom, że mogą się nim cieszyć prawie na okrągło. Szczęściarze! Bez słońca cierpię jak nie wiem kto…|Słońce ma dla mnie same zalety i chciałabym mieć je przez cały rok. Jakże zazdroszczę Południowcom, że mogą się nim cieszyć prawie na okrągło. Szczęściarze! Bez słońca cierpię jak nie wiem kto…|Słońce ma dla mnie same zalety i chciałabym mieć je przez cały rok. Jakże zazdroszczę Południowcom, że mogą się nim cieszyć prawie na okrągło. Szczęściarze! Bez słońca cierpię jak nie wiem kto…|Słońce ma dla mnie same zalety i chciałabym mieć je przez cały rok. Jakże zazdroszczę Południowcom, że mogą się nim cieszyć prawie na okrągło. Szczęściarze! Bez słońca cierpię jak nie wiem kto…|Słońce ma dla mnie same zalety i chciałabym mieć je przez cały rok. Jakże zazdroszczę Południowcom, że mogą się nim cieszyć prawie na okrągło. Szczęściarze! Bez słońca cierpię jak nie wiem kto…|Słońce ma dla mnie same zalety i chciałabym mieć je przez cały rok. Jakże zazdroszczę Południowcom, że mogą się nim cieszyć prawie na okrągło. Szczęściarze! Bez słońca cierpię jak nie wiem kto…|Słońce ma dla mnie same zalety i chciałabym mieć je przez cały rok. Jakże zazdroszczę Południowcom, że mogą się nim cieszyć prawie na okrągło. Szczęściarze! Bez słońca cierpię jak nie wiem kto…|Słońce ma dla mnie same zalety i chciałabym mieć je przez cały rok. Jakże zazdroszczę Południowcom, że mogą się nim cieszyć prawie na okrągło. Szczęściarze! Bez słońca cierpię jak nie wiem kto…

Pierogi z kozim serem i cytryną za kuchennymi drzwiami

Przeprawa na drugi brzeg miasta urosła do gigantycznego problemu. Ostatnio w środku dnia jechałam autem na Pragę ponad dwie godziny! M|Przeprawa na drugi brzeg miasta urosła do gigantycznego problemu. Ostatnio w środku dnia jechałam autem na Pragę ponad dwie godziny! M|Przeprawa na drugi brzeg miasta urosła do gigantycznego problemu. Ostatnio w środku dnia jechałam autem na Pragę ponad dwie godziny! M|Przeprawa na drugi brzeg miasta urosła do gigantycznego problemu. Ostatnio w środku dnia jechałam autem na Pragę ponad dwie godziny! M|Przeprawa na drugi brzeg miasta urosła do gigantycznego problemu. Ostatnio w środku dnia jechałam autem na Pragę ponad dwie godziny! M|Przeprawa na drugi brzeg miasta urosła do gigantycznego problemu. Ostatnio w środku dnia jechałam autem na Pragę ponad dwie godziny! M

Świat pachnie szarlotką i świątecznymi ciastkami z dziurką

Pośród morza pomysłów na amerykańskie Christmas cookies, te ciasteczka od dawna przykuwały moją uwagę. Pozornie mało uroczyste, a jednak pełne staroświeckiego uroku, sprawiły że moja kuchnia w jednej chwili rozbłysła dziesiątkami marmoladkowych oczu. Co zabawne, ciasteczka z dziurką, uchodzące w mojej świadomości za amerykańskie, okazały się być szwedzkim, tradycyjnym smakołykiem o nazwie: rosenmunnar lub bardziej opisowo: ciastka z odciskiem kciuka. Taka to kulinarna niespodzianka!|Pośród morza pomysłów na amerykańskie Christmas cookies, te ciasteczka od dawna przykuwały moją uwagę. Pozornie mało uroczyste, a jednak pełne staroświeckiego uroku, sprawiły że moja kuchnia w jednej chwili rozbłysła dziesiątkami marmoladkowych oczu. Co zabawne, ciasteczka z dziurką, uchodzące w mojej świadomości za amerykańskie, okazały się być szwedzkim, tradycyjnym smakołykiem o nazwie: rosenmunnar lub bardziej opisowo: ciastka z odciskiem kciuka. Taka to kulinarna niespodzianka!|Pośród morza pomysłów na amerykańskie Christmas cookies, te ciasteczka od dawna przykuwały moją uwagę. Pozornie mało uroczyste, a jednak pełne staroświeckiego uroku, sprawiły że moja kuchnia w jednej chwili rozbłysła dziesiątkami marmoladkowych oczu. Co zabawne, ciasteczka z dziurką, uchodzące w mojej świadomości za amerykańskie, okazały się być szwedzkim, tradycyjnym smakołykiem o nazwie: rosenmunnar lub bardziej opisowo: ciastka z odciskiem kciuka. Taka to kulinarna niespodzianka!|Pośród morza pomysłów na amerykańskie Christmas cookies, te ciasteczka od dawna przykuwały moją uwagę. Pozornie mało uroczyste, a jednak pełne staroświeckiego uroku, sprawiły że moja kuchnia w jednej chwili rozbłysła dziesiątkami marmoladkowych oczu. Co zabawne, ciasteczka z dziurką, uchodzące w mojej świadomości za amerykańskie, okazały się być szwedzkim, tradycyjnym smakołykiem o nazwie: rosenmunnar lub bardziej opisowo: ciastka z odciskiem kciuka. Taka to kulinarna niespodzianka!

Świat pachnie szarlotką i świątecznym combrem

Comber z jelenia, comber z dzika, comber z sarny i z królika… Na słowo comber większość ludzi reaguje mięsnymi skojarzeniami, a dla mnie przez wiele lat pod tą nazwą kryło się wyłącznie pewne bardzo wilgotne czekoladowe ciasto z Horteksu. Będąc dzieckiem, bezgranicznie je uwielbiałam. Dziś nadal lubię i ubolewam, że nie cieszy się zbyt dużą popularnością. Zbliżające się święta to dobry czas na przypomnienie, bo to nie jest taki
zwyczajny, codzienny wypiek. Mocno nasączony (ponczowy!), zwykle z alkoholową nutą może stanowić świetną oprawę dla wielu uroczystych, szczególnych chwil.|Comber z jelenia, comber z dzika, comber z sarny i z królika… Na słowo comber większość ludzi reaguje mięsnymi skojarzeniami, a dla mnie przez wiele lat pod tą nazwą kryło się wyłącznie pewne bardzo wilgotne czekoladowe ciasto z Horteksu. Będąc dzieckiem, bezgranicznie je uwielbiałam. Dziś nadal lubię i ubolewam, że nie cieszy się zbyt dużą popularnością. Zbliżające się święta to dobry czas na przypomnienie, bo to nie jest taki
zwyczajny, codzienny wypiek. Mocno nasączony (ponczowy!), zwykle z alkoholową nutą może stanowić świetną oprawę dla wielu uroczystych, szczególnych chwil.|Comber z jelenia, comber z dzika, comber z sarny i z królika… Na słowo comber większość ludzi reaguje mięsnymi skojarzeniami, a dla mnie przez wiele lat pod tą nazwą kryło się wyłącznie pewne bardzo wilgotne czekoladowe ciasto z Horteksu. Będąc dzieckiem, bezgranicznie je uwielbiałam. Dziś nadal lubię i ubolewam, że nie cieszy się zbyt dużą popularnością. Zbliżające się święta to dobry czas na przypomnienie, bo to nie jest taki
zwyczajny, codzienny wypiek. Mocno nasączony (ponczowy!), zwykle z alkoholową nutą może stanowić świetną oprawę dla wielu uroczystych, szczególnych chwil.

Tarta ze skorzonerą za kuchennymi drzwiami

Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!

Kuchennymi drzwiami: Jesienna tarta z grzybami leśnymi i mascarpone

Kiedy nadchodziły wrześniowe dni, wiadomo było, że będziemy wyprawiać się na grzyby.

Szykowały się kosze, specjalne nożyki, kalosze i peleryny. Lubiłam te wyjazdy o świcie. W lesie snuła się jeszcze mgła, a na wrzosach osiadały jej krople. Słońce wychodziło leniwie i dopiero wtedy las ożywał. A my z rodzicami i dziadkami wybieraliśmy polanę na śniadanie.

Niedługo kosze wypełniały się brązowymi główkami grzybów. A po powrocie do domu się działo!|Kiedy nadchodziły wrześniowe dni, wiadomo było, że będziemy wyprawiać się na grzyby.

Szykowały się kosze, specjalne nożyki, kalosze i peleryny. Lubiłam te wyjazdy o świcie. W lesie snuła się jeszcze mgła, a na wrzosach osiadały jej krople. Słońce wychodziło leniwie i dopiero wtedy las ożywał. A my z rodzicami i dziadkami wybieraliśmy polanę na śniadanie.

Niedługo kosze wypełniały się brązowymi główkami grzybów. A po powrocie do domu się działo!|Kiedy nadchodziły wrześniowe dni, wiadomo było, że będziemy wyprawiać się na grzyby.

Szykowały się kosze, specjalne nożyki, kalosze i peleryny. Lubiłam te wyjazdy o świcie. W lesie snuła się jeszcze mgła, a na wrzosach osiadały jej krople. Słońce wychodziło leniwie i dopiero wtedy las ożywał. A my z rodzicami i dziadkami wybieraliśmy polanę na śniadanie.

Niedługo kosze wypełniały się brązowymi główkami grzybów. A po powrocie do domu się działo!|Kiedy nadchodziły wrześniowe dni, wiadomo było, że będziemy wyprawiać się na grzyby.

Szykowały się kosze, specjalne nożyki, kalosze i peleryny. Lubiłam te wyjazdy o świcie. W lesie snuła się jeszcze mgła, a na wrzosach osiadały jej krople. Słońce wychodziło leniwie i dopiero wtedy las ożywał. A my z rodzicami i dziadkami wybieraliśmy polanę na śniadanie.

Niedługo kosze wypełniały się brązowymi główkami grzybów. A po powrocie do domu się działo!|Kiedy nadchodziły wrześniowe dni, wiadomo było, że będziemy wyprawiać się na grzyby.

Szykowały się kosze, specjalne nożyki, kalosze i peleryny. Lubiłam te wyjazdy o świcie. W lesie snuła się jeszcze mgła, a na wrzosach osiadały jej krople. Słońce wychodziło leniwie i dopiero wtedy las ożywał. A my z rodzicami i dziadkami wybieraliśmy polanę na śniadanie.

Niedługo kosze wypełniały się brązowymi główkami grzybów. A po powrocie do domu się działo!|Kiedy nadchodziły wrześniowe dni, wiadomo było, że będziemy wyprawiać się na grzyby.

Szykowały się kosze, specjalne nożyki, kalosze i peleryny. Lubiłam te wyjazdy o świcie. W lesie snuła się jeszcze mgła, a na wrzosach osiadały jej krople. Słońce wychodziło leniwie i dopiero wtedy las ożywał. A my z rodzicami i dziadkami wybieraliśmy polanę na śniadanie.

Niedługo kosze wypełniały się brązowymi główkami grzybów. A po powrocie do domu się działo!

Kuchennymi drzwiami i pierogi z kurkami

Mam słabość do kurek.
Ten mały żółty grzybek ma w sobie „coś” i budzi dobre kulinarne emocje.
Jest całe lato i pozwala na delektowanie się sobą do woli.
I chociaż na straganach są już pierwsze jesienne grzyby, to dalej szukam kurek.
Słoneczna energia przyciąga.
|Mam słabość do kurek.
Ten mały żółty grzybek ma w sobie „coś” i budzi dobre kulinarne emocje.
Jest całe lato i pozwala na delektowanie się sobą do woli.
I chociaż na straganach są już pierwsze jesienne grzyby, to dalej szukam kurek.
Słoneczna energia przyciąga.
|Mam słabość do kurek.
Ten mały żółty grzybek ma w sobie „coś” i budzi dobre kulinarne emocje.
Jest całe lato i pozwala na delektowanie się sobą do woli.
I chociaż na straganach są już pierwsze jesienne grzyby, to dalej szukam kurek.
Słoneczna energia przyciąga.
|Mam słabość do kurek.
Ten mały żółty grzybek ma w sobie „coś” i budzi dobre kulinarne emocje.
Jest całe lato i pozwala na delektowanie się sobą do woli.
I chociaż na straganach są już pierwsze jesienne grzyby, to dalej szukam kurek.
Słoneczna energia przyciąga.
|Mam słabość do kurek.
Ten mały żółty grzybek ma w sobie „coś” i budzi dobre kulinarne emocje.
Jest całe lato i pozwala na delektowanie się sobą do woli.
I chociaż na straganach są już pierwsze jesienne grzyby, to dalej szukam kurek.
Słoneczna energia przyciąga.
|Mam słabość do kurek.
Ten mały żółty grzybek ma w sobie „coś” i budzi dobre kulinarne emocje.
Jest całe lato i pozwala na delektowanie się sobą do woli.
I chociaż na straganach są już pierwsze jesienne grzyby, to dalej szukam kurek.
Słoneczna energia przyciąga.

Świat Pachnie Szarlotką: Kruche tartaletki z borówką amerykańską

Tartaletka. To takie zabawne, sympatyczne słówko
i takie rozkoszne, wesołe ciasteczko.
Jej starsza siostra, tarta, dostojna jest i dystyngowana,
a trzpiotka tartaletka, drobniutka, kusi strojną formą.
Oczy mi się śmieją zawsze, gdy ją widzę.
|Tartaletka. To takie zabawne, sympatyczne słówko
i takie rozkoszne, wesołe ciasteczko.
Jej starsza siostra, tarta, dostojna jest i dystyngowana,
a trzpiotka tartaletka, drobniutka, kusi strojną formą.
Oczy mi się śmieją zawsze, gdy ją widzę.

Kuchennymi drzwiami: Jagodowe trójkąty

Lato ma swoje kaprysy, nie tylko pogodowe.
Na przykład w jednym roku kurki rosną tylko w czerwcu, a w następnym aż trzy miesiące.
Papierówki są naszpikowane robakami albo można jeść je spod drzewa z mniejszą ilością „wkładki”.
Czereśnie potrafią mieć same pestki lub osiągnąć wielkość śliwki (podejrzewam, że to mutanty).
Jagody „stoją” w słoikach przy każdej drodze albo znikają zanim człowiek namyśli się, żeby je kupić.
Podsumowując: kupuj latem wszystko co tylko pojawi się na targu, przy drodze czy w osiedlowym zieleniaku.
Żeby lato nie ominęło Cię szerokim łukiem.
Szkoda by było…
|Lato ma swoje kaprysy, nie tylko pogodowe.
Na przykład w jednym roku kurki rosną tylko w czerwcu, a w następnym aż trzy miesiące.
Papierówki są naszpikowane robakami albo można jeść je spod drzewa z mniejszą ilością „wkładki”.
Czereśnie potrafią mieć same pestki lub osiągnąć wielkość śliwki (podejrzewam, że to mutanty).
Jagody „stoją” w słoikach przy każdej drodze albo znikają zanim człowiek namyśli się, żeby je kupić.
Podsumowując: kupuj latem wszystko co tylko pojawi się na targu, przy drodze czy w osiedlowym zieleniaku.
Żeby lato nie ominęło Cię szerokim łukiem.
Szkoda by było…