Pisane na lustrze. Blog Anny Janko
-
Powiedzmy, że to cudowne
Już 16 lutego! Jak miło! Uwielbiam, gdy zima w coraz krótszym płaszczyku! Jeszcze chwila, a zakwitną forsycje. Nie szkodzi, że właśnie nawaliło śniegu, to zmyłka. Jest wpół do drugiej w nocy, obudziłam się przed godziną po godzinie snu. Nie szkodzi, postanowiłam wyjść bezsenności naprzeciw i zaaprobować. Zamiast walczyć, złorzeczyć, jęczeć. Powiedzmy, że to cudowne, tak się obudzić i nie móc dalej spać! I mieć dodatkowy czas na przyjemności! Wstałam, przyrządziłam w kuchni (cichaczem, bo dom śpi) mleko owsiane, wyciągnęłam z koszyka cudną bułeczkę orzechową, co miała być rankiem nagrodą za przykładne istnienie, i wróciłam do łóżka z poczuciem odświętności. I tylko pies z fotela łypie okiem. Na bułeczkę. A ja celebruję. Jestem sobie. Co prawda nietypowo, samotnie, w ciemnościach nocy, ale to ja. Ja, Ania, cała i zdrowa, odwaliłam już kawał życia, narobiłam się chwilami do uznojenia, nie można mi zarzucić lenistwa, czy migania się: nakochałam się co niemiara, mam w doświadczeniu prawdziwe miłości, takie co balansują między życiem a śmiercią. Ponadto wychowałam dwoje dzieci i mnóstwo psów i kotów. Wstawałam do nich nocami, karmiłam, leczyłam. Napisałam też kilka książek. Może ten akurat dorobek nie jest ilościowo imponujący, inni pisarzowie w moim wieku mieli więcej upisane… Ja się za długo namyślam nad każdą stroniczką. I nie mam „parcia na papier”, to znaczy nie spieszę się z drukowaniem upisanego. No chyba, że głód do garnka zagląda i trzeba podpisać jakąś umowę. (I potem mieć „deadline” i wpadać w panikę…). Życie jest piękne. Urodziłam się we właściwej epoce i w całkiem niezłym miejscu na ziemi. Mogłam sobie bezpiecznie wstać mimo nocy, nie szukać gorączkowo hubki i krzesiwa, nie drżeć z zimna, bo wygasło w piecu, nie bać się wycia wilków… Tylko zapalić świetlówkę, włączyć elektryczny czajnik, sięgnąć po pachnącą bułeczkę, otworzyć komputer. A tam świeża poczta w środku nocy! List od ukochanej córki, która pisze ot tak, z głębi uczucia, nie wiedząc, że jeszcze parę godzin temu narzekałam na nią tak niesprawiedliwie, że odzywa się tylko jak czegoś potrzebuje! Ponadto ktoś jeszcze przesłał mi mejlem sto pięćdziesiąt pięć czerwonych serduszek! I nic nie szkodzi, że to kobieta. Im jestem starsza, tym bardziej lubię kobiety, jako źródło ciepłych uczuć. No naprawdę, cudowne chwile! Nie szkodzi, że rankiem umówiona jestem w wydawnictwie, bo to późny ranek ma być i zdążę do tego czasu szybko pospać. Tymczasem teraz jest TERAZ. Duże, dodatkowe TERAZ. Śródnocna nadgodzina istnienia. Normalnie gdzieś bym tam była głęboko pod powierzchnią jawy, nieprzytomna, nie wiedziałabym, że żyję, a tak – proszę – w pełni władz umysłowych definiuję się, dookreślam, i dodaję sobie animuszu. I trzeba się cieszyć, bo nie wiadomo, jak długo tak będzie! Kataklizm może przyjść z zewnątrz albo z wewnątrz, i pasmo szczęścia przerwie się nagle.
Pies się zerwał z fotela i otrzepał gwałtownie, czyniąc wielki hałas. Normalnie, za dnia, nawet by tego słychać nie było, bo to mały pies, ale w pustej nocy wszystko olbrzymieje. Ja sama także wydaję się sobie jakaś szczególna, wyrazista i ważna jak biegun północny ziemskiej planety! Oto sama do siebie homilię wygłaszam, o szczęściu nienieszczęścia! Bo szczęściem jest taka chwila, jak ta, gdy się budzimy w środku nocy i nic złego się nie dzieje, tylko noc trwa, spokojna noc.
Na koniec nocnych zapisków przemiły wierszyk z internetu wyłowiony przed chwilą (z drobnymi poprawkami):
A ja jestem twój księżyc
Krążę wokół Ciebie
Po pogodnym niebie.
Zaglądam w twe okno
Stoję złoty w ramie
I promiennym kłosem łaskoczę ci ramię.
.
Użytkownik Anna Janko zaktualizował swój stan: 2012-02-16 01:52:15 · Wyświetl
Przesyłam Siedem_Czerwonych_Serduszek
Delektuję się opisem TEJ_Twojej_ godziny…
Od dawna , wydarta nocą przez tajemniczego dementora ze snu, bo raczej nigdy nie jest to łagodne obudzenie) momentalnie rozpoczynam szukanie pozytywnych stron mojej bezsenność. Ni miałam jednak żadnej pięknej i sparawdzonej empirycznie podbudowy. A teraz mam. Wielkie dzięki:)
PS Jakiś wredny chochlik miesza w literkach. Przepraszam w imieniu tego łobuziaka:)
Może to i lepszy pomysł – jak się budzę w nocy – wstawać i coś zrobić samemu w ciszy, niż przewracać się z boku na bok długie minuty albo i godziny? Jak się budzę to z koszmarami, ciężko wtedy leżeć spokojnie i myśleć o pozytywnych stronach życia. Zamknięcie powiek budzi poprzednie strachy.
Aniu,lubię Twoje wpisy.Mają swoją klasę.
ps nie porównuj się do innych pisarzy rzekomych.Nabazgrać pierdoły co drugi z nas potrafi.Tylko po co? Mnie kiedyś pytali,dlaczego nie napiszę książki,to odpowiadam.Po co zaśmiecać księgarnie? Tyle ludzi to robi i robi dobrze.Starczy.To,że ktoś ma kilka książek na sumieniu ,nie znaczy,że dobrze zrobił,że je popełnił.Ludzie piszą tyle głupot,bez których świat może spokojnie się obejść.Szkoda drzew na te historyjki.Napisać jedną,dwie a cudowne!!! To jest to.Dostać nagrodę,jaką ty dostałaś.I starczy.Jeśli nie czuje książki w sobie,nie pisz ,nie pisz na siłę.No chyba,że garnek.. Pozdrawiam.
Piękne te nocne zapiski. I jak precyzyjnie określone: o szczęściu nieszczęścia. Za to własnie Panią kocham! Za tę piękną precyzję i literacki kunszt! Za całego serca ściskam! B.
Czytałam z szerokim uśmiechem, aż ciepło się zrobiło w sercu, tyle w tym tekście radości. Mnie TERAZ dopada też zawsze nocą, gdy nie mogę spać. Coś w tym jest. I też wtedy robię w okamgnieniu inwentaryzację, bilans i rachunek zysków i strat życiowych, zadziwiam się, że jestem człowiekiem płci żeńskiej tu i teraz. Samoświadome TERAZ, jak iluminacja.
Jeszcze przed chwilą cieszyłam się,że będę posiadaczką ksiązki Pani autorstwa ”Dziewczyna z zapałkami”.Niestety w ostatniej minucie ktoś kliknął i przelicytował mnie.Na nową z ksiegarni niestety na razie nie mogę sobie pozwolić.Jestem zła na siebie,myślałam że ten zakup zrekompensuje mi moje ostatnie pełne stresu dni.
umiejętność obłaskawienia bezsennych chwil to czasem prawdziwy ratunek przed szaleństwem … choć to szalone ”przedsięwzięcie”
Jak się cudnie czytało Pani tekst! Tylko to ”powiedzmy” trochę niepokoi.
a dziś zima już z gołą głową i pod parasolem, kichająca trochę na coraz bliższą wiosnę
@ jjj, halo, halo, JJJ @ daj mi adres swój na mojego maila (yours@autograf.pl), wyślę Ci Dziewczynkę gratis, mam dwie