-
temu państwu przeszkadzają jego obywatele
To ,co podała nam Starbucks, jest mi od dawna znane.W oświacie spędziłam większość życia.Tak mi widocznie było pisane.Opisane zjawiska dobrze znam. W kontekście tego,co od kilku lat wyprawia się tutaj,coraz mniej mnie spraw zadziwia,widzę w tym konsekwencję paraliżu społecznego wynikającego z pospolitego nepotyzmu.
nepotyzm 1. «faworyzowanie krewnych i przyjaciół przy obsadzaniu wysokich stanowisk i rozdawaniu godności przez osoby wpływowe» 2. «w średniowieczu i odrodzeniu: system uprzywilejowania przez papieży ich krewnych»
Tutaj załatwia się sprawy określonych grup,które nijak się mają do całości.To tak np jak wizyta T.Jastruna u jakiegoś bogacza.Nie jest on reprezentatywny dla narodu szwedzkiego. To fragmenty pewnego bloga
”Oczywiście, nepotyzm polski nie jest cechą immanentną dla polskiej formy demokracji. To rzecz, która się ciągnie za polską polityką z czasów realnego socjalizmu, gdzie bezideowa partia aparatu, PZPR i jej ubezwłasnowolnieni satelici, ZSL i SD, opierała się właśnie na nepotyzmie, z pokolenie na pokolenie i na poplecznictwie. Potem naturalnie te cechy przeszły do polskiej demokracji, ponieważ polskie elity mają korzenie w socjalizmie, jeżeli nie wprost, to przynajmniej mentalni. Kilka miesięcy temu Waldemar Pawlak w audycji radiowej ”Sygnały Dnia” na pytanie dziennikarza, wyjątkowo szczerze odpowiedział, że on nie widzi nic zdrożnego w zatrudnianiu dzieci, żon i pociotków w firmach zarządzanych przez funkcjonariuszy partyjnych. Sformułował to elegancko, niemal patriotycznie, że przecież każdy może być dumny, jeżeli syn lub córka kontynuuje dzieło rodzica, a jeżeli ktoś ma kwalifikacje – to praca mu się należy w Polsce, a nie w Irlandii czy Londynie”.
Tak tworzą się klany władzy i oddziaływań.Są to wręcz sekty społeczne,w Polsce zdecydowanie poskomunistyczne.
Natomiast oświata powinna uczyć myślenia.Kształtować emocjonalność ,ducha polskiego. Nazywania tego,co Polskę niszczy ( tu już jestem idealistką,naiwną do bólu). Tymczasem konsekwentnie ten proces zabija.
Przypatruję się zawodowo placówkom oświatowym.Codziennie kilku.Obcuję z dyrektorami.Wciąż tak samo nadęci,sztywni,ograniczeni .I usłużni zastraszeni nauczyciele,donoszący od lat na siebie,by zasłużyć na nagrodę.(klasyka,zamiast spojrzeć problemowi w oczy,zamiatają pod dywan,uciekają,twierdzą,że go nie ma).
Pilnujący by uczeń zapamiętał i wykuł.Gdy obślini paluch,wstawiając kolejne jedynki,gdy umiejętnie zastraszy,wyszydzi,przekona,że uczeń do niczego się nie nadaje i na pewno nic z niego nie będzie,tym jest lepszy.Bo się go boją.Nobilitowany do rangi super belfra grasuje na swoim małym poletku przekonany o wielkości.Jest to wielkość karła. W większości polscy nauczyciele są mordercami sensu.Sztywną grupą zawodową,zastraszoną,zdziecinniałą,siedzącą od lat w zagrzybionych koteriach szkolnych. swoich chorych układzikach,by trwać.
O taaak! jasne,są!! i wielcy,z powołania,tylko ilu ich jest? ilu? Do wykonywania tego trudnego zawodu potrzebna jest złość motywująca,bunt,pazur,podmiotowość ,charyzma.Lekcje powinny być przegadane,powinno się kształtować postawy,ducha,emocjonalność. A nieustannie opracowuje się tzw encyklopedyczność,belfer nadaje uczeń odtwarza .
Ja pracowałam w rzekomo świetnym liceum.Za kadencji podziwianego dyrektorka ( o jego romansach huczała szkoła) jedna z nauczycielek ,cha! cha! wychowawczyni,jawnie romansowała ze swoim uczniem,jej obleśne foty obiegały szkolny światek,było ok.
Inny matematyk,molestujący swoje uczennice,wygrał sprawę w kuratorium,zastraszył uczennice,mnie gnoił za wsparcie dla nich,i to ja zapłaciłam słono za wskazanie gnoju moralnego palcem.A także moja córka,której przez lata nauki w liceum nie dawano spokoju,ZNP lokalne poparło pana (do dzisiaj uczy,podobno tak się nawrócił twierdzą księża,sic!).
A zacna Solidarność ? manipulowała przy kolejnym krześle dyrektorskim,wsadzając koleżankę z układu ze swoją świtą. Układy,polskie parszywe układy!! Co tu pisać ? mogłabym długo.Jestem tak głupia,tak durna,że piszę.
I by nie być jednostronną marudzącą jędzą,powiem to.Owszem,podziwiałam ciężką pracę wielu koleżanek.Podziwiałam ich inteligencję.Robiły wiele.ale wciąż zastraszone,wciąż jednakowo ”grzeczne”.
Tam nie szukajcie motoru zmian.Polscy nauczyciele sa w większości bierni,statyczni a od kiedy udupia ich się awansem zawodowym ,gotowi są zbierać z ulicy papiery do swych teczek niż się zbuntować.
Wredna jestem? niech będzie.I tak wiem swoje.Wiem,bo się na ta hipokryzję napatrzyłam aż do rzygów.Przepraszam.
Chylę czoła przed świetnymi belframi,ludźmi ciężkiej pracy,honoru,moralnych.
.Są.
Jest to tak zwana mniejszość zawodowa.
Reszta jest milczeniem.
Użytkownik l Anka Korona zaktualizował swój stan: 2012-02-21 21:39:01 · Wyświetl
Nie jestem aż tak głupia,by wierzyć w jakiekolwiek komentarze pod tym tekstem.
wczaraj dyskutowałam z moim przyjacielem ze szkolnej ławy na temat materiału zawartego w tym linku http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-prof-andrzeja-nowaka/23270-ile-zycia-po-67-prof-andrzej-nowak-specjalnie-dla-wpolitycepl-o-pytaniu-ktorego-nikt-dotad-nie-zadal-premierowi – mój przyjaciel napisał tak: Z ZUSem robi się interes życia. Na przykład mój tato. 8 lat na państwowym (kierownicze stanowisko) plus 26 lat działalności gospodarczej, czyli 34 lata pracy. Składka na ZUS obecnie to 720zł na miesiąc. Nie liczę 254zł składki zdrowotnej. Otrzymuje on rentę pierwszej grupy, czyli równą ewentualnej emeryturze(!) 1200zł. Czyli płacić 40lat po 700zł i otrzymywać przez 4lata dwa razy tyle. Do tego to zmierza.
potem dodał jeszcze: Państwo zabiera i decyduje o wydaniu co drugiej złotówki będącej w obiegu. To stanowczo za dużo. Wydatki państwowe są nieefektywne z definicji, bo to pieniądze wspólne, czyli niczyje. Dlatego dużo jest marnotrawstwa (lewe renty, przepłacone autostrady, niewydolny ZUS itp). Po drugie nie może być tak, że Minister finansów spotyka się z Premierem i ustalają, że deficyt budżetowy wyniesie 35mld zł za następny rok! To tak gdybym zarabiał 2000zł, a wydawał 2500zł miesiąc w miesiąc. Dlatego obsługa długu to taka pokaźna pozycja.
a na koniec podsumował tak: z biegem lat zapominamy dużo encyklopedycznej wiedzy wkładanej nam w szkołach do głowy – jak społeczeństwo ma rozumnie wybrać swoich przedstawicieli nie rozumiejąc podstaw gospodarki państwa, ekonomii itp? Dlatego mamy to co mamy.
Prawda to.. demokracja demokracji nierowna.. w kazdym panstwie ma inne zabarwienie. W Polsce – postkomunistyczne… hmm,, :/
No nie da się ukryć.Przecież widzę,co się dzieje.Nie zmiatam pod dywan.To czas mordów,kanciarzy,upadku państwa.
Niestety, niewielu nauczycieli godnych tego miana, ale są! I cieszę się, że w tym kłębie, który opisujesz, Anko, i takich spotkałam.