Polka w Berlinie

  • BLOG Awatar

    MUR

    Od kilku tygodni uczestniczę w spotkaniach autorskich i mam przyjemność opowiadania o swojej książce. A może też i trudność. Nie o tym jednak… Podczas spotkań, jakże by inaczej, tematem przewodnim jest BERLIN. Rzadko ten dzisiejszy. Mówiąc o ”tamtym” Berlinie bez przerwy przywołuję w swoich opowieściach MUR, o którym w Polsce wie się niewiele a nawet bardzo mało. Polacy zajęci własnym murem, którego nikt nie wybudował, a jednak był, podzieleni, zajęci swoimi sprawami jakby przeoczyli i nie chcieli wiedzieć, nie mogli, nie mieli czasu ani głowy na to, że gdzieś tam obok też jest źle, że tuż obok jest Mur prawdziwy, realny. Być może dlatego dzisiaj po latach, kiedy jest czas, żeby otworzyć się na obcą historię,  nawet tę niemiecką tak boleśnie powiązaną z naszą, te spotkania z czytelnikami są takie ożywcze.

    W chwili wybudowania Muru, budowanego niemal przez noc, nastąpił realny podział Berlina na pół. Czy to możliwe? Bo jak podzielić na pół linie tramwajowe, metro, linie telefoniczne, kanalizację, prąd, rzeki, jeziora? I wreszcie czy to możliwe powiedzieć studentowi, który studiował po wschodniej stronie a mieszkał po zachodniej, robotnikowi który pracował po zachodniej a mieszkał po wschodniej, że nie wróci do domu, bo wybudowano MUR?  A matka, która poszła odwiedzić przyjaciół i już nie wróciła do dzieci?

    W 1961 roku Mur podzielił nie pięć, nie piąćdziesiąt, nie pięćset, nie pięć tysięcy a piędziesiąt tysięcy rodzin. I tak sobie rozmawiamy na tych spotkaniach i nawiązujemy nić porozumienia …

    Nigdy nie zrobiłam zdjęcia Murowi, odbijałam się o niego po zachodniej stronie, czułam, że wszędzie jest jakiś koniec. Być może nie chciałam tego utrwalać. Nie mam takich zdjęć. Mam jedynie takie tuż obok Muru, nadesłane przez przyjaciela.

    Użytkownik magdalena-parys zaktualizował swój stan:   2012-01-22 09:44:08 · Wyświetl

    2012-01-22 09:44:08
    • Awatar
      Anka · 4 mies. temu

      Dobrze,że ten cholerny mur zdechł.Ciekawe sa twoje przytoczone historie z nim zwi ązane,dla mnie to nowość.

    • Awatar
      Jakub Marcinkowski · 4 mies. temu

      Szanowna Autorko, nie zgadzam się. Trudno mi mówić za innych, ale w moim bez wątpienia polskim otoczeniu, mur berliński i to, co za tym murem, tkwiło w świadomości bardzo głęboko. To była enklawa lepszego świata, najbliższa i najbardziej dostępna. Słowo ”Tempelhof” było przecież w języku PRL niemal tajemnym hasłem. Do Berlina Zachodniego można było wejść na PRLowski paszport (oficjalnie nie, ale w praktyce tak, jak ktoś się nie bał – owszem, NRDowcy byli podli, potrafili rozebrać do naga, niszczyli bagaże, stemplowali w paszport coś, co wymagało potem tłumaczenia się na komendzie po powrocie – ale przecież warto było). No i nie była potrzebna wiza (inny obiekt marzeń tamtych czasów). Po przejściu 10 kroków zaczynało się inne powietrze. Fizycznie niemożliwe, ale przecież tak było. I w tym powietrzu człowiek już inaczej myślał. I to nie chodziło o pełne półki sklepów, kolory, zapachy, smaki, samochody, ubrania. To oszałamiało, ale najważniejsze było to nieuchwytne coś w powietrzu. Człowiek po przejściu muru czuł się lżejszy. Wrażenie takie powstawało na przejściu granicznym, a jeszcze bardziej, jak ktoś się przesiadał na granicznej stacji przy Friedrichstrasse skąd odchodziły pociągi jadące do Niemiec Zachodnich. Wyglądało to jak przedsionek obozu koncentracyjnego. Konwoje, druty kolczaste, żandarmi z ujadającymi psami, reflektory, pomosty strażnicze, tablice, że strzelają bez uprzedzenia… Jak już się wyszło na ulicę, to wszystko było wolnością. Więc ja i ludzie z mojego otoczenia mieli głęboką świadomość istnienia muru i jego znaczenia. A zwłaszcza tego, że to, że za tym murem jednak zachodni świat przetrwał wbrew blokadzie i wszelkim wysiłkom towarzyszy radzieckich to pstryczek w sowiecki nochal. No i stamtąd, do komendanta studium wojskowego, wysłaliśmy kartkę ”dziękujemy za truskawki, prosimy o poziomki”, rycząc przy tym z radości, aż się do dziś robi ciepło w sercu. Ot takie kombatanckie wspomnienia, dziś ciut trudne do zrozumienia :)

    • Awatar
      magdalena-parys · 3 mies., 3 tygodni temu

      To prawda, wciąż zauważam, ze te historie berlińskie, o murach, tunelach, ucieczkach, to sprawy nieznane i ….. jak to dobrze, że ten Mur ”zdechł” jak to dobrze!

Zaloguj