-
Urodziny
To Już 40-ste.
Zastanawiało mnie czy te życzenia są wypowiadane z automatu czy z przyzwyczajenia, choć nigdy nie mógłbym podejrzewać o to najbliższej na świecie mi osoby, ale po którejś z wigilii kiedy porcelana była już w zmywarce a skarb stawów hodowlanych na chrupko i w galarecie zajął majestatycznie najwyższe półki lodówki, postanowiłem to wyjaśnić. Wywiązała się z tego pasjonująca dywagacja o tym co w życiu najważniejsze. Zdrowiu. Nim dam nura w zawiłości argumentów tej rozprawy, przystanę na moment przy pierwszym wrażeniu gdy widzi się naprzeciw kogoś zaufanego, życzliwego i bezinteresownego mającego przecie obowiązek i przyjemność sklecenia kilku zdań w taki sposób, by stworzyć finezyjny koncentrat myśli będących szczerymi życzeniami. Zawód mój dotyczył nie sprostanym oczekiwaniom. Tyle jest spraw i pomysłów wartych dopingu, zachęty i przestrogi jednocześnie. Życzenia szczere to również te konstruktywnie przestrzegające czy przywołujące do porządku. Miałem też takich członków rodziny, którzy każdą podniosłą okazję urodzin czy świąt, wykorzystywali skrzętnie żeby wycelować pstryczka w nos, niż gorącego całusa z naiwnym przemożnym impulsem zrażania optymizmem i rozniecania przygasłej nadziei. Przykład. Mój tata zawsze życzył mi piątek w obszarach, w których było mnie stać najwyżej na tróję. Robił to jednak tak serdecznie, że przez te krótką chwilę byłem pewien że te życzenia się spełnią, gdyż będzie mnie na to stać.
Stoję sobie między ludźmi i czekam aż wreszcie podejdzie do mnie żona. Ogrom planów, rozpoczętych przedsięwzięć, ojcowskich obowiązków i nieznanych dni czekających na zapisanie, aż prosił się o jakąś zgrabną myśl, która rozpali myśli zupełnie jak iskra w składzie dynamitu. Uścisk się zgadzał, ciepło przekazane brzuchem również, głębokie bystre spojrzenie także odfajkowałem, jednak na check liście zabrakło wyczekiwanych słów. Usłyszałem za to życzenie zdrowia. Uczucie to może równać się jedynie z tym co dzieje się w momencie kiedy ktoś na kogo liczy się najbardziej, zapomni o urodzinach. Podziękowałem jednak pogodnie i odwzajemniłem tradycję opłatkową.
Wieczorem kiedy nie dawała mi spokoju intencja małżonki, obnażając swój narcystyczny egoizm zapytałem co ta za komunistyczny truizm, to „zdrowie”. Odpowiedź mnie zawstydziła. Znowu spodziewałem się czego innego niż usłyszałem. Dostałem też przy okazji nie małą burę za to, że zapominam o tym co jest najważniejsze a czego pragnie się najmocniej w momencie kiedy się to straci. Zdrowie jakby kto miał wątpliwości. Przytoczone zostały setki przykładów z życia i bliskiego otoczenia. Nie zabrakło też uszczypliwości, bowiem posiadam skłonności do klakierskiego zapotrzebowania pochwał i rewerencji. Kiedy ma się raczej ustatkowane i bezstresowe życie, można zapomnieć o nieatrakcyjnych podstawach swej egzystencji. Tracą w konfrontacji z wybujałym rozanieleniem i narastającą ambicją. Każdy zaszczyt i najmocniej wypracowywany sukces blednie jednakże przy wybrakowanej formie, niedołężności i siejących depresje chorobach.
Barbara Falandysz opowiadając o wojnie jaką wypowiedziała nowotworowi, powiedziała ostatnio w telewizji że „każdy zginie w wypadku albo umrze na raka”. Przeglądając w pamięci nieszczęścia jakie dosięgały znanych mi ludzi, którzy już odeszli z tego świata, doszedłem do wniosku jak ważne i szczere były życzenia jakie w pierwszej chwili wydały mi się banałem.
Starzeję się i z nie małą dozą goryczy to przyznaję, pamiętam jednak o moich starszych przyjaciołach których w bardziej zaawansowany sposób dotyka ten problem. Wysypały mi się ostatnio „czterdziestki”. Cholera toż to pierwszy tak soczysty jubileusz w życiu. „Trzydziestka” jest bardziej ostatnią szczeniacką balangą, żadną głębszą refleksją. One oczywiście przychodzą, ale w kolejne lata, aż uzbiera się ich tyle by z czystym sumieniem móc powiedzieć sobie głośno, mam cztery dychy! Tak mi się wydaje, bo zostało jeszcze kilka lat bym odczuł to na własnej skórze.
Podobało mi się co powiedział mi mój najserdeczniejszy kolega, który rok temu rozpoczynał życie na nowo. Forma dobra, sprawność znakomita, poczucie młodości jak zawsze niezmienne jedynie wiedza i syntetyzowanie świata jak nigdy wcześniej. Życzyłem mu by ten stan trwał przez następne czterdzieści lat. Łatwiej i dosadniej byłoby powiedzieć dużo zdrowia, ale wydało mi się to wówczas zbyt oczywiste. W ubiegłą sobotę ponownie wylądowałem na fecie czterdziestolatka. Nie obyło się bez kwiecistego monologu, który miał podsumować to jak go widziałem dotychczas i jak życzyłbym mu w przyszłości. Na sam koniec zostawiłem sobie kwestię zdrowia. Przyznam że zadziałało, bo ściskając się usłyszałem w podziękowaniu że na to liczy najbardziej, bo wszystko inne już ma.
Tomasz Kin
Użytkownik Tomasz Kin zaktualizował swój stan: 2012-02-15 11:08:18 · Wyświetl
No to ZDROWIA!!!
DUZO..
Sto Lat w zdrowiu!
ukochana wie, że wszystko jest i że tylko zdrowie może to popsuć, a w tym wieku… o zdrowotne wahania nie jest trudno ;p