-
Perfekcyjna Pani
W Domu
Nie spodziewałem się że ten temat wywoła u nas takie zainteresowanie, ba poruszenie istne. Zaczęło się nieśmiało od brytyjskiego formatu emitowanego na jednym z kanałów telewizyjnych. Czytałem o tym jak spektakularny sukces odniósł ten program na świecie, choć próbując zrozumieć ów fenomen pojąłem wnet, że nie do mnie powinno należeć recenzowanie tego typu przedsięwzięć. Jednakowoż będąc absolutnie szczerym przyznaję że potrafię prać, gotować, sprzątać, karmić dzieci, przewijać je, wyprawiać do przedszkola, trzymać na kolanach kiedy pielęgniarka wkłuwa się wilką igłą w żyłę by uzbierać w probówce odpowiednią ilość krwi, robić codziennie spożywcze zakupy na obiad, konfiturę z fig czy węgierek upichcić i do tego słoiki ogórków z prastarego rodzinnego przepisu ukisić (zamieszczałem nawet ich zdjęcie na blogu). „Perfekcyjna Pani” domu wywołuje we mnie niestety pokłady ironii i szowinistycznego szyderstwa. Najprawdopodobniej dla tego, że dosyć komiczne jest oglądanie kobiety która tłumaczy innym kobietom, jak wysprzątać szafę albo jak skutecznie walczyć z plamami tłuszczu na kuchence.
Pracując w kobiecej telewizji od lat, naoglądałem się wielu interesujących historii dotyczących kobiecej tematyki. Zaglądając przez drzwi i okna w cyklach reality do mieszkań Amerykanek i Brytyjek, można rzeczowo uzasadnić potrzebę kogoś takiego jak pani perfekcyjna w domu. Chaos, brud, nieporadność, lenistwo, ignorancja oraz parę innych określeń żywcem ze słownika najgorsza gospodyni są tam najzupełniej normalne ale nikogo nie bulwersują. Szczytem była dla mnie emisja show Marthy Stewart która tłumaczyła że gotując makaron trzeba posolić wodę, albo jak naostrzyć szpadel którym można wkopać sobie krzaczek w ogrodzie. Zachodnie cywilizacje widać nie znają pojęcia matki totalnej, zwanej u nas Matką Polką.
Kult ten sięga najstarszych marksistowskich dziejów kiedy matki kolektywnie dokonywały cudów a państwo potrafiło to docenić i ze zwykłej operatywności zrobić coś nadprzyrodzonego. Daleki jestem od polemiki na temat matek polek, bowiem sam jestem synem takiej. Obsypywanej goździkami, nieustannie adorowanej oraz wyróżnianej monumentami praktycznie w na każdym polskim osiedlu. Splendor od święta, na co dzień kolejki, harówa urabiająca ręce po łokcie i atawistyczna walka o przetrwanie w kraju w którym zdobycie czegokolwiek jest dla zwykłej matki niemożliwe. Tylko matka polka była w stanie załatwić talon na pralkę, kilogram pomarańczy czy proszek do prania by nie szorować portek szarym mydłem, nie licząc braku znieczulenia zewnątrz oponowego w trakcie porodu. Teraz to nawet mam ochotę przyklęknąć. Szacunek mój muszę wyrazić również, kiedy przypomnę sobie historię mojej mamy jak to nie było kiedyś pampersów, wózków łóżeczek i ubranek albo babci, kiedy nie było też bieżącej wody a kobiety jakoś sobie radziły.
Zwykła dywersja i genialne w swojej prostocie odwracanie uwagi od przyziemnych spraw patosem serwowanym na niespotykaną skalę. Potwierdzeniem propagandy polskości matek niech będą całe fabryki kredek świecowych, którymi moje pokolenie zamalowało całe lasy papieru tworząc laurki dla mam na zajęciach w szkole. Zjawisko przetrwało, bowiem ciągle ewoluowało. Nasze problemy i rzeczywistość nigdy nie należały do tych zwykłych, nie wyróżniających się niczym w całej swojej masie rutyny i podstawowej egzystencji. Matka polska z robotnicy przekształcała się w pracownicę wykształconą, potem w bizneswoman aż stała się wyemancypowaną partnerką funkcjonującą w świecie na tych samych a niekiedy lepszych zasadach niż mężczyźni. Pojawiają się nieśmiało artykuły o Ojcach Polakach. Jak inaczej nazwać faceta który zajmuje się domem i dziećmi kiedy żona w tym czasie zarabia i robi karierę. Urlopy tacieżyńskie stały się pierwiosnkiem zmian. Tendencja jest progresywna, jak skwitowała by Pani prezes.
Jakież było moje zdziwienie kiedy okazało się że ten wielki, piękny dom „Perfekcyjnej Pani Domu” utrzymany w sterylnej czystości i urządzony przy zachowaniu zasad fen szui, obstawiony stylowymi meblami, pamiątkowymi fotografiami jak z żurnala a nawet konfiturami poustawianymi w kuchni rocznikami niczym wino w piwniczce jest atrapą. Pierwsze chwile kiedy oglądałem przygotowania i making off z planu zdjęciowego, wbił mnie w przekonanie że moja żona nie jest ideałem. Ale cały czas czułem że coś jest nie tak. Zacząłem dedukować i składać do kupy fakty. Wyszło mi że perfekcyjna pani domu kreowana przez telewizję to utopia, bowiem by osiągnąć status o podobnych wynikach trzeba od rana do nocy szaleć z mopem i walczyć w kuchni bez przerwy. Dlatego żonę przepraszam i zwracam jej honor. Stan perfekcyjnej pani domu można za to znakomicie osiągnąć jako stan umysłu. Owszem w realnym świecie zdarzają się niedociągnięcia, ale jeśli usiadłbym teraz i zaczął uczciwie wymieniać wszystkie cechy i umiejętności żony wyszłoby mi że perfekcyjną panią domu może być też facet.
Tomasz Kin
Użytkownik Tomasz Kin zaktualizował swój stan: 2012-02-21 09:40:21 · Wyświetl
Rzeczywiscie, Matek Brytyjek podobnych Matkom Polkom chyba nie ma… Panowie tez nie sa tutaj tak wielofunkcyjni, sa ’wyspecjalizowani’ w waskim zakresie. Ale podejscie maja takie, ze przeciez nie beda sami naprawiac kranu, bo to by bylo odbieranie roboty hydraulikom. Tez racja.