Tag: cukier

Detoks od cukru jest możliwy

Zdarza ci się zjeść obiad tylko po to, by zaraz po nim skonsumować słodki deser popity napojem gazowanym? Uważaj – możesz poważnie przedawkowywać cukier! A jest on równie uzależniający jak inne używki – alarmują eksperci. Ile cukru możemy zjadać, jak zrobić od niego detoks – szybko, skutecznie i na całe życie!

Czy wiesz, ile cukru jesz?

Żyjemy coraz szybciej, coraz szybciej jemy, coraz mniej zastanawiamy się nad zjadanymi produktami, w związku z czym w naszym pożywieniu pojawia się coraz więcej składników, które nie służą naszemu zdrowiu.

Owsianka z truskawkami i duszonymi kawałkami rabarbaru

Grzegorz Łapanowski proponuje autorskie przepisy na proste potrawy, stworzone ze świeżych i pysznych składników, które z łatwością przyrządzimy samodzielnie. |Grzegorz Łapanowski proponuje autorskie przepisy na proste potrawy, stworzone ze świeżych i pysznych składników, które z łatwością przyrządzimy samodzielnie.

Ciasto z ananasem za kuchennymi drzwiami

Słoneczne poranki zapowiadają energetyczny nastrój i wyjątkowy dzień.
Wymuszają większą śniadaniową kreatywność i niestandardowe menu.
Plan jest taki, żeby celebrować te ranne chwile i cieszyć się z każdego drobiazgu.
Dać sobie czas na leniwe gesty i chaotyczne myśli.
Wystawiać twarz do słońca i nie być ,odtąd dotąd’.
Skreślić kilka przykrych obowiązków z kalendarza i wpisać spacer w parku.
Posłać usmiech w kierunku kwiatów i pomarzyć o niebieskich migdałach.
Zjeść słodkie śniadanie!|Słoneczne poranki zapowiadają energetyczny nastrój i wyjątkowy dzień.
Wymuszają większą śniadaniową kreatywność i niestandardowe menu.
Plan jest taki, żeby celebrować te ranne chwile i cieszyć się z każdego drobiazgu.
Dać sobie czas na leniwe gesty i chaotyczne myśli.
Wystawiać twarz do słońca i nie być ,odtąd dotąd’.
Skreślić kilka przykrych obowiązków z kalendarza i wpisać spacer w parku.
Posłać usmiech w kierunku kwiatów i pomarzyć o niebieskich migdałach.
Zjeść słodkie śniadanie!|Słoneczne poranki zapowiadają energetyczny nastrój i wyjątkowy dzień.
Wymuszają większą śniadaniową kreatywność i niestandardowe menu.
Plan jest taki, żeby celebrować te ranne chwile i cieszyć się z każdego drobiazgu.
Dać sobie czas na leniwe gesty i chaotyczne myśli.
Wystawiać twarz do słońca i nie być ,odtąd dotąd’.
Skreślić kilka przykrych obowiązków z kalendarza i wpisać spacer w parku.
Posłać usmiech w kierunku kwiatów i pomarzyć o niebieskich migdałach.
Zjeść słodkie śniadanie!

Świat pachnie piernikami. Tradycyjne Lebkuchen

Okazuje się, że pierniczki wypiekali już starożytni Egipcjanie, Grecy i Rzymianie. Nazywali je miodowymi ciasteczkami. Wierzono wówczas, że miód jest darem bogów oraz że ma magiczne, uzdrawiające moce. Pierniki noszono więc jako talizmany podczas bitew lub jako codzienną ochronę przed złymi duchami.|Okazuje się, że pierniczki wypiekali już starożytni Egipcjanie, Grecy i Rzymianie. Nazywali je miodowymi ciasteczkami. Wierzono wówczas, że miód jest darem bogów oraz że ma magiczne, uzdrawiające moce. Pierniki noszono więc jako talizmany podczas bitew lub jako codzienną ochronę przed złymi duchami.|Okazuje się, że pierniczki wypiekali już starożytni Egipcjanie, Grecy i Rzymianie. Nazywali je miodowymi ciasteczkami. Wierzono wówczas, że miód jest darem bogów oraz że ma magiczne, uzdrawiające moce. Pierniki noszono więc jako talizmany podczas bitew lub jako codzienną ochronę przed złymi duchami.|Okazuje się, że pierniczki wypiekali już starożytni Egipcjanie, Grecy i Rzymianie. Nazywali je miodowymi ciasteczkami. Wierzono wówczas, że miód jest darem bogów oraz że ma magiczne, uzdrawiające moce. Pierniki noszono więc jako talizmany podczas bitew lub jako codzienną ochronę przed złymi duchami.|Okazuje się, że pierniczki wypiekali już starożytni Egipcjanie, Grecy i Rzymianie. Nazywali je miodowymi ciasteczkami. Wierzono wówczas, że miód jest darem bogów oraz że ma magiczne, uzdrawiające moce. Pierniki noszono więc jako talizmany podczas bitew lub jako codzienną ochronę przed złymi duchami.|Okazuje się, że pierniczki wypiekali już starożytni Egipcjanie, Grecy i Rzymianie. Nazywali je miodowymi ciasteczkami. Wierzono wówczas, że miód jest darem bogów oraz że ma magiczne, uzdrawiające moce. Pierniki noszono więc jako talizmany podczas bitew lub jako codzienną ochronę przed złymi duchami.

Klopsiki jagnięce w pomidorowym sosie i fusilli za kuchennymi drzwiami

Początek grudnia nie napawa optymizmem, a moja energia ulotniła się gdzieś hen daleko…
Wszystko to wina szarości za oknem. Dzień po dniu. Wiem, że w końcu przyjdą jasne, a może nawet słoneczne dni. Czekam, wypatruję ich „jak kania dżdżu”. Większą część wolnego czasu spędzam w kuchni. Już sama myśl o gotowaniu grzeje ciało i duszę. Kroję, mielę, doprawiam.I stawiam na płytę patelnię a potem garnek.
Endorfiny tańczą radośnie, smakowe kubki im wtórują.
Siadamy razem do stołu. Grudniowe dylematy pogodowe ulatują w kosmos!|Początek grudnia nie napawa optymizmem, a moja energia ulotniła się gdzieś hen daleko…
Wszystko to wina szarości za oknem. Dzień po dniu. Wiem, że w końcu przyjdą jasne, a może nawet słoneczne dni. Czekam, wypatruję ich „jak kania dżdżu”. Większą część wolnego czasu spędzam w kuchni. Już sama myśl o gotowaniu grzeje ciało i duszę. Kroję, mielę, doprawiam.I stawiam na płytę patelnię a potem garnek.
Endorfiny tańczą radośnie, smakowe kubki im wtórują.
Siadamy razem do stołu. Grudniowe dylematy pogodowe ulatują w kosmos!|Początek grudnia nie napawa optymizmem, a moja energia ulotniła się gdzieś hen daleko…
Wszystko to wina szarości za oknem. Dzień po dniu. Wiem, że w końcu przyjdą jasne, a może nawet słoneczne dni. Czekam, wypatruję ich „jak kania dżdżu”. Większą część wolnego czasu spędzam w kuchni. Już sama myśl o gotowaniu grzeje ciało i duszę. Kroję, mielę, doprawiam.I stawiam na płytę patelnię a potem garnek.
Endorfiny tańczą radośnie, smakowe kubki im wtórują.
Siadamy razem do stołu. Grudniowe dylematy pogodowe ulatują w kosmos!|Początek grudnia nie napawa optymizmem, a moja energia ulotniła się gdzieś hen daleko…
Wszystko to wina szarości za oknem. Dzień po dniu. Wiem, że w końcu przyjdą jasne, a może nawet słoneczne dni. Czekam, wypatruję ich „jak kania dżdżu”. Większą część wolnego czasu spędzam w kuchni. Już sama myśl o gotowaniu grzeje ciało i duszę. Kroję, mielę, doprawiam.I stawiam na płytę patelnię a potem garnek.
Endorfiny tańczą radośnie, smakowe kubki im wtórują.
Siadamy razem do stołu. Grudniowe dylematy pogodowe ulatują w kosmos!|Początek grudnia nie napawa optymizmem, a moja energia ulotniła się gdzieś hen daleko…
Wszystko to wina szarości za oknem. Dzień po dniu. Wiem, że w końcu przyjdą jasne, a może nawet słoneczne dni. Czekam, wypatruję ich „jak kania dżdżu”. Większą część wolnego czasu spędzam w kuchni. Już sama myśl o gotowaniu grzeje ciało i duszę. Kroję, mielę, doprawiam.I stawiam na płytę patelnię a potem garnek.
Endorfiny tańczą radośnie, smakowe kubki im wtórują.
Siadamy razem do stołu. Grudniowe dylematy pogodowe ulatują w kosmos!|Początek grudnia nie napawa optymizmem, a moja energia ulotniła się gdzieś hen daleko…
Wszystko to wina szarości za oknem. Dzień po dniu. Wiem, że w końcu przyjdą jasne, a może nawet słoneczne dni. Czekam, wypatruję ich „jak kania dżdżu”. Większą część wolnego czasu spędzam w kuchni. Już sama myśl o gotowaniu grzeje ciało i duszę. Kroję, mielę, doprawiam.I stawiam na płytę patelnię a potem garnek.
Endorfiny tańczą radośnie, smakowe kubki im wtórują.
Siadamy razem do stołu. Grudniowe dylematy pogodowe ulatują w kosmos!|Początek grudnia nie napawa optymizmem, a moja energia ulotniła się gdzieś hen daleko…
Wszystko to wina szarości za oknem. Dzień po dniu. Wiem, że w końcu przyjdą jasne, a może nawet słoneczne dni. Czekam, wypatruję ich „jak kania dżdżu”. Większą część wolnego czasu spędzam w kuchni. Już sama myśl o gotowaniu grzeje ciało i duszę. Kroję, mielę, doprawiam.I stawiam na płytę patelnię a potem garnek.
Endorfiny tańczą radośnie, smakowe kubki im wtórują.
Siadamy razem do stołu. Grudniowe dylematy pogodowe ulatują w kosmos!|Początek grudnia nie napawa optymizmem, a moja energia ulotniła się gdzieś hen daleko…
Wszystko to wina szarości za oknem. Dzień po dniu. Wiem, że w końcu przyjdą jasne, a może nawet słoneczne dni. Czekam, wypatruję ich „jak kania dżdżu”. Większą część wolnego czasu spędzam w kuchni. Już sama myśl o gotowaniu grzeje ciało i duszę. Kroję, mielę, doprawiam.I stawiam na płytę patelnię a potem garnek.
Endorfiny tańczą radośnie, smakowe kubki im wtórują.
Siadamy razem do stołu. Grudniowe dylematy pogodowe ulatują w kosmos!|Początek grudnia nie napawa optymizmem, a moja energia ulotniła się gdzieś hen daleko…
Wszystko to wina szarości za oknem. Dzień po dniu. Wiem, że w końcu przyjdą jasne, a może nawet słoneczne dni. Czekam, wypatruję ich „jak kania dżdżu”. Większą część wolnego czasu spędzam w kuchni. Już sama myśl o gotowaniu grzeje ciało i duszę. Kroję, mielę, doprawiam.I stawiam na płytę patelnię a potem garnek.
Endorfiny tańczą radośnie, smakowe kubki im wtórują.
Siadamy razem do stołu. Grudniowe dylematy pogodowe ulatują w kosmos!|Początek grudnia nie napawa optymizmem, a moja energia ulotniła się gdzieś hen daleko…
Wszystko to wina szarości za oknem. Dzień po dniu. Wiem, że w końcu przyjdą jasne, a może nawet słoneczne dni. Czekam, wypatruję ich „jak kania dżdżu”. Większą część wolnego czasu spędzam w kuchni. Już sama myśl o gotowaniu grzeje ciało i duszę. Kroję, mielę, doprawiam.I stawiam na płytę patelnię a potem garnek.
Endorfiny tańczą radośnie, smakowe kubki im wtórują.
Siadamy razem do stołu. Grudniowe dylematy pogodowe ulatują w kosmos!