Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Kazimiernikejszyn 2017

Włodek „Paprodziad“ Dembowski; foto Pawel Bajew
24 maja 2017 in Kultura by redakcja
To już czwarta edycja, jak zawsze w Kazimierzu Dolnym. 6-9 lipca.

W tym roku wystąpią: Hey, Kamil Bednarek, L.U.C i Rebel Babel, Łona i Webber, Łąki Łan, Dziady Kazimierskie, Gooral, Julia Pietrucha, SunnyLand. Ruszyła już sprzedaż karnetów, m.in. na stronie Festiwalu.

Inicjatorami i organizatorami festiwalu jest lider Łąki Łan, Włodek Dembowski oraz trener rozwoju osobistego i twórca aplikacji do medytacji Intů Michał Niewęgłowski. Cel? Festiwal będący połączeniem energetycznego wydarzenia muzycznego, kontaktu z naturą, miksu ciekawych osobowości i bezspinkowej atmosfery. Każda odsłona Kazimiernikejszyn pozostawia po sobie jakiś prospołeczny akcent.

W tym roku – „zwierz się” czyli spotkania wokół tematyki prozwierzęcej.

Czy pamiętacie pierwszy bodziec, który stała się podwaliną do myślenia o Kazimiernikejszyn?

Michał Niewęgłowski: Tak. Przypomniały mi się słowa mistrza jogi, który na bardzo skomplikowane, złożone pytanie, z którego byłem szczególnie dumny i spodziewałem się równie złożonej odpowiedzi, odpowiedział tylko: „Nevermind: just relax”. Nie umiem wytłumaczyć w jaki sposób to przypomniane jakiś czas później zdarzenie spowodowało, że wyobraziłem sobie cały festiwal bez spinki…

Włodek Dembowski: Taką nazwę ma też pierwsza płyta Dziadów Kazimierskich. Tak od lat nazywamy nasz ulubiony sposób spędzania czasu w Kazimierskim Parku Krajobrazowym. Wąwozowe włóczęgi, plażowe przygody, koncerty, wystawy, rowery, łódki…

Jakimi ścieżkami szliście budując plan pierwszej edycji festiwalu? Co było osią?  

W.D.: Jedyny plan to taki by jak najwięcej osób mogło doświadczyć tego pięknego, przyjemnego, radosnego uczucia, by przyciągnąć ludzi dla których taka wizja rzeczywistości ma wielką wartość i by wspólnie się tym cieszyć.

M.N.: Cały festiwal wyobraził mi się w jednym momencie. Scenariusz błysnął z nagła. Później oczywiście przychodziły mi spontanicznie nowe pomysły.

A dlaczego jako coroczna lokalizacja festiwalu pojawia się Kazimierz Dolny?

W.D.: Kiedy spotkaliśmy się z Michałem w radio przy okazji premiery płyty Dziadów Kazimierskich ”Kazimiernikejszyn”, opowiedział mi o pomyśle na wyjątkowy festiwal jaki od dłuższego czasu chodzi mu po głowie. W sumie brakowało mu tylko nazwy i miejsca. Mnie akurat tego nie brakowało.

M.N.: Gdy zaproponowałem Włodkowi rolę opiekuna artystycznego festiwalu, miejsce miałem już klepnięte i dogadane pod festiwal, ale wycofałem się z niego, gdy Włodek zaproponował Kazimierz, w którym  jest zakochany. I tak już zostało. Zgodziłem się nawet uprzednio ani razu tam nie pojechawszy. Teraz jak o tym myślę, widzę, że popłynęliśmy naprawdę bez spinki. I wyszła z tego praca w tandemie.

Tegoroczna edycja Kazimiernikejszyn jest już czwartą z rzędu. Co Was zaskakiwało podczas poprzednich?

W.D.: Ilość potwornie zadowolonych osób, festiwalowiczów oraz mieszkańców. Wsparcie i zaangażowanie z każdej strony. Niewyobrażalna atmosfera przepełniona radością, empatią, dystansem i wszechobecnym uśmiechem.

M.N.: To w jaki sposób festiwal zrodzony z serca jest coraz lepiej zorganizowany i przyciąga kolejne grupy przefantastycznych ludzi.

Mówi się też, że Kazimiernikejszyn słynie z akcji prospołecznych. Opowiecie o nich parę słów?

W.D.: Dla mnie najważniejszy w tym aspekcie jest wątek edukacyjny czyli poszerzanie świadomości. Dla dobra każdego z osobna, a dzięki temu dla całego społeczeństwa. W końcu jesteśmy Jednym Organizmem…

M.N.: Cały festiwal przemyślany jest jako jedno wielkie wydarzenie, które sprzyja społeczenie. Jeśli na przykład jest się osobą zaangażowaną w pomaganie innym, to karnety można nabyć za 50%. Wiodącą ideą jest promocja wartości i postaw wzajemnej akceptacji, naturalności, wspieranie wolontariatu, a koncerty odbywają się wieczorami tak, by cały dzień móc poświęcić spędzeniu czasu offline z innymi festiwalowiczami, wypoczynkowi i aktywnościom. Przyjedź, poczuj, przekonaj się.

W strefie koncertowej nie sprzedaje się mięsa, a sporo festiwalowiczów to wegetarianie lub weganie. Wy sami nie jecie mięsa. Dlaczego?

W.D.: Interesuję się Biologią Przekonań czyli tym jak nasze myśli wpływają na nasze postępowanie i życie. Jednym z takich przekonań jest to, że ludzie muszą jeść mięso żeby żyć, muszą zabijać. Ja nie robię tego od siedmiu lat i żyję i mam się jeszcze lepiej niż kiedy jadłem mięso. Za tym przekonaniem idzie proces produkcji, który w tym momencie ma najszkodliwszy wpływ na naszą Planetę. Wycinki lasów pod produkcję modyfikowanej paszy, spalanie resztek i kości, zatruwanie gleby, nieludzkie warunki hodowli i globalna aura cierpienia jakie temu towarzyszy – nie chcę tego oceniać ani osądzać a jedynie pokazywać, że można bez tego żyć jeśli tylko się zechce.

M.N.: Przestałem jeść mięso ponad 15 lat temu dla eksperymentu. I tak już zostało. Ponieważ pobieramy opłaty od wystawiających się tam foodtrucków dziwnie bym się czuł zarabiając na mięsie. Ale oczywiście to osobista sprawa. Rekomendujemy też restauracje w Kazimierzu, gdzie podają potrawy mięsne. Dbamy o wszystkich festiwalowiczów.

A jakimi kryteriami kierujecie się budując line-up? 

W.D.: Moc Energia Endorfina! Kontakt z publicznością. Emocjonalność, prawdziwość bez zadęcia i gwiazdorzenia.

M.N.: Artyści energetyczni, prawdziwi, jak najbardziej pozytywni no i znani 🙂

Czego nauczyło Was Kazimiernikejszyn?

M.N.: Świetne pytanie. Pokory przede wszystkim. Wytrwałości. Umiejętności dogadywania się mimo napięć. Liczenia pieniędzy. Poczucia, że błąkająca się po synapsach myśl może się zmaterializować pod postacią kilku tysięcy osób bawiących się pod sceną.

W.D.: Kazimiernikejszyn nauczyło mnie że marzenia się spełniają, ale trzeba do tego dużo pracy, poświęcenia,  odwagi, uważności, konsekwencji, determinacji, wiary i dużo spinki w odpowiednim czasie.

To już czwarta edycja festiwalu – na czym najbardziej zależy Wam w tym roku?

W.D.: Najbardziej zależy mi na SYNTONII, na tym by jak najwięcej ludzi poczuło na własnej skórze, że to o czym opowiadam w bajkowych tekstach Łąki Łan dzieje się naprawdę. Żeby jak najwięcej radosnych osób przybyło do Kazimierza i żeby ta pozytywna energia, którą razem wytworzymy rozlała się, emanowała na całą Polskę!!! Żeby odradzać wiarę w piękny Świat!!!!

M.N.: Żeby ludzie eksplodowali pozytywem jak co roku i żebyśmy dalej budowali marzenie o tym żeby całe miasto zamienić na te parę dni w festiwal, bez przypadkowych turystów, co byłoby ewenementem jeśli chodzi o festiwale.

Michał Niewęgłowski

Od 15 lat związany ze szkoleniami i programami rozwoju duchowego i osobistego: od kursów otwartych, przez biznesowe, dla studentów i liderów społecznych, po kursy prowadzone jako wolontariusz w więzieniach i poprawczakach z trudną młodzieżą. Organizator kursów medytacyjnych. Ukończył zdrowie publiczne na SWPS w Warszawie. Inicjator i współorganizator festiwalu Kazimiernikejszyn. Autor bloga medyteusz.pl, gospodarz „Audycji bez spinki” na antenie radia Kampus. Współautor pierwszej, polskiej aplikacji rozwojowej z medytacjami prowadzonymi Intů, http://intu.mobi/index.php/pl/przykladowa-strona/ Tata dwóch córek.

Włodek „Paprodziad“ Dembowski

Lider takich projektów, jak Łąki Łan, Dziady Kazimierskie czy November Project. Inicjator i współorganizator festiwalu Kazimiernikejszyn, fan mchu, paproci. Wyznaje zasadę: „Kto się śmieje, ten się śmieje”. Mieszka w Warszawie, gdzie od czasu do czasu organizuje też wycieczki w ramach WTE (Warszawskiej Turystyki Ekstremalnej). W Kazimierzu Dolnym prowadzi także Klub Tomka Sawyera. Gospodarz „Audycji bez spinki” na antenie radia Kampus.


Rajskie ptaki w Twoim ogrodzie

Wiosna i lato to czas wyjątkowych spotkań na świeżym powietrzu. Garden party czy weekendowe przyjęcia z bliskimi na tarasie mają swój niepowtarzalny i bezpretensjonalny urok. ...

Wywiad SENSu: Joanna Brodzik

Na prośby widzów wróciła właśnie na plan szóstego sezonu serialu z cyklu „Nad rozlewiskiem”, na prośbę naszej redakcji po raz trzeci pojawiła się na okładce ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI