Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój


Odtwórz
video

Odcinek 4

Złota Świątynia w Amritsarze

Jeśli jest się na północy Indii naprawdę warto nadłożyć drogi, a nawet zmienić plany tylko po to, aby zobaczyć Złotą Świątynię. Dla Sikhów to miejsce najwyższego, religijnego kultu. Dla innych, miejsce, które wzbudza podziw.
Pobożna rodzina Sikhów
FotoGaleria Złota Świątynia w Amritsarze

zobacz także

  • Na ulicy w Mumbaju…
  • Mieszkanki Kańcipuram
  • Młodzi sikhowie
  • Złota Świątynia w Amritsarze
  • Mutapa
  • slon
  • w klasztorze Rumtek
  • Po rytualnej kąpieli
  • Czerwony Fort w Agrze
  • Tadż Mahal

dołącz do klubu zwierciadła

Czy chcesz otrzymywać powiadomienia o kolejnych odcinkach serii Zakochani w świecie oraz newsletter Zwierciadła?

 

O Odcinku Złota Świątynia w Amritsarze

Jeśli jest się na północy Indii naprawdę warto nadłożyć drogi, a nawet zmienić plany tylko po to, aby zobaczyć Złotą Świątynię. Dla Sikhów to miejsce najwyższego, religijnego kultu. Dla innych, miejsce, które wzbudza podziw.
Pobożna rodzina Sikhów

Materialne piękno świątyni (jest naprawdę złota!) i duchowe uniesienia (tysiące wiernych każdego dnia!) to dla przybyszów gwarancja wrażeń, które zostają w pamięci na długo. Warto się tam wybrać również dlatego, że Sikhowie otwierają wrota swojej świątyni ludziom wszystkich religii. Naprawdę za każdym razem, kiedy wchodziliśmy do Złotej Świątyni czuliśmy się jak mile widziani goście. Nie można wnosić alkoholu i używek, wystarczy zdjąć buty, rytualnie obmyć nogi, zakryć głowę i … przenieść się do innego świata. Świątynia „żyje” od światu do zmierzchu. Ciągle w akompaniamencie muzyki słyszy się tu słowa ze świętej księgi Sikhów Guru Granth Sahib.

W 1708 roku ostatni żyjący guru zdecydował, że po jego śmierci następstwo przejmie właśnie…. księga. Dlatego jest odczytywana w Złotej Świątyni nieustannie. A wyrecytowanie całego tekstu zajmuje dwie doby. Godzinami patrzyliśmy na wody basenu wokół świątyni. I wiernych, którzy z namaszczeniem biorą rytualne kąpiele. A kiedy potrzeby ducha i religii były już zaspokojone żaden pielgrzym nie odmówił sobie wizyty w jeszcze jednym miejscu…

Gigantyczna świątynna stołówka, zapewnie darmowe jedzenie wszystkim, niezależnie od wyznania, koloru skóry, zamożności. Tysiące osób z blaszanymi naczyniami wchodzą do ogromnych hal, siadają na podłodze i czekają na swój posiłek. Kiedy skończą, podłoga jest zmywana, a do środka wlewa się kolejna fala zgłodniałych pielgrzymów. I tak non stop! Fantastycznie zorganizowana, działająca bez zarzutu, pysznie karmiąca machina! Kiedy odkryliśmy to miejsce nie szukaliśmy już jedzenia poza Złotą Świątynią. A za zaoszczędzone pieniądze z największą przyjemnością przedłużyliśmy sobie pobyt w Amritsarze!

Tekst: Joanna Grzymkowska-Podolak

O nas

Asia Grzymkowska-Podolak
Jarek Podolak

Jesteśmy operatorsko- dziennikarskim małżeństwem, które po tym, jak dostało od życia tak zwanego "kopa", podjęło decyzję o zmianach. Takich, które wywracają życie do góry nogami. No, i które nierozerwalnie łączą się z podróżami. I opowiadaniem o nich.

Ale po kolei. Najpierw chcielibyśmy się przedstawić. Asia od 12 lat jest reporterką i wydawcą programów TV. Jarek od 19 lat operatorem obrazu, absolwentem PWSFTViT. Kilkanaście lat naszego życia nierozerwalnie złączonych jest z telewizją.

W telewizji się poznaliśmy. Potem pracowaliśmy razem, tysiące razy opowiadając widzom za pomocą słowa i obrazu o tym, co sami widzieliśmy. Patrzenie na świat i opowiadanie o nim wpisało się w nas na zawsze i właściwie wypełniało każdy dzień naszego życia prywatnego i zawodowego.

A dalekie podróże? Te pierwsze to zwykłe, zorganizowane wycieczki turystyczne, po których tylko płakać się chciało, że w tak ograniczony i komercyjny sposób pokazuje się i poznaje świat. Po każdym takim wyjeździe zostawało w nas przekonanie, że świat jest niesamowity, niezwykły i tak naprawdę to my go dopiero zaczniemy poznawać w przyszłości.

No i wtedy przyszedł "kop". Jarek trafił do szpitala z bólem w klatce piersiowej. Ku niedowierzaniu wszystkich - rodziny, lekarzy, i jego samego miał zdiagnozowany zawał! Dwa dni później decyzja. Jedziemy sami na NASZĄ wyprawę.

Kilka miesięcy po tym z warszawskiej Pragi ruszyliśmy do Maroka. W ciągu kilku tygodni objechaliśmy je dookoła. Wróciliśmy nie tylko cali, zdrowi i szczęśliwi. Wróciliśmy z przekonaniem, że o to nam właśnie chodzi!

I podjęliśmy decyzję o samodzielnej, kilkumiesięcznej wyprawie do Indii. Tym razem nie tylko z notesem, ale i kamerą. Sami, bez ogromnego zaplecza telewizyjnego, wielkiej ekipy i profesjonalnego sprzętu wyruszyliśmy w nieznany sobie kawałek świata po to, żeby go zobaczyć i pokazać innym. Nie tak jak wymyśli to producent telewizyjny. Nie tak jak zorganizuje nam to kierownik produkcji. Chcieliśmy rozmawiać z ludźmi, których wcześniej nie umówił nam researcher. Nie planowaliśmy spotkań i wydarzeń. Nie opłacaliśmy rozmówców. Ruszyliśmy po wielką przygodę i wspaniałe zdjęcia.

Po czterech miesiącach podróży dookoła Indii przywieźliśmy wspomnienia, szczegółowe notatki i materiały na książkę oraz telewizyjny cykl reportaży podróżniczych pt."Zakochani w świecie. Indie".

Zobacz nasz profil na Facebooku

Więcej

Zakochani w świecie

Indie


Sprawdź


POLECANE KSIĄŻKI