Złota Świątynia w Amritsarze

Jeśli jest się na północy Indii naprawdę warto nadłożyć drogi, a nawet zmienić plany tylko po to, aby zobaczyć Złotą Świątynię. Dla Sikhów to miejsce najwyższego, religijnego kultu. Dla innych, miejsce, które wzbudza podziw.
Materialne piękno świątyni (jest naprawdę złota!) i duchowe uniesienia (tysiące wiernych każdego dnia!) to dla przybyszów gwarancja wrażeń, które zostają w pamięci na długo. Warto się tam wybrać również dlatego, że Sikhowie otwierają wrota swojej świątyni ludziom wszystkich religii. Naprawdę za każdym razem, kiedy wchodziliśmy do Złotej Świątyni czuliśmy się jak mile widziani goście. Nie można wnosić alkoholu i używek, wystarczy zdjąć buty, rytualnie obmyć nogi, zakryć głowę i … przenieść się do innego świata. Świątynia „żyje” od światu do zmierzchu. Ciągle w akompaniamencie muzyki słyszy się tu słowa ze świętej księgi Sikhów Guru Granth Sahib.

reklama

W 1708 roku ostatni żyjący guru zdecydował, że po jego śmierci następstwo przejmie właśnie…. księga. Dlatego jest odczytywana w Złotej Świątyni nieustannie. A wyrecytowanie całego tekstu zajmuje dwie doby. Godzinami patrzyliśmy na wody basenu wokół świątyni. I wiernych, którzy z namaszczeniem biorą rytualne kąpiele. A kiedy potrzeby ducha i religii były już zaspokojone żaden pielgrzym nie odmówił sobie wizyty w jeszcze jednym miejscu…

Gigantyczna świątynna stołówka, zapewnie darmowe jedzenie wszystkim, niezależnie od wyznania, koloru skóry, zamożności. Tysiące osób z blaszanymi naczyniami wchodzą do ogromnych hal, siadają na podłodze i czekają na swój posiłek. Kiedy skończą, podłoga jest zmywana, a do środka wlewa się kolejna fala zgłodniałych pielgrzymów. I tak non stop! Fantastycznie zorganizowana, działająca bez zarzutu, pysznie karmiąca machina! Kiedy odkryliśmy to miejsce nie szukaliśmy już jedzenia poza Złotą Świątynią. A za zaoszczędzone pieniądze z największą przyjemnością przedłużyliśmy sobie pobyt w Amritsarze!

Tekst: Joanna Grzymkowska-Podolak