Czy odczuwasz wewnętrzny przymus pracy?

fot.123rf

Nie potrafisz wyjść z biura o rozsądnej godzinie? Wolny czas wytwarza w tobie napięcie? Przekładasz kolejny raz rodzinny obiad, bo „dziś znów się nie wyrobisz”? Pracoholizm to plaga XXI wieku, typowa zwłaszcza dla czasów kryzysu. Co robić, jeśli dopadł i ciebie?
Jeśli twój świat zaczyna się i kończy na pracy, gdy przestała być ona już przyjemnością, a stanowi tylko wewnętrzny przymus – wtedy jesteś zagrożona utratą równowagi między życiem zawodowym a prywatnym. Jej brak na dłuższą metę prowadzi do pracoholizmu i wypalenia zawodowego. Według badań CBOS co dziesiąty Polak boryka się z obsesyjną potrzebą, a raczej przymusem pracy. Pracoholicy to najczęściej osoby młode i niezwykle ambitne. I w większości kobiety – podchodzą do niej bowiem bardziej emocjonalnie i zazwyczaj mocno się angażują.

reklama

– Pracoholizm jest jednym z uzależnień behawioralnych, takich jak hazard lub zakupoholizm – mówi Joanna Godecka, life coach i trenerka praktyk integracji oddechem. – Chociaż jest uzależnieniem, jest też społecznie akceptowany, ponieważ kojarzy się z pozytywnie postrzeganymi cechami, takimi jak: pracowitość, odpowiedzialność, zamożność. O pracoholikach myślimy, że świetnie sobie radzą w życiu i odznaczają się siłą. Często nie dostrzegamy jednak różnicy między tymi cechami a nałogiem pracy.

Sam stres, zero frajdy

– O tym, że jesteśmy zagrożeni pracoholizmem, świadczą następujące symptomy: nie potrafimy wyjść z pracy o rozsądnej godzinie, będąc na wakacjach, pędzimy z plaży do hotelu, żeby sprawdzić służbową skrzynkę pocztową, często spędzamy w biurze weekendy, myślimy o niej przez większą część dnia i ciągle o niej mówimy – wymienia Joanna Godecka. – W tych przypadkach jesteśmy na dobrej drodze, żeby stracić punkt równowagi.

Dla osoby uzależnionej od pracy urlop to coś, co z nią konkuruje. Najbardziej stresująca jest myśl, że może kiedy mnie nie będzie przy biurku, okażę się kimś, kogo można zastąpić.

Pracoholik miewa też obsesyjną potrzebę kontroli. Relaks i zanurzanie się w chwili obecnej powoduje u niego lęk. Jak każde uzależnienie, pracoholizm działa destrukcyjnie. Praca zajmuje cały obszar egzystencji, po jakimś czasie nie starcza już miejsca na nic innego. – Co więcej, rzadko jest też przyjemnością – mówi Joanna Godecka. – Staje się wewnętrzną presją, więc generuje stres.

Zaburzona równowaga szkodzi wszelkim relacjom i, jak każde uzależnienie, obniża ogólny poziom szczęścia. W efekcie prowadzi do problemów zdrowotnych i zaburzeń psychicznych. Jak przy każdym uzależnieniu behawioralnym, pojawia się wyczerpanie psychiczne i fizyczne, kłopoty ze snem, koncentracją, bóle głowy, wrzody żołądka. Pracoholizmowi towarzyszy też wypalenie zawodowe, które prowadzi do depersonifikacji, czyli obojętnego reagowania na innych ludzi: zarówno klientów, podwładnych czy współpracowników, jak i przyjaciół oraz członków rodziny.

– To prosty mechanizm: nadmiar bodźców przy braku regularnego rozładowania stresu prowadzi do totalnego znieczulenia. A ono z kolei – do obniżonego poczucia własnej wartości, spadku radości z dokonań osobistych oraz niskiego przekonania o własnej kompetencji, i kryzys mamy gotowy – wyjaśnia Joanna Godecka.

Zgubna siła prestiżu

Pracoholizmowi zawsze sprzyjają kryzysy ekonomiczne. Wówczas ludzie pracują w poczuciu, że praca jest od nich cenniejsza, próbują więc udowodnić, że właśnie im się należy. W ten sposób lądują na straconej pozycji. Pracoholizm częściej dotyka osób, dla których ambicje zawodowe mają szczególne znaczenie. Również dążenie do osiągnięcia prestiżu społecznego oraz wysokiego statusu finansowego popycha ku temu nałogowi. Dla większości osób przeginających z pracą imponujący napis na drzwiach gabinetu lub na wizytówce jest ważny. Z nim się utożsamiają i od niego uzależniają.

U podstaw leży zwykle zachwiane poczucie własnej wartości. Dzięki pracy dość łatwo zrekompensować sobie braki w innych dziedzinach. Kiedy nie czujemy się na przykład atrakcyjni jako kobiety czy mężczyźni, gdy nie doświadczamy szczęścia i satysfakcji w związkach, brakuje nam rodziny i udanych relacji przyjacielskich, równoważymy to poczuciem sukcesu zawodowego. Może kryć się za nim także intelektualne niedowartościowanie i chęć udowodnienia, że jest inaczej. Istotne, z jaką intencją podchodzimy do pracy i jej miejsca w naszym życiu. Jeśli ma ona nam zastąpić inne wartości lub zadośćuczynić deficytom, pracoholizm staje się realnym zagrożeniem.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »