Sekret mocy Anny

Pewna kobieta o imieniu Anna myślała, że nikomu nie jest już potrzebna. Dzieci dorastały, mąż stawał się obcy, dom opustoszał. Nie wierzyła, że będzie jeszcze kiedyś jeść garściami poziomki, tańczyć na bosaka i delektować się każdą chwilą życia. Anna jednak wytłumaczyła sobie, że to najlepszy czas, by poszukać siebie. Wkrótce poznała własny styl działania i myślenia. Wiedziała już, co chce dalej robić. Poznała też szyfr, otwierający drzwi do porozumienia z bliskimi. Jak to zrobiła?

Starszy syn Anny zaczął właśnie studia, grał w zespole metalowym. Spędzał dużo czasu z dziewczyną. W wakacje znalazł pracę i zarobił pierwsze pieniądze. Przebąkiwał coś o wyprowadzce z domu. Młodszego nie było praktycznie w domu – ze szkoły biegał na treningi. Gdy niedawno przyszła pocałować go na dobranoc, naciągnął kołdrę do na głowę i odwrócił się plecami. Mąż był pochłonięty pracą nawet w weekendy. Nie wyjeżdżali razem już od lat. Czasami spotykali się przy śniadaniu, ale wtedy nie było czasu na dyskusje. Śpieszył się do pracy.

Anna miała wrażenie, że od bliskich, którzy przez kilkanaście lat stanowili oś jej życia, oddziela ją teraz gruba szyba. Wołała do synów i męża, ale szkło tłumiło głos. Waliła w nie pięściami, ale oni nadal stali odwróceni, zajęci swoimi sprawami. Annie chciało się płakać.

Anna, jak wiele innych kobiet w wieku 40-50 lat nie wiedziała, jak znaleźć nowy punkt odniesienia.

– Problem takich kobiet jak Anna leży w jej samotności, czuje się opuszczona, niepotrzebna – mówi Maria Moneta-Malewska, lek. psychiatra, Lwowska 5 Centrum Zdrowia i Psychoterapii. – Ma dorastające dzieci, które wkrótce wyjdą w świat i nie będą potrzebowały jej pomocy. Jej niska samoocena jest przyczyną złego samopoczucia. Wykonała swoje zadania, najlepiej jak potrafiła. Teraz stoi przed problemem, co dalej? Pierwsza część jej życia już minęła, teraz wchodzi w drugi okres. Jeżeli do tej pory nie zbudowała zaplecza takiego, że ma przyjaciółki, zajęcie poza domem, to sytuacja jest trudna. Wymaga pomocy specjalisty. Zresztą trudno oprzeć się na radach przyjaciółek, o ile się je ma, czy na radach obcych osób, bo wszyscy widzą tylko wycinek problemu. Trzeba zobaczyć problem w całości. To potrafią specjaliści, którzy mogą pomóc takiej osobie. Iść razem z nią, by odkrywać obszary życia, w których może się spełnić.

Mapa uczuć, pragnień i talentów

Skąd Anna miała wiedzieć, co da jej spełnienie? Przecież do tej pory jej pasją był dom. Istnieje metoda, która działa jak system wspomagająco-nawigacyjny. Przeprowadza najlepszą drogą do celu. Bez błądzenia. Straty czasu i pieniędzy na paliwo. Testowania na sobie każdego zakrętu czy skrzyżowania.

Anna myślała, że nie potrzebuje, by ktoś nią kierował. Świetnie znała swoje słabości, a także talenty i predyspozycje. W końcu nie urodziła się wczoraj. Wychowała dzieci, dbała o dom, męża. To prawda, ale chodziła do tej pory tymi samymi ścieżkami. Wejście na nowy etap życia oznacza też zmianę trasy. Nie można dojść starą drogą do nowego celu.

Na nieznanej ścieżce Anna spotkała nową osobę. Może nie znała jej do tej pory, a może domyślała się jej istnienia. Ta osoba to sojusznik i przyjaciel, który czekał aż Anna pozwoli mu działać. Anna po prostu odkryła siebie. Potrafiła wreszcie odpowiedzieć na pytanie „kim jestem?”.

Każdy z nas przyszedł na świat z pewnym pakietem cech, który jest zalążkiem naszego przyszłego stylu myślenia i działania. Kształtuje się on wraz z wiekiem. Określa, jak układamy relacje z otoczeniem. Jeśli dobrze go poznamy, zagospodarujemy własny potencjał w pełni świadomie, a nie po omacku, metodą prób i błędów. Poczujemy się ze sobą dobrze i bezpiecznie.

Wg metody FRIS (Fakty – Relacje – Idee – Struktury), którą opracowała dr Anna Samborska-Owczarek z Politechniki Szczecińskiej, m. in. badając sposoby komunikacji między ludźmi i sztuczną inteligencję, można wyodrębnić 4 perspektywy poznawcze. Na ich podstawie opisuje się style myślenia i działania:

– zawodnik – myśli logicznie, stawia cel i znajduje efektywny sposób realizacji, dominuje u niego perspektywa faktów.
– partner – myśli intuicyjnie, określa cel z uwzględnieniem powiązań z osobami lub rzeczami, znajduje części wspólne i podobieństwa, najważniejszą perspektywą są relacje.
– wizjoner – myśli w sposób lateralny (tzn. równolegle, poza schematem), widzi problem globalnie, znajduje nieszablonowe rozwiązania, przeważa u niego perspektywa idei.
– badacz – myśli analitycznie, zbiera informacje, przypatruje się im i szuka rozwiązania optymalnego. Wiodącą perspektywą są struktury.

Aby poznać własny styl myślenia i działania, trzeba przeprowadzić badanie. Można je zrobić online. To może być fascynująca podróż. Tak, jakby ktoś pokazywał Ci już miejsca, które doskonale znasz, ale widzisz je w zupełnie nowym świetle. Co więcej – odkrywasz zupełnie nowe wyspy, miasta i miasteczka na mapie swoich predyspozycji, przekonań czy motywacji. Od razu przychodzą ci do głowy pomysły, jak możesz je wykorzystać w życiu. Takie osoby jak Anna mogą poczuć ogromną ulgę, jeśli dowiedzą się, że np. fakt, że nie dogadują się z kimś nie jest ich winą. Może to być po prostu efekt zetknięcia różnych stylów – np. „partnera”, który czuje potrzebę snucia opowieść, by lepiej zrozumieć problem z „zawodnikiem”, który zmierza prosto do celu i jest poirytowany przedłużającymi się rozmowami.


Zbadanie, w jakiej mierze reprezentujemy 4 sposoby myślenia i działania, który z nich jest dominujący, pomaga w zrozumieniu samego siebie, swoich motywacji, a nawet historii. Często pojawia się tu efekt „aha” – dlatego tak postępuję, wybieram i decyduję. Jeśli jestem „zawodnikiem” – szybko podejmuję decyzje i działam. Jeśli zaliczam się do „badaczy” – wolniej. Widzę problem szerzej, gdy mój typ to „wizjoner” lub dokładniej w przypadku badacza. Będąc z kolei „partnerem” widzę zarówno fakty jak i rzeczy nieoczywiste, na pierwszy rzut oka ukryte, czyli powiązania i podobieństwa.

Synu, wpadniesz na kawę?

W tak trudnym momencie, gdy „gniazdo”, czyli dom, który kobieta współtworzyła, pustoszeje, bardzo ważna jest komunikacja. Nie tylko trzeba nawiązać kontakt z samą sobą, ale zadbać o relacje z mężem i dorastającymi dziećmi. Jeśli umiemy rozszyfrować ich styl myślenia i działania, łatwiej do nich dotrzeć. Nie denerwujemy się, że mąż lubi milczeć lub odpowiada zdawkowo. Może przeważa u niego myślenie w stylu badacza? Rozumiemy, że studiujący syn co tydzień zmienia pomysł na życie, a każda jego wizja jest monumentalna jak Pałac Kultury. Po prostu jest „wizjonerem”. Mając taką wiedzę, nie musimy jak Anna bezradnie i bezskutecznie krzyczeć do rodziny przez grubą szybę.

Troska o dobre relacje z dziećmi to zadanie na całe życie. Gdy jednak coś w nich szwankuje, nie należy się poddawać. Trzeba próbować rozmawiać. Bywa jednak, że rozmowa, zwłaszcza z nastolatkiem, stanowi wyzwanie.

– Na rozmowę z nastolatkiem każdy moment jest dobry i to co ma znaczenie, to sposób w jaki rozmawiamy – mówi Grażyna Rembelska, psychoterapeutka dzieci i młodzieży, Lwowska 5 Centrum Zdrowia i Psychoterapii. – Ważne żeby w tej rozmowie nie oceniać, nie krytykować, nie udzielać rad, nie narzucać swojego zdania. Jeżeli nasz nastolatek nie chce z nami rozmawiać, warto zastanowić się dlaczego, co takiego się stało, że wycofał się z kontaktu z rodzicami. Czasami rodzice są sami w stanie odpowiedzieć na to pytanie, wtedy łatwiej jest ten kontakt nawiązać. Natomiast czasami ta odpowiedź jest dużo trudniejsza do znalezienia, wtedy warto skorzystać z pomocy specjalisty. Czasami nasze dzieci próbują z nami nawiązać kontakt. Natomiast nie zawsze jest to kontakt, jakiego rodzic chciałby. Rodzic chciałby usłyszeć to, co dla niego jest satysfakcjonujące, nie zawsze idzie to w zgodzie z tym, co nastolatek nam prezentuje. Wtedy dochodzi do konfliktów. Dlatego w tych momentach, kiedy nasze dzieci dzielą się z nami swoimi uczuciami, spostrzeżeniami, wątpliwościami ważne jest, byśmy słuchali swoich dzieci. Żebyśmy stosowali narzędzia takie, jak aktywne słuchanie, jak empatię, okazywanie zrozumienia, po to, żeby ten kontakt się nie zerwał. Żeby mieć z naszym dzieckiem więź, relację.

Ona procentuje na całe życie. To dzięki niej możemy zadzwonić do dorosłego dziecka i powiedzieć: „Cześć synu, wpadniesz na kawę?” On zaś odpowie: „Jasne, będę jutro”.

Kocham to, co robię

Rodzic nigdy nie przestanie troszczyć się o dziecko, nawet, gdy jest dorosłe. Często martwi się o jego drogę zawodową. Młodzi dorośli wybierają kierunek studiów, nie znając jeszcze swojego potencjału. Metoda FRIS pozwala im szybciej rozpoznać styl myślenia i działania, który pomoże ustalić ścieżkę zawodową. Dzięki temu wystarczająco wcześnie można uchronić dziecko przed kosztownymi błędami i wyposażyć w wiedzę o sobie na całe życie. Czy możemy dać mu lepszy prezent na start?


– Często widzę łzy wzruszenia, gdy osoba, z którą pracuję dostrzega, że robi to, co kocha i jest to całkowicie z nią zgodne – opowiada Patrycja Gorczyca, coach, trener, filozof, Lwowska 5 Centrum Zdrowia i Psychoterapii. – W takiej sytuacji człowiek nie czuje, że pracuje, tylko osiąga stan „flow” w pracy. Czasami jednak spotykamy osoby, które chciałaby się znaleźć w zupełnie innym miejscu. Dla tych osób kluczową kwestią jest dowiedzieć się, jak rozpocząć ten proces zmiany, na co zwrócić uwagę przy ustalaniu wstępnych założeń, mających doprowadzić do celu, jak nie dać się pochłonąć działaniu, które powoduje wypalanie się.

Wróćmy jednak do Anny. Postanowiła, że zajmie się projektowaniem naczyń ceramicznych. Wkrótce uruchomiła sklep internetowy. Nie zarabia na nim zbyt wiele, ale robi coś, co kocha. Nadal przeżywa syndrom pustego gniazda, ale o wiele mniej boleśnie.

Jeśli chcesz odkryć siebie na nowo i poznać swój styl, umów się na badanie i sesję diagnostyczną z coachem. Możesz również umówić się na pierwszą wizytę u psychoterapeuty >>>