Pisane na lustrze. Blog Anny Janko
-
DZIEWCZYNKA Z POCIĄGU
Jadę pociągiem, czytam jakąś nieważną książkę. Przyglądam się też, od czasu do czasu, tłustej łapce śpiącej dziewczynki; mała rączka zwieszona z fotela lekko się kołysze. Jest to rączka, jaką miewają putta w kościołach.
Dziewczynka, zanim zasnęła, przyglądała mi się ciemnymi oczami. W jej spojrzeniu była nadspodziewana powaga i dojrzałość. Nic z dziecięcej nieokreśloności. Żadne „to”, żadne „ono”, które dopiero będzie się stawać kimś.
Podobno dzieci, w ogóle ludzie, w procesie swego rozwoju nie tyle przyjmują nową wiedzę, ile przypominają sobie tę , którą posiadają sprzed narodzin. Tak twierdził Platon i to samo powtarzają niektórzy uczeni. Wszystko ma być zapisane w genetycznej księdze człowieka, a człowiek w procesie ewolucji „przeczytał” też księgi zwierząt, roślin, skał, wody, ognia i – samego Boga.
Może się zdarzyć, że nie do końca owa wszechwiedza istnienia sprzed narodzin zatraci się w dziecku, które przychodzi na świat.
Pociąg właśnie minął Iławę i wesołe jasne domy nad niewielkim jeziorkiem. Domy wesołe, a jeziorko na ziemi – jak martwe, pod bezimiennym, niejasnym blaskiem. A na jeziorku dwa łabędzie, nieruchome, jakby przepływały z jednego miejsca do tego samego miejsca… Jest to tak szczególne, że pociąg zamarł jakby na chwilę, niczym przed tajemniczym obrazem, gdzie spod cienkiego jak bibułka czasu prześwieca wieczność.
Jadę dalej: pojawiło się łagodne wzgórze, niby na następnej stronicy książki, biegną tam chłopcy za piłką, po nagiej ziemi biegną, szarej, spopielałej w tę zimę bezśnieżną.
Przeniosłam spojrzenie na dziewczynkę, śpiącą naprzeciw mnie. Rączka małej drgnęła i odwróciła się dłonią do góry. Przypomniałam sobie, że jako dziecko, w przedszkolu, nigdy nie zasypiałam po obiedzie. Inne dzieci zapadały w sen na swoich łóżeczkach, zatrzymywały się w istnieniu na nieprzytomną godzinę, a ja jedna w pełni żywa, władczyni rzeczywistości, przechadzałam się pomiędzy nimi, słuchałam ich oddechów, pod nieobecność wychowawczyni. Patrzyłam w otwarte buzie, oglądałam ręce zwieszające się z łóżek. Bawiłam się ich bezwładnymi palcami. Odginałam je delikatnie, a one wracały do lekko zgiętej pozycji. Półotwarte piąstki kryły czasem jakąś tajemnicę, na przykład rysik kredki czy lepki cukierek…
Dziś oczywiście nie wiem, co się stało z tamtymi dziećmi. Które z nich żyją, a które już umarły, czy są szczęśliwe czy nie? Patrzę na moją dziewczynkę z pociągu, która wyrośnie może na kogoś prawdziwego, kogoś kto nie zapomni skąd się wziął na świecie…
.
Użytkownik Anna Janko zaktualizował swój stan: 2012-01-04 08:46:40 · Wyświetl
Jestesmy wspaniala maszyna, super konstrukcja – jak skomplikowana pokazuja choroby…. Ale gdyby wszystko to, czym jestesmy bylo zakodowane, to nie byloby miejsca na tak zwana wolna wole… Epigenetyka – to nauka zajmujaca sie tym, jak srodowisko i przezycia wplywaja na odczytywanie kodu genetycznego (ksztaltowanie charakteru…???). Epigenetyka jest na razie w pieluszkach, troche skrobie po powierzchni, ale nawet z tego skrobania widac, ze cos w tym jest. Ja tez nie moglam sypiac w przeszkolu podczas lezakowania (teraz chcialabym te wszystkie niewykorzystane godziny lezakowania dostac z powrotem). Wygladalam wtedy przez okno. Przez witryne.
Pięknie opisane zjawisko codzienności. Jak to się warto tak czasami zadumać. Popatrzeć na ludzi, na kwiaty, szare niebo i pomyśleć, dlaczego to tak wygląda i co z tego wynika. W taki sposób zwyczajny na pozór świat jawi się jako coś niezwykłego, mistycznego. Tak możemy nauczyć się dostrzegać więcej, żyć namiętniej, oddychać głębiej, w końcu pozostawić po sobie więcej.
chwila w pociągu i przeszłość w tej chwili … tak przyjemnie czyta się Pani opisywanie świata, które jakby mimo wszystkiemu … jakby ”ktoś zatrzymał wreszcie świat” i można było wysiąść … albo właśnie wsiąść do pociągu
)
Znajoma trasa, ale jakże ciekawe spojrzenie na okoliczności za oknem (ach, IŁawa !) i wewnątrz przedziału- nadal czuję się podróżującą dziewczynką, odkrywam z mozołem TĘ wiedzę sprzed narodzin. Motyw krążenia wśród śpiących przypomina mi Pani notkę o zamarłym mieście i moje marzenia z dzieciństwa.
Ciekawe te podróże – trasa do Wrocka i Trójmiasta znajoma, ale przefiltrowana przez Pani odbiór dodaje smaku, chęci powtórzenia. Pozdrawiam z Nowym Rokiem! Niecierpliwie wypatruję KSIĄŻKI!!!
bardzo się wzruszyłam… Dziękuję!*
Poezja pisana prozą,a może proza poezją…