Pisane na lustrze. Blog Anny Janko
-
Słowa na dziś
”Z ostatnim tchnieniem podziękuję losowi, że byłem człowiekiem, i iskra rozumu świeciła także w mojej mrocznej duszy. Widziałem ziemię, niebo, pory roku. Poznałem miłość, ułamki prawdy, żądze i rozczarowania. Żyłem na ziemi i powoli nabierałem wewnętrznej pogody. Pewnego dnia umrę; i to także jest cudownie zwyczajne i proste! Czy mogło zdarzyć się ze mną coś innego, lepszego, doskonalszego? Nie mogło. Przeżyłem coś największego i najwspanialszego, los człowieka. Nie mogło mi się przydarzyć nic innego i nic lepszego.” Sándor Márai ”Księga Ziół”
Wydobyłam ten fragment, bo mnie uwiodły zdania: Poznałem miłość, ułamki prawdy, żądze i rozczarowania. Żyłem na ziemi i powoli nabierałem wewnętrznej pogody.
Ja też nabieram wewnętrznej pogody, a słodkogorzki smak staje się moim ulubionym. Nie wiem jednak jak się będę czuła i jak się zachowam, gdy się zrobi ekstremalnie. Sándor Márai kupił pistolet i się zastrzelił, gdy już nie mógł wytrzymać życia. Nie wiem, czy był w stanie, czy chciał podziękować losowi w tamtej dramatycznej chwili. Ostatnie kartki jego Dziennika są najsmutniejszymi stronicami księgi ludzkości. Można znaleźć wytchnienie pisząc takie potoczyste zdania, jednak będzie to zawsze modlitwa o ”zgodę na świat”, a nie sama zgoda.
Jest taka szara, zimna, mokra, samotnicza pogoda dzisiaj, że tylko Sándor Márai mógł mi przyjść na myśl.
.
Użytkownik Anna Janko zaktualizował swój stan: 2012-01-21 12:22:58 · Wyświetl
Dziękuję Pani z głębi serca za ten cytat. I jak tu nie wierzyć,że wszystko dzieje sie po coś. Może właśnie pojawiłam się na tym blogu, by móc te słowa przeczytać. Upewnić się,że choćby nie wiem jak butnie to brzmialo- myslę podobnie, właściwie tak samo. Jakieś trzy lata temu dowiedziałam się,że połknęłam granat z odbezpieczonym zapłonem”. Czasem złowrogo syczy, czasem tyka, a czasem jest cichutko. Jednak taka wiedza przesterowuje myśli. Każe doceniać, wyolbrzymiać każde doświadczone dobro i chwilę obecną oglądać, jak najdroższy brylant.
P.S. Granat to ma chyba wyciągniętą zawleczkę:)
coś w tym jest, że z wiekiem ’nabieram wewnętrznej pogody,a słodko-gorzki smak staje się moim…’ lubianym, akceptowanym, bo ulubionym jest jednak to co właśnie czuję – szczęście
PS nie wiem dlaczego, ale portal loguje mnie raz jako ’rybcię’, bo taki wybrałam login, a czasami jako ’Barbara’ – tak mam na imię; nie mam na to wpływu – zarejestrowałam się tylko raz!
jak otworzyć włazy, wejścia, lufty … by nabrać wewnętrznej pogody … przed zatopieniem w nieistnieniu?
najchętniej podarowałabym Ci sporą część mojego samopoczucia, albo chociaż deczko – wystarczyłoby, żebyś nie musiała pytać – jak?…
Co za prozaiczne słowo – samopoczucie!
dotykam niemozliwego, już wiem co to transgresja,doświadczam transcendencji
Rzeczywistość…to nasza interpretacja tego co nas dotyka
…On na ten desperacki czyn zdobyl sie majac 89 lat,po smierci zony(63 letni zwiazek) i adoptowanego syna….Jak dotarlam do tej informacji,udalo mi sie sama sobie troche ukoic ,po przeczytaniu wpisu….A nasze wlasne konce swiata sa od poczatku tylko nasze i z nami…a ,ze ich nie znamy?-Moze lepiej.WYSTARCZY JE PRZECZUWAC….
Pani anno, podczytuję Pani blog od dawna, ale dopiero teraz zalogowałam się/ zarejstrowałam, aby móc w tym słuchaniu bardziej Pani potowarzyszyć. Każdy Pani wpis zapada się we mnie mnie głęboko i przypomina w najdziwniejszych porach
Jest Pani tam, gdzie będzie każdy, ale niewielu z taką intensywnością i uwagą. Pozdrawiam serdeczenie i chucham w zaciśniętą pięść na szczęście
Każda z nas chce podarować Deczko_Odrobinę swojego_Dobrego samopoczucia_Uśmiechu_Współodczuwania Tobie
Trafnie ujęła to @Katarzyna: ”Jest Pani tam, gdzie będzie każdy, ale niewielu z taką intensywnością i uwagą.” Piszesz nie tylko dla nas, piszesz i dla siebie. Przytulam ciepło.
Ładne do Sandora. Też tak chyba to czuję. To przywilej urodzić się człowiekiem. Czym jest prawdziwa zgoda na świat? Czy trwa ona dłużej niż chwila?, by potem znów zrobić miejsca wątpliwości. Przyjmować wszystko co przychodzi, nie zatrzymywać dla siebie, przekładać z ręki do ręki i pozwalać odejść. Ból pojawia się wtedy, kiedy chcemy coś zatrzymać. Rzeka życia przez nas płynie, przynosi piękne i trudne. Dla Rzeki to wszystko jedno, czy to kwiat czy śmierdząca ryba w niej płynie. Kiedy próbujemy coś zatrzymać, albo nie chcemy czegoś przyjąć, tworzy się coś jak tama, zator i woda nie płynie wartko. Czasem nawet robi się stęchła. Trudne to bardzo, ale innej drogi chyba nie ma. Szanuję bardzo tych, którzy sami wybrali swój koniec, sama chciałabym dotrwać do końca słodko-gorzkiego, bo na końcu, wierzę w to, na końcu tej goryczy jest największa słodkość tego świata. Do skosztowania tylko wtedy, kiedy się czas dopełni. Inaczej zostaje gorzki smak. Nawet jeśli to tylko moja projekcyjna naiwność – ważne że działa…
Czym byłaby słodycz, bez smaku goryczy? Mdłym smakiem. Serdeczności z podziękowaniem za słowa, którymi opisuje Pani codzienność…
poznajemy ułamki PRAWDY.. sama mądrość!
Dobrego dnia! B.
Przesyłam obraz zamarzniętego jeziora- na razie tylko troszkę, tylko po wierzchu. Lśni się i błyszczy. Pod powłoką kruchego lodu pulsuje woda. Zaraz zrobi się ekstremalnie – 20 stopni ma być u nas. Temperatura zetnie wszelkie ciepło, ściśnie oddech i będzie takie zawieszenie pomiędzy końcem a początkiem. A potem ? Potem przychodzi marzec i lody powoli spływają. Grzeje słonko i już nie jest strasznie. Życzę Pani tej chwili