Polka w Berlinie

  • BLOG Awatar

    Polsko-niemiecki przystanek

    Jadę samochodem i słucham radia, w którym mówią o aferze korupcyjnej prezydenta Wulffa i o gwałtownym wzroście kradzieży samochodów przy granicy z Polską. O aferze prezydenta dwa zdania, o zorganizowanej przestępczości z Polski przynajmniej pięć.  A może nawet dziesięć, a może mi się tylko wydaje. Ściszam. Mam dość własnych problemów, właśnie się spóźniam na ważne spotkanie i stoję w korku.

    Berlińczycy to najcierpliwsi ludzie na świecie, przynajmniej kierowcy. Odkąd padł mur, czyli od jakiś dwudziestu lat, ciągle się tu coś przebudowuje i naprawia. Urodziłam się w Gdańsku i w przeciwieństwie do berlińskich kierowców nie jestem cierpliwa. Wciąż się gdzieś spóźniam, bo stoję w korku. Opowieści typu: Berlin uchodzi od lat za jedną z największych budów w Europie nie robią na mnie żadnego wrażenia. W radiu wciąż mówią o tych kradzionych samochodach. Wyłączam. Mam dość samochodów! Parkuję swój niedaleko Europa Center i postanawiam ostatnie kilometry przejechać autobusem. Autobus ma swój pas i nikt mu na tym pasie nie jeździ, autobusy nie stoją w korkach, przynajmniej trochę mniej.

    Parkuję. Wysiadam. Idę w kierunku przystanku. Czekam. Czekam. Zaczyna padać. Autobusu nie ma. Stoję na szklanym przystanku pod szklanym zadaszeniem i myślę, że nie mam parasolki. Starsza pani przesuwa się, robiąc mi koło siebie miejsce. Rozglądam się z rezygnacją. Nie zdążę! Dopiero teraz dostrzegam duży plakat: Obok Polska Niemcy. 1000 lat historii w sztuce.

    Słyszałam o tej wystawie. Wszyscy znajomi już byli. Patrzę i myślę, wystawa kończy się za kilka dni, a ja wciąż jeszcze jej nie widziałam. A naprawdę warto. Wystawiono ją w Muzeum Martin-Gropius-Bau w Berlinie – jednym z największych miejsc wystawienniczych sztuki współczesnej w Europie, tuż przy fragmencie zachowanego muru berlińskiego. Miałam nawet napisać o niej duży artykuł, ale jak, skoro nie byłam. Myślę o tym, że wciąż nie mam czasu i o różnych takich sprawach. Miła pani obok mnie też wzdycha, deszcz zacina coraz ostrzej, samochód ochlapuje grupkę ludzi na chodniku, tłoczących się pod parasolami. A na przystanek wpada dwóch mokrych wyrostków. Śmieją się, poszturchują.

    - Na tyle im się te parasol przydał y– śmieje się jeden z nich patrząc na ochlapaną, złorzeczącą masą ochlapanych.

    - Te, stary, zobacz tu! Przyjaciele się znaleźli – mówi drugi i pokazuje na plakat: Obok Polska Niemcy. 1000 lat historii w sztuce.

    - No, ciekawe, ile nam przez te tysiąc lat nakradli?

    Wyższy pluje na plakat, niższy się śmieje. Zaraz nie wytrzymam, już wstaję i chcę coś powiedzieć, kiedy wstaje też sympatyczna pani, siedząca obok i patrząc na mnie i na chłopców, mówi:

    - Macie racje chłopcy. Mieszkałam przez wiele lat przy granicy, co oni nam już wtedy nakradli, co ze sklepów nawywozili – i strzela parasolem, żeby przejść parę kroków do autobusu, bo właśnie nadjechał.

    Tłoczymy się przy wejściu, bo ochlapani też chcą wejść.

    Jadę autobusem, który ma swój pas i nie stoi w korku. Wyrostki i sympatyczna pani rozpierzchli się w dwupiętrowym, zatłoczonym autobusie. Docieram na umówione spotkanie punktualnie. Mam tam mówić o przyjaźni polsko – niemieckiej i ustalać szczegóły odnośnie debaty, która ma się niebawem odbyć i przyciągnąć tłumy. Mam tylko nadzieję, że nie te z przystanku, bo prawie na wszystkich wiszą plakaty, mówiące o monumentalnej wystawie i dziesięciowiekowym polsko- niemieckim sąsiedztwie. I też nie te masy sprzed telewizorów i radia, bo tam się mówi tylko o wzroście kradzieży samochodów i maszyn rolniczych od 2007 roku odkąd nie ma kontroli granicznych.

    A może właśnie te tłumy sprzed telewizorów i przystanków, właśnie te?

     

     

    Użytkownik magdalena-parys zaktualizował swój stan:   2012-01-09 16:58:30 · Wyświetl

    2012-01-09 16:58:30
    • Awatar
      Marika · 4 mies., 2 tygodni temu

      Przykre… Ale Niemcy roznie mysla, nie wszyscy w ten sposob. Ja tu, w Wlk. Brytanii zaprzyjaznilam sie z co najmniej 8 mlodymi Niemcami. Przesympatycznymi. :)

    • Awatar
      lilitu · 4 mies., 2 tygodni temu

      Jak widać, monumentalna wystawa nie spełniła swojej roli w stopniu satysfakcjonującym … potrzeba czegoś więcej, wielokrotniej – to jedna strona, a druga? Dobry głos rozchodzi się powoli … zły ma wielokrotne echo szybko się odbijające … tacy jesteśmy – my, ludzie, którzy chętnie podchwytujemy złe głosy i rozprzestrzeniamy je – dlatego tak ich potem wiele i tak trudno z nimi walczyć … i tacy jesteśmy – my, którzy źle się za tą granicą wsławiliśmy … ta sława tak właśnie przykro skutkuje. I nie takie proste będzie to zmienić.

    • Awatar
      beba · 4 mies., 2 tygodni temu

      Witam serdecznie. W temacie przyjaźni polsko- niemieckiej a raczej łamania wieloletnich stereotypów i budowania mostów chciałabym się wypowiedzieć. Pracuję w turystyce i organizuję wycieczki głównie dla turystów niemieckich. Wiele razy zdarzało się nam, że goście po wycieczce przepraszali za to, że przyjeżdżali do Polski z bardzo negatywnym jej obrazem, z przekonaniem o naszej gnuśności, bałaganiarstwie, lenistwie i braku profesjonalizmu, a tu nagle szok ! Wszystko na czas , nie popsute i do tego miła obsługa w języku niemieckim. ” Polen ganz anders” – tak zatytułował swój list jeden z turystów. Pozdrawiam.

    • Awatar
      Marika · 4 mies., 2 tygodni temu

      To bardzo milo slyszec!

    • Awatar
      Jakub Marcinkowski · 4 mies., 2 tygodni temu

      Temat jest bardzo ważny i budzący emocje, ale też wymaga głębszej analizy. Szkoda zatrzymywać się na poziomie emocji, bo wyjdzie z tego li tylko epatowanie rodaków.

    • Awatar
      Jakub Marcinkowski · 4 mies., 2 tygodni temu

      Przyjaźni i szacunku do innych nie da się zadekretować. Chcemy, czy nie, na wystawy i spotkania z pisarzami (poprzedni tekst pani Magdy) chodzi elita. A tacy młodzi ludzie na przystanku, w wieku gimnazjalnym, są otwartą księgą, nieskrempowaną poprawnością polityczną. Właśnie w nich czyta się jak księdze, jakie są stereotypy. Bardzo je będzie trudno wyrugować. Po pierwsze są poparte instynktem stada -imperatywem obrony przed obcymi/innymi. Czy my nie postrzegamy Araba na ulicy, jako potencjalnego terorysty? Postrzegamy, prawda? Wielu młodszych i starszych Niemców postrzega Polaka jako potencjalnego złodzieja (sami się do tego obrazu solidnie przyłożyliśmy). Do mnie młody człowiek z polsko-niemieckiego małżeństwa, przekomarzając się (mam nadzieję), powiedział znamienny tekst: jak mi nie pożyczysz samochodu, to ci go ukradnę, bo jestem Polakiem. To jest głębsze niż umiemy sobie wyobrazić. I będzie bardzo, bardzo trudno to zmienić, bo Niemcy właśnie ćwiczą kryzys tożsamości w połączeniu z zagrożeniem pewności jutra. Bezpieczeństwa ekomicznego, do którego tak zdążyli się przyzwyczaić. A poniżanie innych jest na ten kryzys naturalnym lekarstwem. Tak naturalnym, że z mniej lub bardziej świadomie sięgają po nie także dziennikarze. Pozostaje nam życzyć osobom takim jak pani Magda, będącym codziennymi rzecznikami pojednania polsko-niemieckiego, by miały cierpliwość i siły, i robiły swoje. W tym nadzieja, ale nie ma co spodziewać się szybkich rezultatów. Pani Magdo, proszę się nie zniechęcać i nie frustrować. Nawiasem mówiąc, świetnie napisany tekst. Błyskawicznie się wchłania :) jak najlepszy krem :) Powodzenia.

Zaloguj