Agata Lipiec - Często słyszysz, że jesteś „bezproblemowa”? Możesz mieć osobowość typu C – sprawdź, co to dla ciebie oznacza
00:00
Patrząc w lustro, możesz nie widzieć w tafli gołąbka pokoju, ale inni ludzie właśnie tak cię postrzegają. Jako osobę, która porozumienie i harmonię ceni nawet bardziej niż własne uczucia i potrzeby. Mogą nazywać cię urodzoną dyplomatką lub oazą spokoju – wiecznie opanowaną, wyrozumiałą i lojalną. Wszystko to brzmi pięknie i szlachetnie. Przynajmniej dopóki nie uświadomisz sobie, że rola rozjemczyni może cię sporo kosztować. Sprawdź, co kryje się za pojęciem „osobowość typu C” i czy ma ona więcej zalet, czy jednak wad.
ABCD kojarzy ci się tylko z abecadłem albo testem wielokrotnego wyboru? A co jeśli powiemy, że za tymi kilkoma literami kryje się ciekawa – choć, co istotne, dziś już nieuznawana – teoria osobowości z lat 50. XX wieku, która łączy ludzkie cechy, sposoby odczuwania i reagowania ze… schorzeniami układu krążenia? Z pewnością nie zetknęłaś się z nią w szkolnym elementarzu, ale za to już w dzieciństwie mogłaś zaobserwować pewne jej części składowe.
Bo przecież już w najmłodszych latach wychodzi na jaw, że część z nas chce przewodzić grupie i rozstawiać wszystkich kolegów i koleżanki po kątach. Niektórzy stawiają im opór i robią dokładnie na odwrót niż cała reszta. A jeszcze kolejni – zamiast dyrygować rozkrzyczaną zgrają – wolą potulnie przyglądać się z boku i czekać na instrukcje. Na czym polega więc teoria osobowości A, B, C i D i skąd właściwie się wzięła?
Na pierwszy ogień poszły osobowości typu A i B. Punktem wyjścia były badania amerykańskich kardiologów, Meyera Friedmana i Raya Rosenmana, które wykazały, że większa zapadalność na choroby serca występuje wśród ludzi ambitnych i zestresowanych. Swoje wnioski oparli między innymi na obserwacjach pacjentów oczekujących w poczekalni na lekarską wizytę. I tak wzór A miał charakteryzować się skłonnością do perfekcjonizmu, rywalizacji, życia w ciągłym pośpiechu i agresji, o czym świadczyło częste wstawanie z krzesła czy nerwowe kręcenie się po pomieszczeniu. Z kolei wzór B opisywał osoby bardziej zrelaksowane, stabilne i cierpliwe, które z zimną krwią nasłuchiwały wezwania do gabinetu. Nawet jeśli mierzyły one równie wysoko co typ A, potrafiły cieszyć się osiągnięciami i zbyć machnięciem ręki porażki.
Czytaj także: Porażki – jak je zaakceptować i wyciągnąć z nich lekcje?
Następnie dopisano do nich jeszcze dwie litery. Termin „osobowość typu D” wprowadził w latach 90. holenderski psycholog Johan Denollet, przypisując mu cechy takie jak negatywna emocjonalność i społeczne wycofanie. Osoby te przeżywają silne emocje, w tym gniew, wrogość czy lęk, ale nie uzewnętrzniają ich z obawy przed odrzuceniem. W efekcie mogą wieść życie nieszczęśliwe i pełne napięcia.
A co z osobowością typu C? Tutaj często pojawia się budzące wątpliwości hasło „osobowość skłonna do raka”. Składa się na nią zestaw cech, które mogą negatywnie wpływać na zdrowie psychiczne i pośrednio także na somatyczne. Jak dokładnie się ją opisuje?
Ludzie z osobowością typu C na zewnątrz sprawiają wrażenie spokojnych, rozważnych i odpowiedzialnych. Otoczenie może cenić je za „bezproblemowość” i „bezkonfliktowość”. Bo nigdy nie wdają się w niepotrzebne dyskusje, chętnie godzą się na kompromisowe rozwiązania, nie robią z igły wideł. Niestety za tą opanowaną maską i zwrotami typu „mnie jest wszystko jedno, chcę, żebyście wy byli zadowoleni” czy „nie ma sensu się denerwować” kryje się duże napięcie. Z czasem tłumienie emocji i ignorowanie swoich potrzeb odbija się na zdrowiu.
Bo przecież zamiast człowiek „o złotym sercu” czy „do rany przyłóż” powiedzieć można „pozbawiony asertywności, zbyt ugodowy, jak ognia unikający wszelkich konfliktów”. To nie brzmi już tak dobrze. Do tego za tendencją do podporządkowywania się cudzym pragnieniom i nastrojom oraz chowaniem swojego gniewu i frustracji przez wzrokiem innych stoi często niskie poczucie własnej wartości. To ono nie pozwala na zdrowy egoizm i uznanie własnych potrzeb.
Po czym dokładnie poznać więc osobę z tym typem osobowości?
- Trudność z wyrażaniem swoich myśli, uczuć i potrzeb w bezpośredni sposób
- Brak umiejętności mówienia „nie” i stawiania granic
- Spychanie swoich emocji na dalszy plan, by sprostać oczekiwaniom otoczenia
- Unikanie konfliktów i rezygnacja ze swoich potrzeb w celu zachowania „świetego spokoju”
- Problemy z podejmowaniem decyzji i skłonność do podporządkowania się innym
W praktyce może przyjmować to formę zostawania po godzinach w pracy i kończenia projektów za innych, bo zamiast postawić się, łatwiej jest powiedzieć „jasne, mogę to zrobić”. W obawie, że kogoś zawiodą lub wyjdą na trudnych w obyciu, osoby te potulnie przyjmują na swoje barki kolejne zadania, mimo że tak naprawdę czują się przeciążone. W relacjach wciąż przytakują i godzą się na widzimisię wszystkich wokół. Nie chcą wywoływać dyskusji, dlatego nawet jeśli zaproponowane przez partnera czy znajomych plany nie są im w smak, rzucają tylko „dla mnie w porządku”. W rodzinie są zawsze do usług. Przyniosą, wyniosą, pozamiatają. A kiedy mają już chwilę na odpoczynek, dopada je poczucie winy.
Czytaj także: „Nie dołuję się, tylko działam”. Jak uporać się z poczuciem winy?
Niestety wszystko to jest obciążeniem dla organizmu i może prowadzić do rozwoju depresji czy zaburzeń lękowych. Niektórzy badacze sugerowali nawet, że nagminne tłumienie trudnych emocji skutkuje też większym ryzykiem zachorowania na nowotwory, choć nie zostało to w pełni udowodnione. Wiemy za to na pewno, że przewlekły stres wynikający z uciszania swoich emocji czy styl radzenia sobie oparty na unikaniu i zaprzeczeniu negatywnie wpływają na nasze samopoczucie. Niezależnie od tego, czy teoria jest prawdziwa, czy nie, jeśli uważasz, że wpisujesz się w ten schemat, warto więc popracować nad cechami, które uprzykrzają ci codzienne życie. Przydatna może okazać się nauka asertywności, praktykowanie uważności czy praca z terapeutą nad nawykami myślowymi, dzięki której dowiesz się, gdzie kończy się życzliwość, a zaczyna rezygnacja z siebie.
Dziś teoria ta nie ma zbyt wielu wyznawców – w wielu środowiskach naukowych uważana jest za przestarzałą i nadto uproszczoną. Między innymi dlatego że przy tworzeniu typów A i B pod uwagę nie wzięto czynników takich jak dieta, oraz przez kontrowersje związane z ingerencją koncernów tytoniowych w przebieg badań. Mimo to zyskała ona popularność w mediach społecznościowych, gdzie doskonale sprawdzają się proste łatki takie jak typy osobowości według Myers-Briggs. Jeśli więc ktoś „zdiagnozuje” u ciebie osobowość typu C, albo zobaczysz ją w bio czyjegoś profilu, będziesz wiedziała już, z czym to się je.
Artykuł opracowany na podstawie: dr n. med. Jerzy Piwoński, „Typy osobowości. Część I – typ osobowości A i B”, „Typy osobowości. Część II – osobowość typu D”, sercunaratunek.pl; „Osobowość typu C – cicha siła czy ukryty ciężar?”, ckp-lodz.pl; „Osobowość typu C”, rozwojpsychoterapeuty.pl [dostęp: 19.06.2026]