Ten serial to najlepszy dowód na to, że nie zawsze potrzeba spektakularnych zwrotów akcji ani wielkich tajemnic, by działać na emocje widza. Wystarczy kilka dobrze napisanych postaci, prawdziwe emocje i historia, w której łatwo odnaleźć cząstkę własnego życia. Właśnie taka jest włoska „Opowieść o mojej rodzinie” („Storia della mia famiglia”), która niedawno powróciła na Netflix z drugim sezonem.
Niech nie zniechęci was fakt, że główną osią tej historii jest śmierć. „Opowieść o mojej rodzinie” to bowiem serial, który tak naprawdę mówi przede wszystkim o miłości, bliskości i więziach, które potrafią przetrwać nawet najtrudniejsze próby. Głównym bohaterem pierwszego sezonu jest Fausto – młody ojciec dwójki dzieci, który dowiaduje się, że zostało mu niewiele czasu. Zamiast jednak skupiać się wyłącznie na własnym cierpieniu, próbuje przygotować swoich bliskich na życie bez niego.
Największym zmartwieniem mężczyzny nie jest nadchodzący koniec, ale przyszłość jego dzieci. Twórcy pokazują historię Fausta z kilku perspektyw, przeplatając teraźniejszość wspomnieniami z przeszłości. Dzięki temu poznajemy nie tylko jego relację z ukochaną, ale także skomplikowane więzi łączące członków tej nietypowej rodziny. Oni i łączące ich relacje są sercem całej opowieści. Bohaterowie są pełni wad, popełniający błędy, czasem egoistyczni, ale jednocześnie gotowi zrobić wszystko dla najbliższych.
Największą siłą serialu jest umiejętne balansowanie między dramatem a humorem. „Opowieść o mojej rodzinie” potrafi wzruszyć do łez, by chwilę później rozbawić celnym dialogiem lub absurdalną sytuacją. Dzięki temu nie staje się przygnębiającą historią o odchodzeniu, ale opowieścią o życiu w całym jego emocjonalnym bogactwie.
Za serial odpowiadają twórcy dobrze znani włoskiej publiczności. „Opowieść o mojej rodzinie” została stworzona przez Filippo Gravino, który napisał scenariusz wspólnie z Elisą Dondi. Za reżyserię odpowiadają z kolei Claudio Cupellini i Marco Danieli, a producentem serii jest studio Palomar należące do grupy Mediawan.
Czytaj także: Ukryte perełki na Netflixie. Byłam w szoku, że znalazłam tam takie filmy
Drugi sezon, który trafił na Netflixa 10 czerwca, rozpoczyna się rok po śmierci Fausta. Choć bohater nie jest już obecny fizycznie, jego wpływ na losy bliskich pozostaje ogromny. Okazuje się jednak, że dotrzymanie obietnic złożonych zmarłemu nie jest tak proste, jak mogło się wydawać. Rodzina ponownie musi zmierzyć się z własnymi słabościami i niewyjaśnionymi konfliktami. Szczególnie interesująco rozwija się wątek Valeria, który próbuje uciec przed bólem i wspomnieniami po stracie brata. Sytuację dodatkowo komplikuje pojawienie się ojca Fausta – człowieka pełnego energii, w którym nie sposób nie odszukać wielu cech zmarłego.
„Opowieść o mojej rodzinie” w obu sezonach stawia na szczerość i tym chyba urzeka najbardziej. To właśnie dlatego tak łatwo uwierzyć jej bohaterom i przejmować się ich losem. A przy napisach końcowych zostaje poczucie, że najważniejsze rzeczy w życiu są zwykle bardzo proste: obecność, troska i ludzie, których możemy nazwać rodziną.