Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

Debata: czy mężczyźni boją się silnych kobiet?

Weronika Wawrzkowicz
fot.Rafał Masłow
12 czerwca 2014 in Seks by Weronika Wawrzkowicz
Silna kobieta budzi skrajne emocje. Jedni mówią, że idzie jak taran, nie pozwalając sobie na słabość. Inni, że jest mądra, niezależna finansowo, samodzielna i… samotna, bo sprawia wrażenie, że nie potrzebuje mężczyzny. Weronika Wawrzkowicz i  jej goście – KINGA BARANOWSKA, MARIA SEWERYN i  TOMASZ KOZŁOWSKI – dyskutują o tym, gdzie tkwi prawdziwa moc.

Weronika WAWRZKOWICZ: Zacznę od pań. Pewnie nieraz słyszałyście o sobie: „silna kobieta”. Tak się czujecie?

Maria SEWERYN: Zastanawiałam się nad tym. Kim jest silna kobieta, co o tej sile świadczy? Czy jestem tak postrzegana dlatego, że prowadzę z mamą dwa teatry, że w pewnym sensie jestem szefem, kobietą niezależną finansowo, która nie ma męża, sama wychowuje dwójkę dzieci, a mimo to daje radę? Siła kojarzy się przede wszystkim ze spokojem, a ten osiągam naprawdę od niedawna. I co jakiś czas mogę powiedzieć, że chyba daję radę. Ale mam chwile słabości, i często ta niezależność, ta chwilami pozorna siła, jest bardzo męcząca. Wizerunek kobiety, która niezależnie od okoliczności idzie jak taran, bywa ciężarem. O mojej mamie mówi się, że to jedna z najsilniejszych kobiet w tym kraju. I to jest oczywiście wspaniałe, ale za tym idzie też myślenie: „ona sobie zawsze poradzi!”. I wtedy ta siła powoduje samotność, założenie, że nie jest już potrzebne wsparcie i pomoc. Na szczęście my mamy siebie…

Kinga BARANOWSKA: Nie lubię słowa „siła”, bo kojarzy mi się głównie z siłą fizyczną, która często ma się nijak do tego, co jest potrzebne wysoko w górach. Jako kobiety jesteśmy zazwyczaj słabsze fizycznie, ale nie chodzi przecież o siłowanie się, nie tędy droga. Wolałabym mówić o wewnętrznej harmonii, spokoju, a co za tym idzie – mocy. A to wszystko paradoksalnie rodzi się wtedy, kiedy jesteśmy bardzo słabe. Można powiedzieć: moc w słabości się doskonali.

Wizerunek silnej kobiety jednak zobowiązuje, boimy się pokazać słabość. Czas na męski punkt widzenia. Tomku, czym dla ciebie jest siła?

Tomasz KOZŁOWSKI: Świetnie oddałyście różnicę w pojmowaniu tego tematu pomiędzy Wschodem a Zachodem. W kulturze zachodniej silny jest ten, kto osiąga sukces zawodowy, jest niezależny finansowo, komu robią zdjęcia na ulicy. Natomiast w kulturze wschodniej sukcesem jest to, o czym mówiła Kinga, kiedy szukasz wewnętrznego ukojenia. Siła płynąca z tego, że pogodzisz się ze sobą, da ci możliwość wytrenowania swojego ciała, zrobienia kariery. Osoba, która ma „wschodnie podejście”, poradzi sobie zarówno po zachodniej, jak i po wschodniej stronie.

K.B.: Najważniejsza jest autentyczność. W górach nie można udawać. Tam wszystkie wyobrażenia o nas samych rozsypują się, bo mamy przed sobą coś większego. Tutaj, na nizinach, w codziennym życiu, wydaje nam się, że nie ma niczego, co byłoby silniejsze od nas. A tam patrzę cztery kilometry w górę i myślę sobie: „Baranowska, teraz się przyznaj, jak się czujesz w tym momencie? Jak mocarz, zdobywca?”. Nie, czuję się maleńka w konfrontacji z naturą. Pokora zastępuje pychę. To jest autentyczne uznanie własnej słabości. Najmniejszy błąd może się skończyć tragedią. Trzeba mieć świadomość, że wejdzie się na szczyt, kiedy to góra, a raczej natura i pogoda, na to pozwolą. I w tej ogromnej pokorze odnajduję wewnętrzną moc. Mam wrażenie, że tutaj rzadko doświadczamy takiego stanu. Ciągle siebie czymś „umacniamy” – kartą kredytową, stanowiskiem, czymś, co nam sztukuje różne braki i lęki. W górach trzeba – często bardzo boleśnie – skonfrontować się z nagą prawdą o sobie. Odrzucając te wszystkie dodatki, które nas tu na nizinach określają, robimy miejsce, by odnaleźć siebie samego.

Słucham cię i chyba w końcu zrozumiałam, po co człowiek idzie w góry. To jest jakiś rodzaj wyzwolenia – w końcu można uwolnić się od ciągłej oceny. Ta jest za to obecna tutaj. Mam kumpla, który spotkał świetną dziewczynę – artystka, z sukcesami za granicą. I zwiał z tego związku, bo jak sam powiedział, przestraszył się jej siły, tego, że ma tyle innych opcji. Ona do dziś nie rozumie, co się stało…

T.K.: Prawdopodobnie to jeden z tych mężczyzn, w których bardzo mocno osadziły się powtarzane w dzieciństwie zdania: „masz być silny”, „nie możesz płakać”. Dlaczego nie można być z silniejszym człowiekiem? Dlaczego kobieta ma być słaba, wiotka, przelewająca się przez ręce? Mnie autentycznie cieszy to, że moja żona się rozwija. I niech zarabia tysiąc razy więcej ode mnie. Mamy wspólną kasę, więc świetnie.

M.S.: Kobiety tak poszły do przodu, że nastąpiła pewna zamiana miejsc. Są coraz silniejsze, niezależne – i co ci mężczyźni mają z tym zrobić? Wycofać się? Trzeba ich wesprzeć. Te stereotypy, że nie wolno im pokazywać słabości – to jest okropne. Mamy w tej chwili tabuny fantastycznych kobiet – wykształconych, silnych, niezależnych i… samotnych.

Strony: 1 2 3


Warsztaty Wojciecha Eichelbergera w wersji online

Nie wstydź się wizyty u urologa! Działaj!

Patrząc na wydłużające się kolejki do lekarzy – szczególnie specjalistów – oraz czytając raporty o wydatkach ponoszonych na leki, można dojść do wniosku, że Polacy ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI