Ziemia to za mało!

123RF.com

Już niedługo potrzebna nam będzie druga. Tę, która mamy, eksploatujemy tak bezlitośnie, że jej zasoby niedługo się skończą.
Zużywamy w zastraszającym tempie bogactwa naturalne Ziemi. Pochłaniamy o 50 procent więcej, niż nasza planeta jest w stanie wyprodukować. I niszczymy ją samą. Zaśmiecamy. Zatruwamy. Najgorsza sytuacja jest w morzach i oceanach: giną ryby, umierają rafy koralowe, woda jest coraz bardziej zanieczyszczona. Na lądzie też sytuacja daleka jest od ideału: giną kolejne gatunki roślin i zwierząt. Oblicza się, że co 20 minut bezpowrotnie znika jeden. I nie mówimy o tym, o czym trąbi się głośno od lat: tygrysy, pandy czy walenie. Chodzi o rośliny czy zwierzęta, o które nikt się nie upomni, bo mało kto wie o ich istnieniu. Jednak one – w równym stopniu jak właśnie tygrysy czy pandy – decydują o stanie Ziemi. Chodzi o bioróżnorodność. Wszystko – najbardziej niepozorna mrówka czy chwast na łące – jest ze sobą powiązane. I wszystko tworzy jeden ekosystem. Wyjęcie z tego muru choćby jednej cegiełki sprawia, że cała konstrukcja jest osłabiona. A taki mur prędzej czy później się rozsypie. Wszystko, co robimy – od zgaszenia światła, gdy wychodzimy z pokoju czy zakręcenia kranu podczas mycia zębów po bezmyślne wrzucenie do morza opakowania po lodach czy foliowej torebki ma wpływ na ekosystem.

reklama

Zostawiamy na Ziemi tak zwany ślad ekologiczny. Co to znaczy? Każdy z nas codziennie „produkuje” śmieci, każdy zanieczyszcza środowisko, zużywa pewną ilość dóbr naturalnych czy wytworzonych. Ekoślad to umowny obszar, jakiego potrzebujemy, by zaspokajać swoje potrzeby, a jednocześnie dać Ziemi szansę, by się „zregenerowała”. Każdy ma inne oczekiwania i wymagania związane ze stylem życia, to zrozumiałe. Faktem jest jednak, że ślad ekologiczny ciągle rośnie. Największy jest, rzecz jasna, w krajach wysoko rozwiniętych. W Stanach to mniej więcej 6 hektarów. W Polsce też „nieźle”, bo 4. Podczas gdy ekoślad idealny to… 1,8 hektara. Z kolei te rejony świata, gdzie powinien być on niższy, bo mieszkańcy nie mają tak wyrafinowanych potrzeb jak my, Europejczycy, są niszczone przez kraje rozwinięte. Tam straty w ekosystemach są największe.

Wygląda więc na to, że cała nadzieja w astronomach – oby szybko odnaleźli kolejną podobną do Ziemi planetę, którą przez jakiś czas moglibyśmy spokojnie wykorzystywać. W oczekiwaniu na kosmiczną przeprowadzkę proponujemy mały test: obliczenie własnego śladu ekologicznego. Wypełnienie testu zajmie 5 minut (znajdziemy go na przykład na stronie wwfpl.panda.org). A pytania, na które trzeba odpowiedzieć, pokazują, w jak prosty sposób możemy pomóc naszemu światu. Bo na razie drugiego nie mamy.