Kołonotatnik. Blog Tomasza Jastruna

Żyję z pisania i dla pisania. Dawanie świadectwa światu poprzez słowo w różnych formach literackich i dziennikarskich, to moja pasja. Pasją moją jest też tenis, ale największa jest teraz miłość do dziecka. Wolę znacznie kobiety od mężczyzn, ale kobiety – nie baby, babony i babiuchy. Sam chyba jestem kobiecy, ale tylko w niektórych miejscach…

reklama

Czwartek

Wczoraj obiad w rest. Bazar Kocha, czynna od niedawna, dobre i tanie jedzenie, nieagresywny wystrój wnętrz, załoga reaguje na prośbę wyciszenia muzyki. Obok siedział poseł Wipler, jeden z największych palantów wśród całej polskiej palanterii. ///

Wieczorem Supertstacja. Męka przy kończeniu felietonu dla ”Przeglądu”. /

Dzisiaj w kawiarni na Krakowskim spotkanie z P. Poznałem ją kiedy miała szesnaście lat. Teraz ma 23. I jest już kimś innym. Ale jest też inna niż ta sprzed półtora roku, spotkana na rynku krakowskim. Jest mniej kanciasta, taktowna, bardziej miękka i wzbogacona o kraje, w których mieszkała przez ostatni rok. Już Europejka. Miała talent literacki, gdy była ni to dzieckiem, ni kobietą, boję się, że potem straciła go jak dzieci tracą talent do rysunku. Daje mi próbkę swojej powieści. ///

Wtorek

Schodzenie z dużych dawek leków na mniejsze jak schodzenie do lądowania w trudnych warunkach. Odpadają jakieś moje fragmenty, sam nie wiem, nabyte czy własne. Niemoc pisania może wskazywać, że też moje. //

Jadę na miasto, pewnie się czuję tylko w samochodzie, kiedy z niego wychodzę, wiem, że nie mam skóry…///

Odbieram Antosia ze szkoły, jak zawsze w dobrym humorze, radośnie podskakuje i wielkie przytulanie. Małe zakupy a potem zapraszam go na pizze. Jest wniebowzięty. Antoś jest ekstremalny, rozpięty na strunach emocji każda radość wielka a żal każdy potworny. //

Niewielka, ale ciężka książka Martina Millera, o swojej matce, słynnej Alice Miller. Poznałem ją, kiedy była w Polsce. Próbowałem ją czytać z jej książek, które znałem. I nic mi się nie zgadzało. Dzięki Martinowi wszystko już rozumiem (urodził się w tym samym roku co ja). Jej trauma holocaustu w Polsce. Była ofiarą a potem oprawcą. Stąd tak świetne jej rozumienie obu ról. Jej próba zabicia w sobie tego, co było w czasie wojny wyrokiem śmierci, czyli swojego żydowskiego pochodzenia. Jak mój ojciec. Jak dobrze rozumiem wszystko, o czym pisze Martin. Wyjaśnia tajemnicę swojej matki, też jej braku czułości, arogancję, apodyktyczność. Ja doświadczyłem od niej namiastkę tego wszystkiego, co z jego dzieciństwa stworzyło koszmar. Alice Miller ostrzegła miliony matek na świecie, a nie ustrzegła siebie ….

Poniedziałek

Strzępek wyboru wierszy Seweryna Goszczyńskiego, poeta romantyczny, ale nie wybitny, za to wybitnym był patriotą. Powinienem ten ułamek książki wyrzucić do śmieci, a jakoś nie mogę, to są jednak żywe wiersze. Śledzę losy Goszczyńskiego, to on też z powodu głupiej zemsty źle pisał o twórczości Fredry. I Fredro tak to przeżył, że złamał pióro. Dzisiaj każdy wie, kim był Fredro, mało kto, kim był Goszczyński. ///

Nie mogę pisać, coś mi przeszkadza. Jeśli to jest to samo, co przeszkadza mi posprzątać moją pracownię zjadaną od miesięcy przez książki i papiery, to koniec.//

Po nocy na film „Body”. „Wszystkie miejsca są wolne” mówi kasjerka. „Więc proszę którekolwiek”. Największa sala w tej fabryce filmów jest pusta, więc film będę oglądał sam. I nie jest mi nieswojo, raczej jest mi paradoksalnie. Też dlatego, że tak niedawno, a jeszcze w zeszłym roku, rozmawiałem z Gajosem, jedząc z nim kolację i On liczył, że to będzie ważny film, ale nie był tego pewien. Nie jest to film wybitny, jest dobry. To i tak dużo. ///

Niedziela

Dzień w domu z dwoma zejściami do studni, gdzie mamy filtr i pompy. A tam królują nagie i ślepe ślimaki bez skorup. Ta studnia uczy mnie pokory, schodzę tam wąsko i karkołomnie raz na miesiąc, by zmienić filtr. Metaliczny czerwony osad tak obfity, że można by z tego za każdym razem robić nowe ostrze noża. ///

Na Skypie z Basią , kuzynką moją z Londynu, ona z kotami, ja z dziećmi. Jej brat Janusz, mój kuzyn, w warszawskim szpitalu, nadal walczy o życie. Janusz, z którym rok temu byłem w Londynie, a wtedy ja mu umierałem. Śmierć węszy wszędzie wokół, a czasami zbliża się do mnie i uważnie mnie obwąchuje. //

Dzisiaj taka rozmowa z Moniką z Malty. Świat jak na dłoni. Jej mąż J. po wylewie, prawie sparaliżowany, a tak niedawno zdaje się, że robił nam kolację w patio swej posiadłości wśród palm i dzieł sztuki. Anglik, arystokrata. Aby pokazać mi wielkie zbiory cennych ksiąg z 16 wieku, używał szyfrów do kas pancernych a czasami łomu. Macha mi z trudem dłonią, ale w oczach pustka. Czym jest życie wobec tej pustki. Ciesz się więc każda chwilą. ///

Wiele „podróży” z autorkami dzienników na nasz konkurs (zdarzają się też faceci). Na razie aż trzy autorki pisały z Norwegii. Polacy w biegu, Polacy w ruchu , rozpierzchli po świecie.

Sobota

 

Wczoraj sprawdzałem dojazd do Wołomina, od jutra mam tam zajęcia w Wyższej Szkole. Ależ potrzaskany jest ten krajobraz podmiejski. Trudno o coś bardziej brzydkiego niż okolice Warszawy. Potem do mamy, chcą nie chcąc, mijam grób jej ojca, mojego dziadka, który poległ w obronie Warszawy, gdzieś w tych okolicach. U 90-latków upływu czasu nie wytrzymuje też skóra, pomarszczony, wycierający się i drący się pergamin. ///

Pierwsze wykłady w szkole. 8.30 zdawało mi się tak wcześnie, że balem się, czy dam radę. A tu bez problemu. Znak, że muszę wcześniej wstawać. Miła ta moja grupa, głównie oczywiście kobieca, zwykle mieszkają w pobliżu Wołomina. Chyba nie byłem do tej pory nigdy w Wołominie.//

Są ludzie, którzy mają w swoim obliczu światło. To pozytywna energia życiowa i naturalny optymizm. Kiedyś nie dostrzegałem tego, teraz od razu wiem.///

Nadal słońce i brak chmur. Biorę kąpiel słoneczną na tarasie. A przecież już wiem, słońce nie ma uśmiechniętej buzi tak je rysuje Franio. To przerażająca, plująca żarem gwiazda. Jak żyć z taką wiedzą. //

Wracam w końcu do wywiadu z Keretem. Jak nie opracuję szybko wywiadu, potem to mi się wlecze.//

Szukam tematu na powieść, by czymś zapełnić pustkę po „Kolonii karnej”. Prawie już jestem przekonany do nowej propozycji okładki. //

Czytaj blog Tomasza Jastruna. Kołonotatnik