Krem Asasella

fotochannels.com

reklama

„To się pani przyda, Małgorzato Nikołajewno; przez ostatnie pół roku trochę się pani zestarzała ze zmartwienia” – mówi diabelski posłaniec, zapraszając ukochaną Mistrza na bal u szatana. Wręcza jej krem, który cofa czas: wymazuje zmarszczki, rozjaśnia skórę, zagęszcza brwi, dodaje oczom blasku. Zarówno twórcy kosmetyków, jak i ich użytkownicy wiele by dali za recepturę tego specyfiku.

Galeria legendarnych poszukiwaczy przepisu na wieczną młodość jest wyjątkowo barwna. Alchemik i spirytysta Cagliostro, żyjący kilkaset lat hrabia Saint Germain, domniemany odkrywca kamienia filozoficznego Nicolas Flamel, właściciel tajemniczego portretu Dorian Gray, paktujący z diabłem Faust… Laboratoria alchemików zostały zastąpione przez supernowoczesne ośrodki naukowe, ale wciąż marzymy o eliksirze pozwalającym zachować młodzieńczą świeżość. Zapotrzebowanie na taki specyfik stale rośnie. Z badań przeprowadzanych w Polsce wynika, że ponad trzy czwarte pań w wieku dojrzałym czuje się „zbyt młodo, by być starą” (TNS OBOP 2007). Tymczasem według raportu Komisji Europejskiej co trzecia kobieta w Europie ukończyła już 55 lat. Średnia długość życia podwoiła się w ciągu kilku stuleci, a nam coraz bardziej zależy na tym, by jak najdłużej wyglądać młodo. Na eliksir przyjdzie nam jednak jeszcze poczekać, bo najnowocześniejsze kosmetyki wprawdzie skutecznie spowalniają procesy starzenia, ale nie potrafią ich cofnąć.

W poszukiwaniu straconego czasu

W dawnych wiekach normalne funkcjonowanie w społeczeństwie wymagało siły i wytrzymałości, bo ulice były brudne  zatłoczone, domy niewygodne, a podróże męczące i niebezpieczne. Granice młodości wyznaczało wtedy zmęczenie i choroby takie jak podagra czy reumatyzm. Historyk Jean- Pierre Bois, który poświęcił dojrzałemu wiekowi obszerną monografię, uważa, że tradycyjnie rodzajem starości była również bieda. Człowiek pozbawiony pieniędzy był słaby, co upodabniało go do osoby niedołężnej fizycznie. „Znaczne postępy, jakie dokonały się w sposobie życia, odżywianiu, higienie, medycynie, pozwoliły na zachowanie sprawności fizycznej większej liczbie ludzi do późniejszego wieku, niż miało to miejsce dawniej, a proces ten jeszcze się nie zakończył” – pisze Jean-Pierre Bois w swojej „Historii starości”.

Wyśmiewani w komediach Moliera zrzędliwi starcy to czasem mężczyźni mniej więcej 40-letni. Dzisiaj żadnego 40-latka nie nazwalibyśmy starcem! Otaczający nas świat młodnieje z dnia na dzień, czasami aż do granic absurdu. Widać to w reklamach, kolorowych magazynach, filmach. Na przykład aktorzy obsadzani w głównych rolach 20–30 lat temu byli dużo starsi niż dzisiejsze pierwszoplanowe gwiazdy. Dla zabawy sprawdziłam, ile lat miał Richard Chamberlain grający tytułową rolę w pierwszej ekranizacji „Tożsamości Bourne’a” z późnych lat 80. Okazało się, że aż 54! W wersji z 2002 roku Bourne jest 30-latkiem o chłopięcej urodzie. Do rzadkości należą kampanie takie jak „Piękno nie pyta o wiek” marki Dove ukazujące w reklamach nie młodziutkie modelki, lecz dojrzałe kobiety. Jak się czujemy w świecie ogarniętym obsesją młodości? Okazuje się, że nie najgorzej. Z badań przeprowadzonych przez TNS OBOP w listopadzie 2007 roku wśród kobiet pomiędzy 45. a 65. rokiem życia wynika, że większość z nich jest zadowolona ze swojego wyglądu i wieku. Współczesne Polki najwyraźniej podchodzą z dystansem do młodzieńczego ideału piękna lansowanego przez kulturę masową. Uważają też, że są zupełnie innymi kobietami, niż były ich matki po 45. roku życia: bardziej dbają o siebie, częściej są niezależne finansowo i aktywne społecznie. Jednocześnie zdają sobie sprawę z wpływu czasu na zdrowie i wygląd, więc szukają kosmetyków i leków pomagających jak najdłużej utrzymać się w formie.

Starzenie w genach

Naukowcy twierdzą, że natura przewidziała długość ludzkiego życia równą okresowi, kiedy jesteśmy zdolni do wydania na świat i odchowania potomstwa. Potem nasz organizm pracuje na coraz wolniejszych obrotach i coraz częściej zawodzi. Uczeni dopatrują się przyczyn starzenia się w zahamowaniu procesów odnowy komórek, szwankujących systemach naprawy uszkodzeń DNA i słabnącej aktywności mitochondriów dostarczających energii potrzebnej do regeneracji komórek. Dlaczego nasza skóra się starzeje? Wraz z upływem czasu zdarza się coraz więcej błędów przy podziałach komórek. Jeśli błędy te się kumulują, komórki przestają normalnie funkcjonować, a procesy regeneracji przebiegają znacznie wolniej.

Na starzenie się ma też wpływ spadek produkcji niektórych hormonów. U kobiet obniżeniu poziomu estrogenu towarzyszy przesuszenie skóry i osłabienie jej białek podporowych, czyli kolagenu i elastyny. W efekcie skóra traci sprężystość i pokrywa się siateczką zmarszczek. Za starzenie się skóry odpowiadają także czynniki zewnętrzne. Oczywiście nie mamy wielkiego wpływu na stopień zanieczyszczenia środowiska, w którym żyjemy. Możemy jednak unikać innych czynników przyspieszających starzenie – na przykład nie palić, pić mniej kawy i alkoholu, walczyć ze stresem. Bardzo pomożemy swojej skórze, jeśli będziemy chronić ją przed słońcem. Dermatolodzy są zgodni co do tego, że promienie UV przyspieszają procesy starzenia: mogą odpowiadać nawet za 95 proc. zmarszczek i przebarwień na naszej skórze. Dlatego powinnyśmy używać na co dzień kremów z filtrem. Sięgając po kosmetyki z odpowiednimi składnikami (patrz ramka), możemy usprawnić procesy odnowy skóry, dzięki czemu będzie się ona starzeć wolniej.

Piękna przyszłość

„Dla odzyskania młodości uczyniłbym wszystko, o ile tylko nie wymagano by ode mnie ćwiczeń gimnastycznych, rannego wstawania i cnoty” – mówi jeden z bohaterów „Portretu Doriana Graya” Oscara Wilde’a. Dzisiaj jesteśmy w stanie zrobić dużo więcej. Do niektórych klinik dermatologii estetycznej trzeba się zapisywać z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. Wielkim zainteresowaniem cieszą się metody odmładzania niewymagające użycia skalpela ani długiej rekonwalescencji. Naprzeciw naszym oczekiwaniom wychodzą też twórcy kosmetyków: prawie każde odkrycie naukowe znajduje zastosowanie w kosmetologii. Badania nad genami długowieczności komórki były inspiracją dla twórców najdroższych kremów firmy Estée Lauder. Zawierają one „molekułę młodości” zapewniającą komórkom więcej czasu na naprawę uszkodzeń. Właściwości komórek macierzystych wykorzystały laboratoria Diora, a naukowcy z grupy L’Oréal odkryli substancję, która pomaga odtworzyć wewnętrzną materię skóry. Zastanawiam się czasem, jak daleko nam do świata rodem z futurystycznych wizji, w którym będziemy sobie hodować młode komórki na wymianę, badać skórę podręcznym skanerem i łykać liftingujące pigułki. Chociaż pewnie wystarczyłoby,gdyby kosmetyki ujmowały nam jednocześnie lat i zmartwień, tak jak krem opisany przez Bułhakowa: „Nacieranie zmieniło nie tylko jej powierzchowność. W każdej cząstce jej ciała buzowała teraz radość, odczuwana jak musujące pęcherzyki. Poczuła się wolna, wolna od wszystkiego”.

Cytaty z „Mistrza i Małgorzaty” Michaiła Bułhakowa pochodzą z wydania powieści w tłumaczeniu Andrzeja Drawicza (Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 1995). Korzystałam też z książki Jeana-Pierre’a Bois „Historia starości. Od Montaigne’a do pierwszych emerytur”, Oficyna Wydawnicza „Volumen” i wydawnictwo Marabut, Warszawa 1996.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »