1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda

Historia szminki – coś więcej niż chronologia kosmetycznej ewolucji

Pomadka – jak pisze autorka książki „Szminka. O stylu, pięknie i moralności” – to nie jest zwykły przedmiot, ale symbol walki, nośnik ruchów społecznych i politycznych. (Fot. iStock)
Mieszanka olejów, wosków i pigmentów. Nic wielkiego. a jednak pomadka towarzyszy nam od wieków. Raz jako symbol buntu, kiedy indziej jest wyrazem podporządkowania się normom społecznym. i czerwień na ustach, i jej brak stanowi pewną deklarację.

Historia szminki to coś więcej niż chronologia kosmetycznej ewolucji. „Spisana szminką narracja to pasjonująca, choć niełatwa historia kobiet ukazana w nowym świetle. W dawnych recepturach i opisach przechowywania barwnej pomady skrywa się opowieść o zmieniających się kanonach kobiecego (i męskiego) piękna, stosunkach społecznych oraz panujących zwyczajach, którym czerwone mazidło – niemy świadek przemian – asystuje od wieków”, pisze Magdalena Pruszkiewicz, pasjonatka historii mody i makijażu, w książce „Szminka. O stylu, pięknie i moralności”.

Kiedy w pierwszych dniach maja 1883 roku dwóch francuskich drogistów (dawniej: sprzedawców lub właścicieli drogerii) prezentowało na Wystawie Światowej w Amsterdamie swój wynalazek – niewielką pałeczkę, dyskretnie owiniętą w delikatną bibułkę – pomada do warg istniała już od tysiącleci, a pierwsze utwardzone sztyfty, do złudzenia przypominające te XVIII-wieczne, znane były już we wczesnym średniowieczu. Nieprawdą jest też, że w ciągu wieków zwyczaj barwienia ust podlegał jedynie wymogom mody. Zabiegi upiększające równie często co normy obyczajowe były regulowane także przez specjalne przepisy prawne, mniej lub bardziej restrykcyjne. Pierwsze ślady „kosmetyków” pochodzą bowiem najpewniej sprzed 100–125 tysięcy lat. Odkryto je w paleolitycznych jaskiniach położonych na terenach obecnej Republiki Południowej Afryki. Podczas wykopalisk w tamtejszych grotach natrafiono na duże ilości czerwonej ochry. Nie znaleziono jednak żadnych zdobionych figurek, dekorowanych przedmiotów czy naskalnych malowideł. Archeologom i antropologom pozwalało to więc przypuszczać, że czerwonawy proszek służył głównie do ozdabiania twarzy i ciała.

(Fot. Getty Images)

Bliżej współczesności

Według Gabrielle Chanel szminka jest najlepszą bronią kobiety chcącej uwieść mężczyznę. W wydanej w 1933 roku „Beauty Book” (Księdze piękna)amerykański „Vogue” oświadczył, że nakładanie szminki jest jednym z najważniejszych symboli XX wieku. Mimo to na początku poprzedniego stulecia malowanie ust świadczyło o wątpliwej moralności. Później szminka stała się symbolem ruchu feministycznego. Kiedy w maju 1912 roku 20 tysięcy ubranych na biało kobiet (i 500 mężczyzn), żądających prawa głosu, przemaszerowało ulicami Nowego Jorku, niosąc w uniesionej ręce czerwoną szminkę, szybko stało się jasne, że pomadka – symbol wszystkiego, co kobiece – będzie najlepszą wyrazicielką emancypacji kobiet. Część pań trzymała wtedy w dłoni kredkę Elizabeth Arden, a producentka przyłączyła się do marszu z zapasem czerwonych pomadek i chętnie obdarowywała nimi manifestantki. Oficjalnie: na znak solidarności z protestującymi, choć zarzucano jej, że była to przemyślana strategia reklamowa.

Po pierwszej wojnie światowej zniknęły gorsety. Kobiety skróciły włosy i mogły nosić szminkę. W rozpowszechnieniu makijażu pomogło kino. Aktorów nie można było usłyszeć, więc należało mocniej podkreślić rysy twarzy, aby łatwiej było wyrażać emocje. Aktorki były ekspertkami od makijażu, a miłośnicy filmu wzorowali się na nich, kopiując styl i urodę. Takim wzorem była na przykład Clara Bow, zadziorna chłopczyca słynąca z charakterystycznej rudej czupryny. Clara opracowała do perfekcji swój wizerunek. Przygotowała nawet bardzo dokładne instrukcje wykonania makijażu pośmiertnego: „Farba do włosów Heleny Rubinstein w kolorze jasny kasztan, brązowa kredka do brwi, cień do powiek i sztuczne rzęsy. Szminka w najkorzystniejszym odcieniu czerwieni, a usta pełniejsze niż są w rzeczywistości”.

Członkini personelu obrony przeciwlotniczej szminkuje usta podczas przerwy pomiędzy alarmami, lata 40. XX wieku. (Fot. Getty Images)

Pomadki stawały się coraz popularniejsze. Można było nosić inny kolor każdego dnia tygodnia. Potem przyszła druga wojna światowa i makijaż ust znów zyskał nowe znaczenie. Szminka miała odróżniać choćby obóz aliantów od zwolenników partii nazistowskiej. Każdy z nich miał inne kody kobiecości. Partia nazistowska już w latach 30. w przewodniku narodowego socjalizmu opisała idealną kobietę – czystą, bez zbędnych upiększeń. Szminka była symbolem zepsucia i zła. Podobno Hitler brzydził się makijażem, a szczególnie nie lubił czerwonej szminki. Pewnie dlatego na Zachodzie kobiety zachęcano do malowania ust. Szminka stała się oznaką patriotyzmu i woli walki. Znalazło to odzwierciedlenie w nazwach dostępnych wówczas odcieni pomadek – patriotyczna czerwień, zwycięska czerwień. Dla kobiet służących w wojsku szminka była częścią munduru. Dla tych, które pracowały w fabrykach – sposobem na podniesienie morale, nadzieją na lepsze jutro.

Po wojnie świat wraca do „normalności”, czyli kobiety do kuchni i rodzenia dzieci. Obowiązuje dyktat perfekcyjnej pani domu. „Panie, po części z własnej woli, po części z poczucia obowiązku, pielęgnowały więc swoją urodę, dbając o każdy szczegół. Elegancko uczesane, ubrane w bluzki z baskinką, krótkie, obcisłe sweterki, rozkloszowane spódnice czy bufiaste spodnie z podwyższonym stanem – zgodnie z dyktatem mody i wymogami epoki – malowały więc usta i tuszowały rzęsy na znak bycia szykowną i atrakcyjną. Byleby tylko sprostać wygórowanym oczekiwaniom powojennego społeczeństwa. Makijaż – wcześniej noszony przez sufrażystki jako symbol buntu – urósł w latach 50. do rangi ważnego elementu zawodowego uniformu, do którego noszenia zobligowane były kobiety zatrudnione na etacie. Usta szminkować musiały odtąd chociażby żołnierki, sekretarki i stewardesy. Powojenna transformacja norm społecznych po raz wtóry znacząco wpłynęła na sposób widzenia pomadki do ust, niespodziewanie przeistaczając ją tym razem ze zbytecznego akcesorium kobiety frywolnej w obowiązkowe akcesorium kobiety doskonałej”, pisze Magdalena Pruszkiewicz.
Nic dziwnego, że powoli rodzi się bunt przeciw szmince. W latach 60. ikoną mody zostaje Twiggy. Na pierwszy plan w makijażu wysuwają się oczy. Potem pojawia się ruch hippisowski. Całkowicie antyszminkowy, głosi powrót do natury. Kiedy w 1968 roku w Atlantic City w czasie wyborów Miss Ameryki trwały protesty, przed budynkiem stanął „kosz wolności”, do którego protestujący wrzucali szminki jako „narzędzie kryjące blizny po opresji”.

Królowa Elżbieta II poprawia makijaż podczas oficjalnych uroczystości na Fidżi, rok 1977. Elżbieta II w odróżnieniu od swej praprababki i zagorzałej przeciwniczki upiększania, królowej Wiktorii, usta szminkowała regularnie, starannie dobierając kolor pomadki do okazji, stroju lub odcienia królewskich klejnotów. (Fot. Getty Images)

Spojrzenie na szminkę jest zmienne. Cykle szacunku i dezaprobaty następują po sobie falami. W latach 70. czerwień na ustach wróciła wraz z kontrkulturą punkową. Mocny, szokujący makijaż stał się znakiem przynależności plemiennej, odzyskał swoje pierwotne znaczenie. Szminka była takim samym wyrazem buntu jak krótkie spódniczki i agrafki przyczepione do ubrań, służyła łamaniu mieszczańskiej tradycji. Niedawno szminka znów wróciła w swoim buntowniczym wydaniu. Wykorzystano ją w czasie wyborów prezydenckich w Portugalii w styczniu 2021 roku. W mediach społecznościowych można było zobaczyć filmiki z kobietami i mężczyznami malującymi sobie usta czerwoną szminką w ramach sprzeciwu przeciw skrajnej prawicy i seksizmowi.

Demokracja w makijażu

W 2020 roku wartość rynku produktów do makijażu ust przekroczyła 13 miliardów dolarów. Po szminkę sięgają ludzie niezależnie od płci czy koloru skóry, jeśli tylko czują taką potrzebę. Z drugiej strony mamy coraz większe oczekiwania wobec składu produktów kosmetycznych (statystyczny użytkownik zjada w ciągu życia cztery kilogramy pomadki) oraz ich wpływu na środowisko. Coraz więcej marek ma w ofercie opakowania z wymiennym wkładem, by ograniczyć produkcję plastiku.
Nawet jeśli mamy tylko jedną szminkę i sięgamy po nią sporadycznie, niesamowita jest myśl, że nie jest to zwykły przedmiot, ale symbol walki, nośnik ruchów społecznych i politycznych.

Książkę Magdaleny Pruszkiewicz „Szminka. o stylu pięknie i moralności”, wyd. Zwierciadło można kupić w naszym sklepie internetowym:

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Szminka Magdalena Pruszkiewicz Zobacz ofertę promocyjną
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze