Alfabet pozytywnych emocji – R jak RADOŚĆ

123rf.com

R jak RADOŚĆ. Pozytywny stan emocjonalny, który jest przeciwieństwem smutku. Jest to uczucie szczęścia, rozbawienia i zabawy.
Oto fragment artykułu księdza Marka Dziewieckiego: „Wszyscy tęsknimy za radością. Nikt z nas nie chce być człowiekiem smutnym. Radość sprawia, że nasze życie odsłania swoje najpiękniejsze oblicze, że z entuzjazmem podejmujemy nasze codzienne obowiązki i że odnajdujemy w sobie siłę do zmierzenia się z trudnościami. Gdy przeżywamy radość, wtedy nawet nasze ciało staje się zdrowsze i bardziej odporne na choroby. Radość jest wielkim dobrem”.

reklama

Dlaczego więc nie mogę się oprzeć wrażeniu, że nie widuję zbyt często objawów tego rozbawienia a twarze przechodniów na naszych ulicach nie wydają się emanować radością?

Fakt. Z badań OBOP-u wynika, że ponad 84 proc. Polaków chciałoby mieć lepszy nastrój i częściej się uśmiechać. Co nam w tym przeszkadza? 37 proc. osób miewa emocjonalne dołki z powodu złej pogody, 25 procent z powodu problemów rodzinnych, 18 procent z przyczyn zawodowych. Na liście generatorów złego nastroju są nawet miejskie korki, co deklaruje 7 proc. badanych. Gdy zaś dopada nas chandra, antidotum na nią szukamy u przyjaciół albo w lodówce, serwując sobie „małe co nieco”. Skutek? Obwód bioder idzie w górę, nastrój w dół.

Joanna Godecka
Joanna Godecka, lifecoach

Jak więc znaleźć radość? Paradoksalnie, im bardziej pragniemy ją poczuć, tym bardziej staje się dla nas nieuchwytna. Im bardziej za nią gonimy, tym bardziej się od nas oddala. Słowami bohaterów kultowej książki:„ Im bardziej Prosiaczek zaglądał do środka, tym bardziej Puchatka nie było…”

Wydaje się więc, że potrzeba nam umiejętności dostrzegania tego, co ją stwarza. Jeden z najpopularniejszych obecnie blogów, uznany w 2009 roku przez Webby Awards za najlepszy na świecie, oświęcony jest właśnie odszukaniu utraconej radości życia. Jego autor Neil Pasricha doświadczył serii tragicznych wydarzeń, które napełniły go smutkiem. Wtedy założył blog, na którym zaczął umieszczać wszystkie najdrobniejsze powody do radości: założenie ciepłej bielizny, prosto z suszarki; ten moment, kiedy prawie zasypiasz i uświadamiasz sobie, że właśnie zasypiasz; zapach benzyny; ludzie, którzy są podobni do swoich psów; głośny śmiech, kiedy jesteś sam w domu.

Chcecie więcej radości?

Spróbujcie zrobić to samo:

– codziennie zauważcie i wypiszcie swoje powody do jej odczuwania!

Czytaj blog Joanny Godeckiej.